Wychowani bez wartości czyli triumf Żelaznego Dziadka

Ukoronowaniem ich marzeń jest nowy telefon komórkowy oraz rzesza nierzeczywistych znajomych na Facebooku. Szczytem ambicji poznanie fajnej „dupy” albo „ciacha”. Na portalach internetowych chwalą się tym, czym mogą – kolejnym poziomem zaliczonym w Candy Crush Saga. Tak jakby ktoś mógł ich za to podziwiać. Zamiast zainteresowań mają śmieszne filmiki na Youtube. Pozbawieni współczucia sprowadzają wszystko do „beki”. Kiedy wydarzy się jakaś tragedia, jedyne co robią to filmowanie telefonem komórkowym. Pozbawieni poczucia wpływania na otaczającą rzeczywistość sprowadzają sami siebie do roli bezmyślnych obserwatorów. A może to zbyt surowa ocena młodego pokolenia?

Wyniki matury mówią same za siebie. Prawie co piąty uczeń jej nie zdał. Poziom nauczania w szkołach jest niski, a niektórzy przebąkują, że może być jeszcze gorzej, jeśli się czegoś a tym nie zrobi. Problem polega na tym, że rośnie nam bierne pokolenie bezmózgich konsumentów.

Nie czytają książek, rzadko kiedy mają jakieś zainteresowania poza grą na telefonie lub sporadycznym kopaniem piłki. Dorośli zajęci spłacaniem kredytów nie mają czasu z nimi gadać. Nic dziwnego, że większym autorytetem od „starego” jest dla nich jakiś tam „gangsta raper” z Youtube.

Problem w tym, że oni naprawdę w to wierzą. Współczesna młodzież rzeczywiście uważa, że wystarczy zrobić coś „zajebistego”, „roz***dolić system” by żyć jak król, mieć miliony na koncie, tak jak Wardęga. Żyją tymi marzeniami na co dzień, mając w głębokim poważaniu rodziców, nauczycieli, Kościół. Nie rozumieją, że to, mówiąc ich językiem, „gówno prawda”. Wardęga to niebywale inteligentny facet, który ma pomysły i talent. Niestety, oni siedząc przed ekranem komputera tego nie widzą. W ich rozumieniu aby zrobić taki „przypał” wystarczy przebrać psa za pająka . Z politowaniem patrzą więc na „starych” jak ci zasuwają do roboty aby spłacić kredyt. Czemu po prostu nie przebiorą psa za pająka i nie nagrają tego telefonem? Problem w tym, że żaden z nich nigdy nie będzie jak Wardęga.

Jadę tramwajem. Zaczyna się rozróba. Ochlany żul zaczepia kobietę z dzieckiem w wózku. „Zaraz ci zaje***bię szmato!” drze się na cały tramwaj. Jedzie z nami spora grupa młodzieży. Śmieją się głośno, wyciągają telefony komórkowe, starają się za wszelką cenę uwiecznić całą scenę. Kobieta z dzieckiem robi się coraz bardziej przestraszona. Podnoszę się z plastikowego krzesełka, chcę zareagować, uspokoić. Wyręcza mnie jakiś starszy, może siedemdziesięcioletni pan: „Wypier***dalaj z tramwaju mendo jedna!”, gasi menela jednym okrzykiem. „Żelazny dziadek”, nazywam go w myślach. Oczy ciskają zimne gromy spod krzaczastych brwi. Ręce wyżyłowane od ciężkiej roboty. Nos przyklapnięty, usunięta kość, pewnie w młodości bokser, przeszedł ciężką szkołę charakteru.

Menel jakby maleje, kurczy się w sobie, niemal zanika. Na następnym przystanku wysiada.

Z grupki młodzieży dobiegają nerwowe śmiechy. „A wy co?” – Zwraca się do nich Żelazny Dziadek – „Tylu chłopaków. Jaj nie macie, żeby mendę uspokoić?”. Kątem oka widzę, jak kilku młodzieńców pąsowieje. No tak, są z nimi przecież dziewczyny. Głupimi minami starają się zatuszować sprawę, zupełnie jakby chcieli powiedzieć: „patrzcie jaki zwariowany dziadek. My byśmy pomogli tej pani, a jakże, tylko nie chcieliśmy psuć nagrania, to było takie śmieszne!”.

Starsze pokolenie kontra młodsze 1:0, myślę sobie. Strugali przysłowiowych gierojów, ale ich odwaga skończyła się na nagrywaniu telefonem komórkowym. To nie jest tak, że są obojętni. To pokolenie cykorów. Młodzi są odważni, ale za ekranem komputera, gdy „rozpie***dalają” całe bataliony Niemców seriami z MP 4. W „realu” wygrywa dziadek. On wie, jak zrobić porządek.

Zastanawiam się, jaka jest przyczyna. Brak autorytetów? Brak odwagi? A może brak wiary we własne siły? Kto zawinił? Rodzice, a może niewydolny system edukacji? Wydaje się, że znaczna część młodego pokolenia po prostu w nic nie wierzy, nawet we własne możliwości. Mocni w świecie wirtualnym, w rzeczywistości są bezradni jak dzieci we mgle. Nie zdają sobie często sprawy, że niebawem młodość się skończy, a oni bez większych perspektyw i możliwości wejdą w dorosłe życie, którego teraz nie rozumieją.

Większość z nich jest pozbawiona korzeni. Nie utożsamiają się z niczym wartościowym. Wielu nie wie nawet, kim był Chopin albo Piłsudski. Kopernik to dla nich gość od pierników, a Leonardo Da Vinci – ziomek z reklamy papieru toaletowego, na którym rysuje swoje wynalazki. Wielu z nich sądzi, że świat powstał kilka tysięcy lat temu, a w czasach prehistorycznych ludzie polowali na dinozaury. Spora część jest przekonana, że zombie istnieją naprawdę.

Dzięki temu stają się podatni na najbardziej absurdalne wpływy i teorie. Ich życie pozbawione jest głębszej refleksji, liczy się tylko „hajs”, którego jednak często jest za mało. Może dlatego lubią sięgać po „zioło”, bo dzięki temu problemy dnia codziennego stają się mniej wyraźne. Można znowu mieć „bekę” ze śmiesznych filmików i wierzyć, że do sukcesu nie trzeba ciężkich lat katorżniczej pracy.

Młodzi są przekonani, że świat zawsze będzie składał się z kolegów, śmiesznych filmików i grania w Sandy Crush Saga na telefonie. Powstaje pytanie: jak sobie poradzą w realnym życiu? Przyjdzie przecież taki czas, kiedy Żelaznego Dziadka zabraknie w pobliżu.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

1 Komentarz

  1. Żenujący, niesprawiedliwy i bardzo subiektywny artykuł. Nie znam szkoły, w szczególności gimnazjum, gdzie takie sytuacje się zdarzają. Wartościuje Pan negatywnie całe pokolenie uczące się w gimnazjach. Być może wprowadzenie gimnazjum było błędem, ale teraz, kiedy szkoły te odnoszą sukcesy, nauczyciele mają stałą pracę na pełen etat i są w stanie poznać uczniów, a także budynki zostały wybudowane i odnowione, nie ma sensu niszczyć tego systemu, dla samego „widzimisię”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.