Ucieczka przed ulewą

Spacerowali sobie po lesie. Pogoda wydawała się bardzo dopisywać. Śmiali się, trzymali się za ręce, rozmawiali. Byli w sobie szaleńczo zakochani. Nawet nie wiadomo kiedy, zerwał się silny wiatr. Spojrzeli w niebo, które nagle z błękitnego przeobraziło się granatowe. Zaczęło padać. Zimne krople spływały po ich ciałach. Byli ubrani dość skąpo bo nic nie przewidywało nagłego załamania pogody. Postanowili biec do samochodu. Po drodze zdążyli porządnie zmoknąć. Ona nawet trochę zmarzła, trzęsła się z zimna. Szybko włączył ogrzewanie i mocno ją przytulił. Za oknami nie było widać świata. Zaczęli się śmiać z całej sytuacji. Po chwili spojrzeli sobie poważnie w oczy. Napięcie zaczęło rosnąć. Obojgu przyspieszyło bicie serca. Gwałtownie ruszyli w kierunku swoich ust. Nie mogli się pohamować, całowali się tak namiętnie, tak wyuzdanie, nakręcając przy tym swoje podniecenie.

Jego dłonie jeszcze przez moment przewijały się w jej włosach. Po czym szybko zadarł jej mokrą bluzkę do góry. Miała mokry od deszczu brzuch. Zaczął go zlizywać i całować. Ona nie była mu dłużna, kilkoma ruchami pozbawiła go koszulki. Przyssała się do niego, pocałunkami obsypywała szyje. Do ucha dała radę wyszeptać krótkie „Weź mnie”… Podziałało na niego jak płachta na byka. Zdarł z niej stanik, zatopił się wargami i językiem w jej piersiach, a dłońmi był już między jej udami. Chwilę to trwało, gdy dokładnie całował jej piersi. Nie chciał żadnej sprawić przykrości, że zajmował się którąś za krótko. Ona w szaleńczym tempie rozpinała mu rozporek. Nie mogła się doczekać, kiedy zobaczy go w całej okazałości. Zawsze podobał się jej cały. Wręcz widok swojego chłopaka w negliżu bardzo ją podniecał. Cieszyła się, że właśnie dziś miała na sobie krótką spódniczkę. W chwili gdy pieścił zdjął z niej ostatnią bieliznę i poczuł na własnej skórze jej podniecenie, ona niespodziewane nachyliła się by językiem przejechać po jego męskości. Wiedziała, że uwielbia te pieszczoty. Zresztą sama czuła pod językiem, jak jego męskość rośnie jeszcze bardziej. Było mu coraz przyjemniej. Westchnął kilka razy, po czym podniósł jej głowę i skierował do swojej twarzy. Całowali się znowu, wariowali językami, ona obejmowała jego język swoimi wargami, a on go wsuwał i wyjmował. Czuła się jakby prawie w nią wchodził. W czasie pocałunków pieścili się wzajemnie coraz odważniej, coraz zachłanniej. Słychać to było po coraz szybszym oddechu, czasem jej jęknięciu. Złapał ją za jędrne pośladki, kilkoma ruchami pomógł jej usadowić się na jego udach. Całowali się dalej, teraz miał jeszcze lepszy dostęp do jej piersi. Pieścił i przygryzał co i rusz to jej szyję, to jej piersi, to jej ramiona. Odchyliła głowę do tyłu, było tak cudownie. Jedną dłoń opierała o jego tors, palcami przesuwała po pachnącej skórze. Drugą mocno objęła męskość, nie mogła się doczekać. Wykonywała posuwiste ruchy, stymulując ich dogłębne przenikanie się. Raz wolno i a po chwili przyspieszała swoje ruchy. Bezwzględnie go prowokowała do tego, żeby poczynił to samo z nią samą. Tak, w końcu znowu to zrobił. Uwielbiała jego ruchy, nie wyrządzające jej bólu, ale zdecydowane. Posadził ją na sobie, tym razem dosadnie. Jęknęła. Zastygli tak przez moment. Drżała, poczuła go w sobie. Oparła dłoń o zaparowaną szybę. Była zimna i mokra. Prawie jak ona, tylko że z tą różnicą, że ona była nieziemsko rozpalona. Zaczęli się kochać. Na początku powoli, wręcz leniwie. Jednak po chwili byli już w miłosnej ekstazie. Deszcz bębnił o karoserię samochodu. Może to i dobrze, Bo zagłuszał coraz głośniejsze jęki. Opadła na niego cała rozdygotana. Przez chwilę leżeli w bezruchu, całkowicie nadzy. Oddychała szybko, głowę miała opartą na jego torsie. Gładził ją błogo po włosach. Przymknęła oczy, zrobiło się jej jeszcze przyjemniej.

Nawet nie wie kiedy obudziły ją przebijające ciepłe promienie słońca, przebijające się przez szybę. Miała głowę opartą na jego kolanach. Przykryta była kocem. Spojrzała do góry, przyglądał się jej uśmiechnięty. Gładził ją po włosach.

– Śniło mi się to, czy my…? – spytała

– Tak, tylko Ci się śniło. – czule odpowiedział

Poczuła się dziwnie. Zrobiła pytającą minę…Może to był tylko jej erotyczny sen. Ale skąd się wzięła nagle naga w jego aucie?

– Razem o tym śniliśmy. Było cudownie. – dodał z uśmiechem.

– I nawet chętnie bym ten sen jeszcze powtórzył – zaśmiał się i puścił do niej oczko.

Przymknęła powieki, wciągnęła w płuca jego zapach, zapach niedawnych wydarzeń. Powoli przesunęła się do jego męskości. Miała ochotę powtórzyć wszystko jeszcze raz. Tym razem jednak chciała kochać się leniwie, nie miała zamiaru schodzić na ziemię i wracać do domu. Kochali się jeszcze dwa razy. Za pierwszym razem bardzo leniwie i powoli. Za drugim, już co chwilę wybuchali śmiechem, wyobrażając sobie co by było, gdyby ich tu teraz ktoś nakrył. Po upojnej nocy w lesie stwierdzili, że będą przyjeżdżać w to miejsce zawsze, jak im się tylko znudzą igraszki w swojej sypialni. Albo chociaż po to, żeby przypomnieć sobie jak to jest kochać się w samochodzie.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.