Wakacje w Albanii 2017

Tegoroczne wakacje postanowiliśmy spędzić w miejscu tanim, słonecznym i pełnym przyjaźnie nastawionych ludzi. Wybór nie był trudny. Jedziemy na Bałkany. Ale gdzie dokładnie? Również tu byliśmy zgodni. Kierunek Albania. O tym kraju mówi się w mediach coraz więcej, pojawia się również licznie w ofertach biur podróży. Jednak w dalszym ciągu turyści sceptycznie do niego podchodzą. Dlaczego? Przez wiele lat Albania nie była kojarzona z miejscem do spędzania wakacji. Tymczasem ma ku temu wszystkie możliwości. Znakomite położenie – pomiędzy Czarnogóra i Grecją. Dostęp do Morza Adriatyckiego i Jońskiego, a do tego całkiem przyzwoity dojazd, który co prawa jest męczący. Wszak to 2000 km do przejechania.

Dojazd do Albanii

 Jak co roku, wyjazd zaplanowaliśmy na godziny nocne z Bielska-Białej. Wyjechaliśmy w o północy z 15/16 czerwca. Nasza trasa wiodła przez Słowację – Bratysława, następnie Węgry – Budapeszt i przejście graniczne Roszke. Następnie Serbia w linii prostej na południe. Około 30 km do granicy Serbsko-Macedońskej zarezerwowaliśmy pierwszy nocleg. Hotel klasy turystycznej w małej miejscowości Vladicin Han zarezerwowaliśmy przez Booking. Nocleg kosztował 20 euro za dwie osoby z wliczonym śniadaniem. Pokój okazał się bardzo mały, ale miał wszystko co potrzebne do szczęścia. Łazienka, ciepła woda i dwa łóżka z czystą pościelą. Po przejechaniu 1200 km oczy zamykały się same i na sen nie było trzeba długo czekać.

Nad ranem czekało na nas bardzo smaczne i obfite śniadanie. W końcu to prawie Bałkany. Gość jest tutaj traktowany bardzo poważnie, a honor hotelarski nie pozwala w tym miejscu odstawiać lipy. O godzinie 8.30 byliśmy już ponownie spakowani do samochodu i wyruszaliśmy w dalszą drogę. Na ten dzień pozostało nam do przejechania ok. 800 km przez Macedonię, Grecję i Albanię, do której zamierzaliśmy wjechać od południa.

Granica grecka

Pierwsze przygody rozpoczęły się już po ok. 2 godzinach, kiedy przejechawszy całą Macedonię, wjechaliśmy na przejście graniczne z Grecją. Przywitała nas tutaj około 1 km kolejka do odprawy. Irytacja podróżnych coraz bardziej narastała, za sprawą otwartych tylko 2 z 10 bramek. Fala klaksonów co rusz przelewała się przez kolejkę samochodów, nie motywowało to jednak leniwych Greków do wzmożonej pracy. Nie pozostało nic innego, jak tylko odczekać blisko 2 godziny w oczekiwaniu na sprawdzenie paszportu, podniesienie szlabanu i wjazd na teren Grecji.

Podróżowanie po Grecji jest bardzo komfortowe, a to za sprawą nowoczesnych autostrad. My podróżowaliśmy drogą Egnatia Odos, prowadzącą aż do portu Igumenitsa, gdzie też zjechaliśmy na drogi lokalne, prowadzące do przejścia granicznego z Albanią. Warto dodać, że na trasie przejazdu przez Grecję, występowało ok. 10 różnej długości tuneli, wydrążonych za miliony euro w górach, które stanęły na trasie autostrady. Przejazd drogą jest płatny, a należności dokonujemy na bramkach, płacąc UWAGA – wyłącznie gotówką. Jest to o tyle ciekawe, że w biednej Macedonii czy Serbii, płatności mogliśmy dokonywać kartami płatniczymi.

Przyjazd do Albanii

Do Albanii dojechaliśmy ok godziny 16, a w hotelu byliśmy przez 17. Szybkie zakwaterowanie, prysznic i głodni wyruszyliśmy na miasto. Na miejsce swoich wakacji wybraliśmy miasto Ksamil, położony prawie na samym południu Albanii. Miejscowość jest bardzo popularnym miejscem turystycznym, chętnie wybieranym przez Polaków, Macedończyków, Węgrów i Serbów. Panuje tu bardzo przyjazna atmosfera, ceny są niewygórowane – można powiedzieć że wręcz tanie, a sama miejscowość oferuje kilka przepięknych plaż oraz 3 wyspy, położone w niewielkiej odległości od lądu. Przyjeżdżając tu jeszcze przed rozpoczęciem sezonu, martwiliśmy się że większość knajp będzie zamknięta. Tymczasem miłe rozczarowanie. Wszystko hulało na maksa. Na ulicach była już całkiem spora liczba turystów, choć nie był to jeszcze tłok. Bez trudu można było znaleźć miejsce w knajpie lub na plaży.

Trochę o cenach i jedzeniu

Jednym z ważniejszych powodów, który skłonił nas do przyjazdu do Albanii były ceny. Walutą Albanii jest Lek. w przeliczeniu 100 leków to 3,20 zł. Wymiany najłatwiej dokonać z Euro na Lek i nie tylko w kantorze. Stacja benzynowa czy większy sklep. Każdy chętnie wymieni nam walutę i to po takim samym kursie, jaki oferują kantory. Albańczycy są bardzo honorowi i przez cały pobyt nie odnotowaliśmy ani jednej próby, kiedy ktoś chciałby nas oszukać.

  • piwo w sklepie – od 60 do 120 leków, zależnie od gatunku
  • woda mineralna 1,5 l – ok. 50 leków
  • duża pizza w restauracji – 400-600 leków
  • danie składające się ze świeżych owoców morza – 700 leków
  • piwo w restauracji – od 100 do 150 leków
  • przystawka – albańskie sery grillowane – ok 150 leków

Ceny w restauracjach, w których się stołowaliśmy były wyraźnie niższe niż w polskich miejscowościach turystycznych. Jedzenie zawsze było świeże, bardzo smaczne, a porcje na tyle duże, że wiele razy 2 osoby mogły sobie nimi pojeść. Wybieraliśmy raczej małe i średniej wielkości lokale, kierując się przede wszystkim zapachami, wyglądem oraz „pierwszym wrażeniem”, które ani razu nas nie zawiodło. Unikaliśmy natomiast komercyjnych restauracji w dużych hotelach lub takich, które wydawały nam się bardziej europejskie niż albańskie.

W Ksamilu szczególnie polecamy restaurację PALMA, która była naszą najulubieńszą. Nie tylko za sprawą pysznego jedzenia, ale również młodych kelnerów, którzy najlepiej jak mogli wypełniali swoje obowiązki.

Napiwki

W Albanii branża gastronomiczna jest totalnym przeciwieństwem np. Grecji. Obsługa jest nienachalna i w żaden sposób nie da się odczuć, że oczekują na napiwki. My za każdym razem zostawialiśmy drobną sumę. Widząc jego zadowoloną minę z tego że go doceniliśmy, nie mieliśmy wątpliwości że dobrze nas zapamiętał.

Plaże i woda

W Albanii mamy do czynienia z plażami piaszczystymi lub bardzo delikatnym żwirkiem. Woda na całej długości Riwiery Albańskiej jest niezwykle czysta i przejrzysta. Jej temperatura w dużej mierze zależy od prądów podwodnych. My trafiliśmy tak dobrze, że woda każdego dnia była bardzo ciepła i w pełni nadawała się do kąpieli.

Jak spędzaliśmy wolny czas?

Już przed wyjazdem zaplanowaliśmy sposób spędzania wakacji. Był on prosty. Jeden dzień plaża, jeden zwiedzanie Albanii i Grecji. Kolejny dzień plaża. Następny dzień zwiedzanie. I tak do końca. Co mieliśmy możliwość obejrzeć?

  • Przełęcz Llogara, na którą prowadzi bardzo malownicza trasa
  • Miejscowość Gjirokaster
  • Miejscowość Beret
  • Blue-Eye
  • Porto Palermo
  • Meteora – Grecja

Podsumowanie

2 tygodnie w Albanii minęły jak z bicza strzelił. Miejsce to wyjątkowo mocno zapisało się w naszej pamięci i przysięgliśmy sobie, że na pewno tam jeszcze wrócimy. Albanii to jednak nie tylko morze i plaża. To również wspaniałe Góry Północnoalbańskie oraz liczne jeziora. Jeśli chodzi o stan dróg, to jest on bardzo dobry – przynajmniej jeśli chodzi o głownej drogi krajowe i okręgowe. Mniejsze drogi prowadzące do górskich osad to najczęściej żwirowe dukty, wymagające auta terenowego. Co roku przybywa jednak zmodernizowanych odcinków dróg, pozwalających bezpiecznie i wygodnie podróżować każdym samochodem. Nasza podróż odbyła  się niczym nie wyróżniającym Fiatem Punto z 2015 roku z LPG. Koszt dojazdu w dwie strony, wraz z wszystkimi opłatami autostradowymi wyniósł 1600 złotych.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.