Umrzesz zanim się narodzisz. Zgoda?

„Krzyk dziecka było słychać jeszcze przez wiele godzin po nieudanej aborcji” – relacjonują pacjenci Szpitala Świętej Rodziny w Warszawie – „nie da się tego zapomnieć”.

Tragicznych relacji związanych z (nie) usunięciem ciąży jest wiele. Problem nie dotyczy jednak przede wszystkim skrajnych przypadków. Dotyczy prawa, które ma obowiązywać nas wszystkich. A w tym zakresie prawda pozostaje nieubłagana.

Czy wolno zabijać?

Zabijać nie wolno. Fakt, że robimy to właściwie codziennie w ubojniach zwierząt nas nie usprawiedliwia. Powszechność zła nie powoduje, że staje się ono dobrem. Podobnie moglibyśmy usprawiedliwić zabójstwo, argumentując, że wciąż trwają wojny, w których ludzie i tak giną. W czasach starożytnych większość ówczesnych ludów nie widziała niczego złego w niewolnictwie. Być może dlatego, że nikt nie pytał o zdanie niewolników; nie mieli oni prawa głosu. Współcześnie wyzysk jednego człowieka przez drugiego uważany jest za barbarzyństwo, przynajmniej w tych częściach świata, które określamy mianem „cywilizowanych”. Standardy moralne zmieniają się wraz ze świadomością danej epoki. Czasem jednak następuje nagły regres. Pragniemy ingerować w bieg rzeczy. Szczególnie współczesny człowiek jest tego nauczony przez wszechobecną technikę. Poszukujemy wygody, zasłaniając się humanitaryzmem. Człowiek cierpiący oznacza – zbędny. Poszukujemy sposobów aby się go pozbyć, usunąć poza horyzont naszego widzenia.

Dlatego właśnie aborcja jest zła. Oznacza decydowanie o życiu lub śmierci innego człowieka w imię ustalonego przez nas sytemu wartości. Wszystko jedno, jakie przyświecają nam motywy – czynimy to nie pytając go o zdanie. Obrońcy aborcji powiedzą, że płód nie ma głosu, że nie myśli w naszym znaczeniu tego słowa. Aby zweryfikować ten punkt widzenia spójrzmy na przyrodę, począwszy od najprostszych przejawów egzystencji. Podstawowym pragnieniem każdej istoty jest życie. Oczywiście, w ścisłym znaczeniu tego słowa trudno mówić o „pragnieniu” w przypadku najprostszych organizmów czy roślin. A jednak ich budowa jest zaprojektowana na przetrwanie. Trudno o bardziej naturalne dążenie organizmu niż przedłużenie swojego istnienia. Gdybyśmy spróbowali odczytać przesłanie zawarte w przyrodzie brzmiałoby ono właśnie tak: „chcę istnieć za wszelką cenę”.

Brak możliwości obrony nie jest usprawiedliwieniem dla pozbawienia kogoś życia. Kiedy każdy z nas cofnie się pamięcią do lat dzieciństwa przyzna, że trudno byłoby mu wyartykułować trafną argumentację uzasadniającą pozostawienie go na tym świecie. Podobnie rzecz ma się z płodem lub osobą niepełnosprawną intelektualnie. To, że ktoś nie może zabrać głosu w swojej obronie (lub z jakiegoś powodu nie potrafi tego uczynić) nie oznacza, iż musi zostać bezpowrotnie zniszczony. Pozbawienie życia, zwłaszcza istoty ludzkiej, jest czynem zawsze moralnie złym.

„A co jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu”?

Jest to chyba sztandarowy argument podnoszony przez zwolenników aborcji. Opiera się on przede wszystkim na odruchu odrazy wobec perspektywy wychowywania i otaczania opiekę dziecka gwałciciela. Musimy jednak wziąć pod uwagę, że pozbawienie osoby ludzkiej prawa do życia jest rodzajem kary. Nie sposób ująć tego inaczej, nawet w kodeksach karnych jest ona nazywana „najwyższym wymiarem kary”. Powstaje więc pytanie – czy za godny potępienia czyn gwałciciela można ukarać nienarodzone dziecko? Nie mogło ono przecież w żaden sposób przyczynić się do tragicznego zdarzenia, nie mogło mu nawet w żadnym stopniu zapobiec! Dziecko poczęte w wyniku gwałtu nosi w sobie część genów gwałciciela. Nie ma jednak chyba na świecie nikogo zdrowo myślącego, kto uznałby, że za przestępstwa seryjnego zbrodniarza należy skazać na krzesło elektryczne dajmy na to – jego córkę.

Gdyby doszło do takiej farsy sądowniczej, z pewnością cały cywilizowany świat stanąłby w obronie nieszczęsnej oskarżonej. Mówilibyśmy z pewnością o odrażającej odpowiedzialności zbiorowej, archaicznym rozumieniu sprawiedliwości czy bezrozumnej rządzy odwetu. A jednak – skazanie córki seryjnego zabójcy byłoby w pewnych okolicznościach bardziej uzasadnione, niż skazanie płodu. Możemy bowiem zakładać, że córka mogła coś wiedzieć o zbrodniczej profesji ojca, i ukrywać te fakty, w ten sposób pomagając mu przez zaniechanie. Takich podejrzeń nie będziemy raczej żywić w stosunku do ludzkiego płodu.

Pozostaje jeszcze kwestia komfortu psychicznego matki. Niewątpliwie mamy do czynienia w tym przypadku z sytuacją dla niej w najwyższym stopniu traumatyczną. A jednak w cywilizowanym społeczeństwie można odnaleźć rozwiązanie umożliwiające ocalenie rozwijającego się ludzkiego życia. Dziecko po urodzeniu może trafić do adopcji. Może również odnaleźć swoje schronienie w domu dziecka. Nie zabraknie ludzi twierdzących: „czasem śmierć jest lepsza, niż takie życie”. Nie mamy jednak prawa tak mówić, decydować za kogoś innego. Być może ten, kto obecnie jest tylko płodem, w przyszłości doświadczy wielu wspaniałych chwil, a nawet obdarzy szczęściem innych ludzi. Nie wolno decydować o czyimś życiu, przykładając do niego miarę swojego „widzimisię”. Nikt nie twierdzi, aby przymuszać matkę do opieki nad dzieckiem, którego nie chce. Jednak urodzenie takiego dziecka i ewentualne oddanie go do adopcji jest szansą daną drugiemu człowiekowi i czynem zasługującym na moralną pochwałę.

Czy ludzki płód jest jedynie „zlepkiem komórek”?

Badania nad ciążą wykazują, że dziecko znajdujące się w macicy już w ósmym tygodniu zaczyna się poruszać. Jest to na razie ruch niewyczuwalny przez matkę. W trzecim miesiącu palce dziecka są już wykształcone. Oczy i nos są już dobrze widoczne. Można określić płeć jakiej będzie dziecko. Mały człowiek powstaje więc już bardzo wcześnie, jednak już w momencie poczęcia większość jego cech jest już określona i zdeterminowana. Moment poczęcia rozpoczyna linię rozwoju, którego „efektem” jest dorosła osoba ludzka. Już wtedy określone są takie cechy jak kolor oczu, włosów, wzrost, a nawet poszczególne uzdolnienia. Można porównać to do programu komputerowego, który zostaje uruchomiony aby realizować kolejne fazy rozwoju osoby ludzkiej.

To, co zwolennicy aborcji nazywają „zlepkiem komórek” jest kompletnym zapisem genetycznym. Aborcja sprawia, że konkretny człowiek nigdy nie będzie miał możliwości nawet dowiedzieć się, czym jest życie. Nigdy nie będzie mógł poznać swojego ojca ani matki. Nigdy nie zobaczy światła dnia. Nie będzie mógł żyć i zestarzeć się tak, jak ci którzy pozbawili go życia. Najważniejsze pytanie brzmi: czy my sami chcielibyśmy, aby pozbawiono nas szansy istnienia?

Po wielokroć można usłyszeć twierdzenia rozmaitych nihilistów: „żyć się odechciewa”, „mam wszystkiego dosyć”, „chcę aby to wszystko już się skończyło”. Wystarczy jednak, aby rzeczywiście doszło do groźnego dla życia wypadku czy pojawiło się widmo śmiertelnej choroby, a nasz obrażony nihilista nagle zaczyna pałać nieprzepartą chęcią podtrzymania swojego istnienia. Chodzi do lekarzy, wykupuje rozmaite pastylki, wykłóca się o miejsce w kolejce do lekarza. Pragnienie życia jest wpisane w naszą naturę i nie należy twierdzić, że jest inaczej. Kiedy alternatywą jest nieskończona ciemność i nicość – strach pęta nasze serca, a całe nasze „ja” wrzeszczy wniebogłosy – „pozwólcie mi istnieć!”. Nie jest więc rzeczą rozsądną odmawiać innym tego, czego tak gorączkowo sami pragniemy.

Życie płodu jest swego rodzaju uwerturą, wprowadzeniem do wszystkiego, co ma nastąpić potem. Współczesna medycyna, w poszukiwaniu technicznej zręczności, zatraciła sacrum, które było kiedyś w niej obecne. Na próżno szukać w książkach medycznych rozdziałów poświęconych tajemnicy życia i świadomości. Zostało ono sprowadzone do procesów biochemicznych. Utraciliśmy punkty odniesienia, które niegdyś wyznaczała wiara. Mówi się jednak, że przyroda nie znosi pustki. Człowiek sam wynajduje sobie nowy porządek moralny, i na jego gruncie usiłuje odpowiedzieć na pytanie o dopuszczalność aborcji. To intelektualny eksperyment naszej epoki, lecz jak wiele innych eksperymentów ten również skończył się kompletnym fiaskiem. Chęć stworzenia szczęśliwych społeczeństw w oparciu o eliminację „niepotrzebnych” ludzi zakończył się klęską. Jedyny rozsądny system wartości to taki, który uznaje świętość i nienaruszalność ludzkiego życia. Wszystkie inne, działające wbrew fundamentom przyrody, prowadzą do kombinatów śmierci, w których inżynierowie decydują o prawie do przeżycia poszczególnych jednostek.

Aborcja – wstęp do eugeniki

Od niepamiętnych czasów marzono o człowieku idealnym. Już w czasach starożytnych ludzie snuli opowieści o herosach – pół ludziach, pół bogach. W miarę rozwoju nauk medycznych pojawiła się idea „hodowania” człowieka. Skoro można dobierać zwierzęta tak, by ich potomstwo posiadało określone cechy (na przykład krowy dawały więcej mleka), czemu właściwie nie można uczynić tego samego z istotą ludzką? Współczesna eugenika narodziła się w Stanach Zjednoczonych, przed wybuchem II wojny światowej. Jej osiągnięciami w dużym stopniu zainteresowani byli niemieccy lekarze, którzy później brali udział w zbrodniczych eksperymentach III Rzeszy. Idea początkowo była prosta i zwodniczo słuszna. Chodziło przede wszystkim o pozbawienie możliwości rozmnażania miejskiej biedoty, ponieważ przyrost naturalny w slumsach był bardzo duży. Powstał pomysł, by uciekając się do rozmaitych podstępów pozbawiać kobiety możliwości zajścia w ciążę. Czyniono to pod pozorem innych rzekomo niezbędnych zabiegów medycznych. W hitlerowskich Niemczech pomysł sterowania rozmnażaniem się człowieka przybrał nieco inną postać. Chodziło o oczyszczenie rasy aryjskiej i stworzenie określonego „człowieka idealnego”. Pomysł ów jest utopijny, ponieważ zgodnie z prawami przyrody, to właśnie w różnorodności tkwi siła natury. Nie można więc zdefiniować „organizmu idealnego”. Każda istota żywa jest przystosowana do określonych warunków, w innych zaś nie będzie potrafiła sobie poradzić. Uciekając się do najprostszych przykładów – człowiek o bardzo jasnym odcieniu skóry będzie miał problem z tropikalnym słońcem. Ktoś niesprawny ruchowo może bardzo sprawnie liczyć, lub przejawiać talenty artystyczne. Wszelkie próby „wyprodukowania” osoby ludzkiej są nieetyczne oraz mogą nieść niebezpieczne, dalekosiężne konsekwencje dla rodzaju ludzkiego.

Zabieg aborcji w wielu przypadkach może być uważany właśnie za narzędzie eugeniki. W każdym przypadku, gdy przerywamy ciążę ze względu na stan płodu, dokonujemy tak naprawdę zabiegu eugenicznego, choć jego uzasadnienia bywają bardzo różne, poczynając od „dobra” samego dziecka a na wygodzie rodziny kończąc. Decydujemy zatem o istnieniu lub nieistnieniu konkretnej osoby ludzkiej w imię pewnej przyświecającej nam wizji świata. Traktujemy przyszłe dzieci niemal jak elementy wyposażenia naszego mieszkania – to nam będzie pasować, lecz tamto już nie.

Imperatyw kategoryczny

Filozof Immanuel Kant sformułował zasadę postępowania zwaną „imperatywem kategorycznym”. Głosi ona, że człowiek powinien postępować zgodnie z taką zasadą, która powinna stać się powszechnie obowiązującym prawem, takim, które mogłoby dotyczyć również jego samego.

Maksyma Kanta jest więc wersją starej ludowej mądrości: nie czyń drugiemu co tobie niemiłe! Zadajmy sobie pytanie, czy rzeczywiście chcielibyśmy, aby ktoś w naszej przeszłości pozbawił nas możliwości przyjścia na świat. Życie z pewnością nie jest łatwe, i większość z nas boryka się z poważnymi problemami. Chwile zwątpienia przeplatają się z chwilami radości. Cały czas przyświeca nam jednak nadzieja, i to ona stanowi siłę sprawiającą, że stawiamy czoła codziennym trudnościom. Nasze codzienne życie, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy jest pełne treści. Teraźniejszość przeplata się z przeszłością, do której możemy wracać dzięki wspomnieniom. Wyobraźnia dzięki swojej sile wybiega daleko w przyszłość, ukazując ją jako wachlarz nieograniczonych niemal możliwości. Alternatywą dla tego stanu, stanu istnienia, jest nicość. Mówimy, że nie lękamy się nicości, jednak bezpośrednie spojrzenie śmierci w twarz paraliżuje nam serce. Myśląc o aborcji powinnyśmy zadać sobie pytanie, czy sami zgodzilibyśmy się na pozbawienie nas tej jednej, jedynej w swoim rodzaju i niepowtarzalnej szansy przyjścia na świat. Sądzę, że większość z nas odparłaby, że pragnie zakosztować życia mimo wszystko.

Filozofia przewagi

Mówi się – „punkt siedzenia zmienia punkt widzenia”. Tak rzeczywiście jest. Zadziwiająco łatwo utożsamiamy się z silniejszym, szukając często usprawiedliwienia dla jego niegodziwego postępowania, bo tak jest po prostu wygodniej. Z wygodnego punktu widzenia obserwatora bezpiecznej utożsamić się z położeniem tego, kto w danej sytuacji rozdaje karty. Jednak moralność polega w dużej mierze na współczuciu wobec słabszego i bezbronnego. Wynika to stąd, że każdy z nas na jakimś etapie swojego życia, lub w jakimś momencie staje się słaby, bezbronny i potrzebuje pomocy. Podobnie rzecz ma się z nienarodzonymi ofiarami aborcji. Nie mogą oni nawet się bronić, jedyną osłonę przed światem stanowi dla nich ciało matki, które je zdradza. To tak, jakby nagle cały wszechświat obrócił się przeciwko Tobie, w niezrozumiałym akcie okrucieństwa.

Wielu z nas wyznaje taką właśnie „filozofię przewagi”. Ponieważ w chwili obecnej jesteśmy bezpieczni i syci, oraz nic nam nie zagraża – ani nam w głowie chronić bezbronnych. Ich los jest nam obcy, a to co ich spotyka odległe niczym gwiazdy w dalekiej galaktyce. Wystarczy jednak doświadczyć cierpienia. Znaleźć się na szpitalnej sali operacyjnej. Zostać zdradzonym przez przyjaciela. Poczuć, jak nasze ciało starzeje się i zmienia w więzienie. W tych momentach, o ile nie jesteśmy jedynie skrajnymi egoistami, jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć milczące cierpienie milionów. Zaczyna docierać do nas, że cierpieć można również w ciszy i milczeniu. My jednak z góry zakładamy, że ten, kto głośno nie krzyczy, również nie cierpi. To przejaw arogancji i przykład na widzenie świata z perspektywy „przewagi”.

Trudny moralny wybór

Egzystencja człowieka jest pełna trudnych moralnych decyzji, które musimy podejmować na różnych etapach naszego życia. Jako istoty rozumne mamy wyjątkową możliwość kształtowania otaczającego nas świata według zasad, które uznajemy za słuszne. W naszych przemyśleniach nie powinniśmy kierować się obiegowymi opiniami, ani podejmować ich pod wpływem emocji. Problem aborcji to niejednokrotnie w wielu przypadkach tragiczny dylemat, wybór pomiędzy rozwiązaniem złem i mniejszym złem. Żaden uczciwie myślący etyk nie poda w takich okolicznościach jednoznacznej recepty, będzie starał się jedynie przedstawić możliwe za i przeciw. Powinniśmy również wstrzymać się od osądzania innych ludzi, ferowania pochopnych wyroków i napiętnowania. Każda tego typu decyzja jest bardzo trudna i niejednokrotnie stoi za nią wielkie ludzkie cierpienie. Jednak w każdej tego typu sytuacji powinniśmy poszukiwać drogowskazów, podpowiedzi wynikających z obserwacji natury jak i naszych własnych życiowych doświadczeń. A one mówią nam prosto i jasno, że zabijać nie wolno, a życie trzeba szanować. Niech więc może nasze wysiłki skupią na zapewnieniu niechcianym dzieciom odpowiedniej opieki i przyszłości. Niech psychologowie pracują z ofiarami przemocy domowej, a pracownicy socjalni wspomagają życie rodzin, tak, by wielodzietność nie stanowiła problemu. Niech lekarze niosą pomoc ludziom cierpiącym. Są to sprawy wielkie w swojej prostocie. Owszem, łatwiej jest zabić, ale czy kierując się takim myśleniem sprawimy, że świat kiedykolwiek stanie się lepszy? Wszystko co wartościowe przychodzi z trudem.

Łukasz Henel

/foto: freeimages.com / Rotorhead/

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.