Tatusiowie dwaj

Od wielu setek lat wiadomo, że nikt nie lubi żyć w pojedynkę. Tak już ten świat wymyślono czy stworzono, ze człowiek z natury to zwierzę stadne, rzadko żyjące samotnie, więc lubi dobierać się w pary i najczęściej z tego dobierania rodzi się potomstwo. No chyba że dobierze się dwóch gejów tudzież lesbijki i tego potomstwa ni chuja nie będzie. W sumie to i dobrze, bo starczy nam dzieci z powichrowaną psychiką. Weźmy na przykład sytuację że taki dzieciaczek wychowywany przez dwóch kochających inaczej panów ogląda film na którym się pocałuje pan z panią? I zapyta jednego ze swoich tatusiów:

– Tatuś Stefan, a dlaczego ta pani całuje pana?

A tatuś Stefan odpowie:

– Bo to jest film rasistowski i nie traktujący równo środowisk LGBT, które mają takie samo prawo do równego traktowania ich jako mniejszości seksualnych. Ten film synku, pokazuje jak środowiska homoseksualne są pomijane i marginalizowane w kinematografii. Tak naprawdę ten pan na tym filmie marzy o całowaniu innego pana a nie tej kobiety. Poczekaj, tatuś włączy ci „Tajemnicę Brokeback Mountain” i tam masz pokazane wszystko tak jak być powinno.

– A to pan nie może całować się z panią? – docieka nasz młody chłopiec, zafrasowany sceną którą przed chwilą zobaczył.

– Kobiety mają za zadanie być wojującymi feministkami, stronić od kuchni, nie usługiwać mężczyznom, być samodzielne i broń boże zajmować się dziećmi. Najlepszą rolą kobiet jest noszenie torebek papierowych na głowie, aby żaden mężczyzna nawet nie pomyślał o pocałowaniu jej – i tu tata Stefan spojrzał rozmarzonym wzrokiem na tatę Zdzisława, który akurat wszedł do mieszkania, ponieważ skończył już pracę w damskim zakładzie fryzjerskim.

– O czym rozmawiacie moje skarbeńki – zagadnął czule nachylając się nad Stefanem i całując go w czoło na przywitanie.

– Tłumaczę naszemu adoptowanemu synkowi że całowanie się z kobietą nie leży w naturze prawdziwego mężczyzny, no chyba że jest biseksualistą i jest to silniejsze od niego. Jak Ci minął Zdzisiu dzień?

– A daj spokój – odpowiedział Zdzisław zdejmując buty na 10-centymetrowym obcasie – dziś cały dzień kobietki przychodziły na poprawianie fryzury, bo teraz co druga w imię solidarności papierowy worek na głowie nosi. Czują się osaczone przez hedonistyczne i pożądliwe męskie spojrzenia.

– To prawda Zdzisiu, mężczyźni hetero są gorsi niż zwierzęta i nie panują nad swoim pożądaniem – smutno podsumował tata Stefan i wpatrzył się w ekran telewizora, gdzie dwoje mężczyzn zaczęło obściskiwać się w namiocie.

– Jasiu! Idź do pokoju pobawić się białym i czarnym Kenem, to nie film dla ciebie – stanowczo rozkazał tata Zdzisław i usiadł na kolanach Stefanowi, całując go mocno w usteczka.

Kiedyś napisałem ze jako kurator sądowy nigdy nie zaopiniuje pozytywnie pary gejów lub lesbijek do wychowywania dziecka. Oczywiście mówię tu o sytuacji, gdy nie wychowują dziecka jednego z nich. Po prostu nie wyobrażam sobie, aby dziecku przekazywać tak nienaturalne wzorce rodziny jakim jest wzorzec stworzony przez osoby tej samej płci. Dziecko od swojego urodzenia wzoruje się na tym, czego doświadcza od swoich rodziców a nachalna propaganda nie powinna tego w żaden sposób zmieniać. Natura stworzyła tak ten świat, że głównym modelem rodziny jest kobieta i mężczyzna, którzy poprzez prokreację (bo natura wyposażyła facetów w penisy a kobiety w pochwy) mają potomstwo i wspólnie te potomstwo przez około 20 lat powinni wychowywać. Jakby nie patrzeć ciąży nie zmajstruje się doodbytniczo czy oralnie tym bardziej u osób tej samej płci. Poprzez wychowanie dziecko uczy się pewnych ról społecznych, zachowań w różnych sytuacjach, uczy się także prawidłowego modelu rodziny w pierwszych latach życia głównie poprzez obserwację swoich rodziców. Choćby feministki nosiły po pięć worków na głowie nie zmienią tego, że kultura i panujące zwyczaje przypisują nam pewne wzorce postępowań. I nie chodzi tu o to, że kobieta stworzona jest do siedzenia w kuchni i rodzenia dzieci, bo przecież ma prawo podjąć się każdego zawodu i to od pracodawcy zależy czy zatrudni ją np. do kopalni, ale chodzi w głównej mierze o to, że wzrastające w rodzinie dziecko ma zarówno przez matkę jak i przez ojca zaspokajane potrzeby emocjonalne i każde z rodziców te potrzeby zaspokaja w innej sferze.

Nie znam, powtarzam nie znam żadnych badań, traktujących o pozytywnym wpływie homoseksualnej rodziny na rozwój małego dziecka. Nie znam badań które precyzyjnie wskażą, że dzieci dorastające w takich rodzinach są w takiej samej normie rozwoju emocjonalnego i społecznego jak dzieci wychowujące się w rodzinach heteroseksualnych. Jeśli takich badań nie ma, lub są ale nie miarodajne – to nie mam możliwości stwierdzenia że dla dobra małego dziecka odebranego od rodziców biologicznych lepsza będzie rodzina gejów lub lesbijek niż rodzina składająca się z kobiety i mężczyzny. Powiem więcej – nie wiem nawet czy w tym przypadku bidul nie jest lepszym środowiskiem wychowawczym niż para homoseksualistów. Jeśli nie ma więc miarodajnych badań, jakim prawem ktoś mógłby nakazać mi, bez podstaw psychologicznych i bez badań społecznych, oceniać takie rodziny pozytywnie?

Idźmy dalej tym tokiem rozumowania. Jeśli okaże się, że mimo wszystko ktoś „na górze” uzna że rodziny homoseksualne mają pełnie praw adopcji czy prawo do bycia rodziną zastępczą a dziecko w wieku dorosłym będzie czuło się poszkodowane, bo okaże się że źle to wpłynęło na jego psychikę przez co np. ma trudności adaptacyjne, to kto będzie ponosił odpowiedzialność za nieprawidłowy rozwój takiego człowieka? Po części ja, bo w końcu zaopiniowałem pozytywnie. Dlatego na dzień dzisiejszy wiem, że takiej opinii nie wydam i będę swojej decyzji bronił z całą stanowczością, choćbym miał się narazić samemu ministrowi i wszystkim świętym wokoło.

Podejrzewam że gros obrońców postępowości zacznie wieszać na mnie psy i koty tudzież inne chomiki, że jestem niereformowalny i nie idę z postępem czasu i wolności seksualnej oraz nie wnikam w potrzeby osób dyskryminowanych i kochających inaczej. Że przecież biedne dzieci zamiast po bidulach mogłyby mieć dwóch tatusiów lub dwie mamusie i byłoby wszystko takie wspaniałe. To ja mam propozycję. Zalegalizujmy trójkąty. Skoro dziecko może mieć dwóch tatusiów, niech ma trzech! Albo jeszcze lepiej – niech ma czterech!

Przecież dla niektórych to jest takie naturalne.

Piotr Matysiak

/foto: freeimages.com / ibon san martin/

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Piotr Matysiak 16 artykułów
Kurator sądowy

4 Komentarze

  1. Zgadzam się w 100% z Panią Marzeną. Uderzył Pan w stereotypowy i wypaczony obraz pary homoseksualistów zupełnie zapominając o tym, że to właśnie dzieci poczęte w tym naturalnym i jedynym prawidłowym związku kobiety z mężczyzną potrzebują Pańskiej pomocy. Krótko mówiąc, jest Pan bardzo niesprawiedliwy w swojej ocenie. Od dawna śledzę Pańskiego bloga i to właśnie Pana wpisy przekonały mnie do słuszności nadania parom homoseksualnym praw adopcyjnych. Powołując się na Pana poprzednie teksty zamieszczone na blogu, dziecko wychowane w bidulu ma naprawdę niewielkie szanse aby nie popełnić błędów swoich rodziców i ostatecznie sam zasila margines społeczny. Czy jednak nie lepiej aby było wychowywane przez parę zamożnych ludzi, którzy zapewnią mu nie tylko odpowiedni byt materialny ale także uwagę i miłość? Nie wiem czy są badania świadczące o tym, że dzieci wychowywane przez pary homoseksualne same stają się homoseksualne, ale wiem na pewno, że dzieci wychowywane przez pary heteroseksualne czasem wyrastają na homoseksualistów. Wobec tego nie ma pewności, że model rodziny wpływa na nasze upodobania. Możemy tylko spekulować a jeśli stajemy przed wyborem by młodego człowieka ukierunkować na szczęśliwego i spełnionego geja lub na nieszczęśliwego „patola” powielającego błędne koło – wybór dla mnie jest prosty.

  2. Nie,nie napiszę,że jest Pan niereformowalny.Pana rynsztokowe przykłady to szok. Może za długo styka się pan z dewiacjami tego świata i mózg się panu zlasował? Przytacza pan przykłady z podtekstem seksualnym niemającym NIC wspólnego w wychowaniem dziecka w rodzinie. W odpowiedzi przytoczyć można cały zestaw wypaczeń i dewiacji „prawdziwej” mamy i „prawdziwego” taty. Zagubił się pan i tylko słabeusz i głupiec z góry zastrzega się, „że nic go nie przekona”. A ja jestem zdumiona Pana opinią, bo: czytałam cześć Pana artykułów dot. nieletnich i z większością zgadzam się, a szczególnie z tymi, w których obnaża pan głupotę niedouczonych lub sfrustrowanych przedstawicieli prawa i opieki społecznej. A tu taki psikus: może warto zapoznać się z badaniami lub samemu poobserwować, jak dobrymi i odpowiedzialnymi są rodziny z rodzicami/opiekunami jednej płci. Na zgniłym Zachodzie jednopłciowi rodzice zapewniają dzieciom poczucie bezpieczeństwa, rozwój emocjonalny(prawidłowy!),edukację. Są zamożni i odpowiedzialni i nie dorabiają do pensji kolejnym zaopiekowanym dzieckiem. Obupłciowi rodzice plują jadem,kłócą się o ząbek w widelcu i hodują wyalienowane potomstwo, ale to Pana razi mniej, niż wyedukowani dwaj mężczyźni lub dwie kobiety wspólnie wychowujący dzieci. Zachód może dla Pana daleki, ale przyroda bliższa, z postów wnioskuję, że jest pan wrażliwym i wnikliwym obserwatorem. Słonik wychowuje się wśród cioć, kilku matek i sióstr, lwy – podobnie. Delfiny tez mamy i taty nie znają. Itd, itp…Obie płcie tworzą i na pewno wnoszą mnóstwo pozytywów w rozwój istotki, pod warunkiem, ze w środowisku panuje miłość i odpowiedzialność. A tego parom obupłciowym odmówić pan nie może. Maria Łopatkowa zbeształaby pana za takie insynuacje. I powtarzam: insynuacje, bo pewnie ani jedne pary Pan nie zna, ale na pewno zna pan tysiące obupłciowych z dewiacjami wszelkiej maści, ale poprawnych i zgodnych z Pana wizją świata. Odleciał Pan i liczę, ze nikt nie zwróci się do pana o opinię, bo się pan na tym po prostu nie zna, czego dowodem jest pana powyższy, hmmm….wywód rodem prosto z „Pudelka”, czy „Pomponika”.

  3. No przecież autor uważa że zadaniem kobiety jest USŁUGIWANIE mężczyźnie, a kobieta jest w oczywisty i naturalny sposób obiektem męskich napaści seksualnych i wojujące feministki noszą worki na głowie żeby tego prawa mężczyznom zabronić, to o jakiej wspólnocie może być mowa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.