Z szefem na kawie

W charakterze Arka nigdy nie leżały romanse w stylu książkowych, tudzież filmowych historii gdy między piękną i niegłupią sekretarką a szefem zaczyna dziać się coś wyjątkowego, a właściwie dzikiego. Ponadto doskonale wiedział jak bardzo jest nielubiany w swojej firmie. Nie raz słyszał pod swoim adresem dosadne obelgi, a i szeptem przekazywane niczym przez głuchy telefon wulgarne epitety nie uchodziły jego uwadze. Nauczył się jednak nie przejmować takimi rzeczami.

Liczyła się dobrze prosperująca firma, która dopiero co weszła na rynek, a już stanowiła dużą konkurencję dla doświadczonych i niemałych korporacji. Był z siebie dumny, bo to właśnie swojej stanowczości i byciem niekiedy bezlitosnym wobec swoich podwładnych, zawdzięczał tę pozycję. Z szyderczym uśmiechem przyglądał się jak jego pracownicy przychodzą punktualnie do pracy, mając świadomość, że najbardziej na świecie nie toleruje spóźnienia. Napawał się wręcz widokiem jak uwijają się niczym mrówki, bez piśnięcia zostając po godzinach. Jak chodzą regularnie, miarowo i rytmicznie niczym wskazówki w zegarku. Nienawidzili go za to. Jego surowość, niekiedy agresywność i perfekcjonizm w każdym calu, nawet w diabelnie dokładnie zawiązanym krawacie sprawiał, że czuli do niego wstręt i odrazę, choć obiektywnie rzecz biorąc mogły się w nim kochać miliony kobiet. Żadna jednak nie patrzyła na niego z uwielbieniem, bo to on, ich osobisty kat nauczył ich, że w jego słowniku nie ma definicji słowa „urlop”. Kochał za to pracę, zostawanie po godzinach i te męczarnie, które urządzał całej firmie włącznie ze sobą.

Polecenia służbowe wydawał telefonicznie, stąd Sarę wprawiło w osłupienie, gdy poprosił ją do biura osobiście. Zza szklanych drzwi już widziała jak przyjął pozycję dowódcy, z nogami założonymi jedna na drugą opierając je na biurku i nazbyt przesadnie bujając się na swoim wielkim, skórzanym fotelu. Był w swoich słowach i wydawanych poleceniach równie oszczędny co jego minimalistyczne do granic możliwości biuro, w którym Sara musiała stać wysłuchując kolejnego polecenia.

To było jednak inne. Powiedział jej, że szczegóły przedstawi w restauracji po drugiej stronie firmy, przy kawie. Sprawiał wrażenie, jakby kochał dominować i ubóstwiał kontrolę, więc Sarze nie pozostało nic innego, jak w porze lunchu udać się we wskazanym kierunku. Niechętnie zasiadała naprzeciwko wymuskanego, nieskazitelnego Arka, choć wewnątrz była delikatnie zaintrygowana.

W jej oczach zmienił się nie do poznania, gdy wyjawił pretekst spotkania. Jej jako jedynej ufał i czuł, że doszedł do momentu, w którym chce wyjść z twardej, niewrażliwej na ból żółwiej skorupy. Gdy opowiadał dlaczego jest taki a nie inny i jak długo zbierał się na rozmowę z nią, w lekko zaszklonych już oczach dojrzała wrażliwego człowieka.

Piękne rysy twarzy, długie, kruczoczarne rzęsy i podane jak na dłoni, wielkie, zranione serce. Również nie w jej stylu był romans z szefem, jednakże banalna kawa zakończyła się namiętnymi pocałunkami. Wyjawianiem swoich sekretów, nie mieszkając jednocześnie korzystać ze swoich młodych, spragnionych ciał. On napawał się jej słodkim zapachem wanilii tuż za uchem, a ona zataczała paznokciami kręgi na jego nagich plecach, raz po raz wbijając je coraz mocniej, gdy tylko poczuła przygryzioną poduszeczkę ucha.

Zatracając się w sobie, kochając dłużej niż mogli się tego spodziewać, nie znając swoich dusz i ciał od tej wrażliwej strony, nie opierali się ekstazie odczuwanej za każdym razem, wieńczącej spotkanie. Równie mocno darzyli uczuciem tę podgrzewająca atmosferę adrenalinę, gdy ostatnia osoba wychodziła z biura, zostawiając ich samych sobie, za szklaną szybą.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.