Tajemnice starej leśniczówki cz. 3

Rozdział 6

Gdy Eliza wróciła do domu zastała pustkę i ciszę- nikt nie biegał z deskami, nie bluzgał na kabel o który się zaczepił, nie pracowała betoniarka, piły spalinowe nie przycinały desek i generalnie nie widać było żywego ducha.

Przestraszona wbiegła do sieni. – Dziewczyny co tu się dzieje ? – zawołała z rosnącym przerażeniem w głosie. Wyszłyśmy z biblioteki.

– Co wy macie na sobie ? – spytała kompletnie zdezorientowana. Postawiała dwie torby z zakupami na podłodze i podeszła do nas. – Czyżbym o czymś nie wiedziała ?

– Ktoś przysłał na moje nazwisko paczkę z mnóstwem kostiumów – ośmieliła się wyjaśnić siostra.

– Na 10 tysi – dodałam wtrącając się bezczelnie.

– Jeśli to nie TY, to stawiam na dziadka … – zapiszczała Eliza – on czasem miewa dziwne pomysły.

– Robotnicy chyba znaleźli skarb … – próbowała zmienić temat Katarzyna.

– Gdzie !?! – krzyknęła Eliza – widziałyście go ?

Ruszyłyśmy korytarzem. Eliza szła za nami.

– No sorry … – zaśmiała się – nie obraźcie się, ale macie zgrabne tyłeczki … – dobrze, że was robotnicy tak nie widzieli, bo by była draka !

– Była draka … – odparła z rozwagą Katarzyna. Spojrzałam na nią a ona na mnie. Chyba nie chciałyśmy wnikać w szczegóły. Dobrze, że Elizka nie próbowała drążyć tematu … pewnie czekała, aż wtajemniczymy ją w detale, ale nie było się czym chwalić.

Dotarłyśmy do zerwanej podłogi. Kilkanaście centymetrów poniżej znajdowała się starsza podłoga. Deski miały czerwony kolor. Zalegał na nich kurz i trociny z nadgryzionych czasem i zębem kornika desek. Naszym oczom ukazał się właz. Masywna klapa osadzona została na stalowych sporych rozmiarów zawiasach. Pomimo erozji zawiasy jak i kłódki robiły wrażenie niezniszczalnych. Grubasowi z młotem udało się jednak rozwalić część zabezpieczeń kilkoma uderzeniami. Została ostatnia kłódka. Wzięłam leżącą obok rurę i nie pytając o zgodę sióstr uderzyłam z całej siły w kłódkę. Zrobiło się głośno. Jedno stuknięcie nie wystarczało. Po kilku minutach zabezpieczenie puściło. W międzyczasie Eliza przyniosła latarki.

Byłyśmy o krok od odkrycia tajemnicy, jakiejś tajemnicy. Wejście nie musiało prowadzić do skarbu, ale w jakimś celu je tu ukryto. Emocje sięgały zenitu.

Podniosłyśmy klapę. Pod nią znajdowała się krata. Uklękliśmy wokół włazu i świeciliśmy latarkami próbując ocenić ryzyko zejścia. Do piwnicy prowadziły schody. Eliza jako pierwsza zdecydowała się na podbój nieznanego. Ruszyłyśmy za nią.

Na samym dole znajdowały się drzwi. Nie były zamknięte. We trzy popchnęłyśmy je. Ze zgrzytem ustąpiły. Weszłyśmy do sali na bazie koła. Jej średnica liczyła kilkanaście metrów. Światło latarek ukazało nam coś, co przyprawiło o dreszcze. Ścianę pokrywały malowidła przedstawiające sceny prawdopodobnie sądu ostatecznego. Wyraziste i przesadnie realistyczne postaci, anioły i demony. Oczy osadzane w trupich czaszkach spoglądały na nas z takim wyrazem, że włos się jeżył na głowie.

Na podłodze dostrzegłyśmy namalowany białą farbą pentagram. Pomimo warstwy kurzu bez problemu dało się zauważyć jego kontury. W samym środku widniało oko Horusa i symbole czterech żywiołów.

– Nie podoba mi się to … – wyszeptała Katarzyna.

– Chyba widzę skarb … – poświeciłam w kierunku kilku skrzyń. Obok coś leżało jakby szkielety zwierząt, może psów …

– Boje się chodzić po tych symbolach … – nawiązała do obaw siostry Eliza.

– To co robimy ? – spytałam retorycznie. Nikt z nas nie chciał profanować tego co zobaczył. Jedyne rozsądne wyjście z tej sytuacji to wycofanie się i to szybko.

Rozglądałyśmy się wokół jakby w obawie przed „złem”, które gotowe było rzucić się nam do gardeł.

Dopiero gdy zamknęłyśmy właz za sobą poczułyśmy się bezpiecznie. Jednak świadomość tego co widziałyśmy nie nastrajało nas optymistycznie. Tam, na dole coś było, coś jakby żyło, patrzyło się na nas. Czułyśmy to choć się nie ukazało …

Rozdział 7

Katarzyna obudziła się i zauważyła, że nie leży w swoim przytulnym łóżku a siedzi na krześle. Próbowała usilnie przypomnieć co się stało, dlaczego nie jest u siebie w pokoju, gdzie więc jest ? W półmroku pomieszczenia rysowały się jakieś kształty. Tak, to letni domek oddalony o kilkaset metrów od leśniczówki. Dziadkowie wyporządzili go i również wynajmowali letnikom. Ale co tu robi ? Jak się tu dostała ? Była w piżamie, na nogach miała kapcie.

– O, obudziłaś się ? – usłyszała głos. – Poznajesz mnie ? – ktoś zbliżył się do niej i usiadł obok.

Katarzyna milczała. Rano obiecałem ci że się jeszcze spotkamy, ja zawsze dotrzymuję słowa – uśmiechnął się przez zęby grubas ze szramą na lewym ręku.

– Co ode mnie chcesz ? – spytała otępiała dziewczyna. Czuła się jakby była naćpana. Myśli kotłowały się po jej głowie, widziała miliony obrazów, które pojawiały się i znikały.

– Otworzyłyście właz ? – spytał wprost.

– Tak – odparła zgodnie z prawdą.

– I jest tam skarb ? – kontynuował przesłuchanie coraz bardziej zaciekawiony grubas.

– Ne wiem ! To jakieś przeklęte miejsce, na ścianach są jakieś malowidła, jest tam mnóstwo śmierci … uciekłyśmy – wymamrotała Katarzyna.

– Ale skarb, był tam skarb? Złoto, złote monety … – krzyczał poirytowany olbrzym.

-Nie wiem ! – powtórzyła się Katarzyna.

– Kurwa mać ! to trzeba było nam fachowcom pozwolić robić swoje a nie świecić cyckami i wyganiać nas !!! Dobra, nic straconego – zaczął się uspokajać klepiąc po jej nogach. Słuchaj, obiecałem chłopakom rozrywkę tej nocy …. nie będziesz miała nic przeciwko by pomóc rozerwać się kolegom ? Z drugiego pokoju dochodziły męskie głosy. Były to pomruki, gwizdanie i sprośne pojękiwanie. Czy rozumiesz mnie ? – chwycił jej głowę w tłuste ręce i podniósł do góry. Dziewczyna krzyknęła z bólu.

– Nie róbcie mi krzywdy – poprosiła błagalnie.

– Nie zrobimy ci krzywdy tylko się zabawimy, odrobinę …. – próbował ją uspokoić, choć wcale tego nie zamierzał. – Jeśli wolisz, zaraz przyniesiemy tu twoją uroczą siostrunię i ją wyruchamy na twoich oczach. Albo spędzisz z nami kilka minut i nikt o niczym się nie dowie.

– Zostawcie moją siostrę w spokoju ! – krzyknęła Katarzyna.

– Do ciebie należy wybór- wskazał ręką stojące w kącie łoże. Tutaj jest fiolka z chloroformem i szmatka, możesz z tego skorzystać, nic nie będziesz czuła …, za pięć minut przyjdziemy, przygotuj się !!! – warknął i wyszedł.

+++++++++++++++

Katarzyna nie rozumiała jak do tego doszło, jak się tu znalazła, co ma począć? Nie mogła jednak pozwolić by skrzywdzili jej siostrę. Wstała ze stołka. Zdjęła spodnie od piżamy, koszulę … stała tylko w majtkach. Zastanawiała się przez chwilę po czym ściągnęła majtki. Podeszła do butelki, chwyciła do ręki kawałek materiału, polała go płynem i odstawiła butelkę. Głosy zza drzwi robiły się bardziej natarczywe i wulgarne. Położyła się na łóżku i przyłożyła materiał do ust …

∅∅∅∅∅∅∅∅∅∅∅

Gdy otworzyła oczy, leżała w swoim pokoju przykryta kołdrą. Było widno, dochodziło południe. Ale miałam sen … – pomyślała.

/foto: www.freeimages.com / Danyel Weideman/

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.