Spotkanie w parku

Siedziałam sobie spokojnie w parku na ławce. Lubiłam to miejsce. Pełno zieleni, trochę ciszy i spokoju. Mogłam pozbierać myśli, które uciekały mi w ciągu całego dnia lub tygodnia. Albo wręcz przeciwnie. Mogłam w końcu nie myśleć. Lubiłam obserwować spacerowiczów, rodziców z dziećmi, zakochane pary, lub grupki młodzieży, które rozmawiały ze sobą głośno o swoich największych problemach. Uśmiechałam się wtedy pod nosem. Każdy z nich żył niby na tej samej planecie, ale wokół siebie tworzył swój własny świat.

Czasami na ławeczce obok siadał starszy Pan, który czytał grubą książkę. Zawsze tą samą. Miała czarną, grubą okładkę. Nieraz wymieniliśmy się ciepłymi uśmiechami. Mimo, że nigdy go nie widziałam z żoną, ani z wnuczętami, nie wyglądał na smutnego lub samotnego. Jakoś otaczała go aura pozytywnego myślenia. Zresztą lubiłam bawić się w odgadywanie, kto jakie ma podejście do życia, z jaką codziennością musi się zmierzyć, czy też kim jest i co robi. Ale tego Pana nie mogłam rozgryźć do końca.

Pewnego majowego dnia jak zwykle wybrałam się na moje miejsce. Byłam zmęczona ostatnimi wydarzeniami. Chociaż zazwyczaj nie lubiłam użalać się nad sobą. Tego dnia czułam się wyjątkowo bezsilna. Chłopak, który skradł moje serce, tak naprawdę nie był mną zainteresowany. A właściwie był, dopóki ja się nie zaczęłam angażować. Taka ot, pospolita historia. Najpierw trzeba rozkochać, by potem się ulotnić jak kamfora. Ubolewałam nad brakiem kontaktu, bo go bardzo lubiłam, choć ostatnio czułam, że zaczynam się w nim zakochiwać. Gdy wyznałam mu, że zaczyna mi na nim zależeć, uciekł. Oczywiście winy szukałam wyłącznie w sobie.

– Dzień dobry – z zamyślenia wyrwał mnie uśmiechnięty Staruszek. Jak zwykle siedział na swojej ławeczce, w pomarszczonych dłoniach trzymał grubo oprawioną książkę.

– Dzień dobry – odcisnęłam cichym głosem. Miałam ściśnięte gardło, bałam się, że w każdej chwili mogę się rozpłakać.

– Czy wszystko w porządku? Jest Pani taka smutna. – parkowy sąsiad miał ciepły i kojący głos. Byłby idealnym materiałem na dziadka.

– Tak, oczywiście, że tak. – Pociągnęłam nosem. Nie wiem kiedy z oka popłynęła mi łza.

– Hmm, moje oczy widzą coś zupełnie innego – Starszy Pan uśmiechnął się serdecznie.

– Dobrze Pan widzi. Ale nie chcę być smutna. Przecież inni mają gorsze problemy – odpowiedziałam zgodnie z moimi przekonaniami.

– Myślę, że nie powinna Pani skupiać się na innych. Warto skoncentrować się nad tym co jest tu i teraz – pokiwał Pan i spojrzał w odległe drzewa.

– Ale dlaczego tu i teraz? Skoro tego nie ma, to znaczy, że było nieważne, nie istniało – coraz bardziej zagłębiałam się w swoją życiową filozofię.

– Jak masz na imię? – inne pytanie nieco mnie zaskoczyło.

– Anna, to znaczy, po prostu Ania – odpowiedziałam nieśmiało.

– Aniu, jeśli teraz nie pozwolisz sobie na smutek, na przeżycie tego co Cię boli, zasłaniając się większymi problemami innych, to ten smutek będzie do Ciebie wracał. Zawsze będziesz się zastanawiać czy zrobiłaś wszystko co mogłaś, co było nie tak, albo dlaczego on odszedł – Pan nadal się uśmiechał i tłumaczył wszystko na spokojnie.

– Skąd Pan wie, że chodzi o mężczyznę? – byłam lekko zdezorientowana.

– Moje dziecko. Odwiedzam ten park tyle lat. Te ławki, drzewa, a czasami i ja widzieliśmy tak wiele różnych historii. Pierwsze spotkania, pierwsze wyznania miłości, ale też rozczarowania. Pierwsze samotności. Ty masz oczy samotności. Niedawno tu byłaś, to miałaś rozpromienione spojrzenie – mężczyzna spojrzał z ojcowską troską.

– Tak, chodzi o mężczyznę. Chociaż sama nie wiem. Bardzo mi się podoba. Intrygował mnie, bardzo hmmm no wiem Pan… – zawstydziłam się.

– Pożądałaś go? – Staruszek zaśmiał się. Ale nie było w jego śmiechu ani krzty ironii.

– Tak, dokładnie. Wydawał mi się taki tajemniczy, imponował mi opowieściami o swoich podróżach. Był też niedostępny, co chyba jeszcze bardziej powodowało, że chciałam go zdobyć. Myślałam o nim o każdej porze dnia i nocy. Nigdy nie byliśmy razem, to czułam za nim ogromną tęsknotę – rozmarzyłam się.

– I co było dalej? – Mężczyzna dopytywał się chyba profilaktycznie. Na pewno znał zakończenie tej historii.

– Dalej? Nic nie było dalej. Powiedziałam mu, że zaczynam się w nim zakochiwać. Przepadł, jak kamień w wodę – czułam się jakbym przechodziła spowiedź. I miałam cichą nadzieję, że Starszy Pan kierując się swoim cennym doświadczeniem, podpowie mi co mam zrobić, żeby go zdobyć. Oczami wyobraźni widziałam nas razem, szczęśliwych i podróżujących po całym świecie.

– Ten chłopak nie będzie Cię kochał – te słowa wbiły mi nóż w serce. Spojrzałam na Staruszka i chciałam mu wykrzyczeć co myślę o jego radach. Zabrakło mi tchu w płucach.

– Nie będzie Cię kochał, bo nie kocha sam siebie, a Ty nie kochasz siebie – Staruszek patrzył na mnie wyczekująco. Powiedział to. Czekał czy może pozwolić sobie na więcej.

Łzy stanęły mi w oczach. Nie umiałam się bronić przed tym osądem.

– Jak to? – potrafiłam wydusić z siebie tylko tyle..

– Gdyby on kochał samego siebie, to by nie bawił się uczuciami innych. Zachował się niedojrzale. Oczywiście mogę domniemać, ale pewnie spędziliście ze sobą sporo czasu, pewnie Ty myślałaś, że wszystko co robi, coś dla niego znaczy i łudziłaś się, że przy każdym kolejnym spotkaniu, w końcu się określi.

Przytaknęłam. Tak właśnie było.

– A Ty. Nie zrozum mnie źle moje dziecko. Ale gdybyś kochała siebie i miałabyś do siebie pełen szacunek, czuła swoją wartość, nie czekałabyś. Nie starałabyś się, mając świadomość, że on się nie stara. Nie myślałabyś, co masz zrobić, by zwrócił na Ciebie uwagę.

– Skąd Pan to wie? – byłam zasmucona jego odkryciem, ale jeszcze bardziej chyba zaintrygowana.

– Tyle tutaj historii widziałem. Ale nie bój się moje dziecko. Widać, że Ci się dobrze z oczu patrzy. Jesteś mądrą dziewczyną. Szybko zrozumiesz co chciałem Ci powiedzieć. Niebawem spotkasz miłość swojego życia. Wtedy nie będziesz musiała o niego zabiegać. Bo on pokocha za to, że jesteś. A Ty jego. Choć na początku będzie Ci się wydawało to irracjonalne. Takie zwykłe, a nawet nudne. Będziesz szczęśliwa. Przestaniesz gonić za nierealnymi marzeniami. Bo ten chłopak, przez którego płaczesz, taki właśnie jest. Więcej było w Twojej wyobraźni, niż naprawdę – Staruszek mówił jak jakiś wróżbita, albo filozof.

– Ma Pan rację. Nigdy nie usłyszałam od niego słów, że mu się podobam. Nigdy nie usłyszałam od niego, że tęskni, choć ja tęskniłam w każdej minucie naszej znajomości. Tylko dlaczego ja tak mocno zwariowałam na jego punkcie? – czułam pustkę w głowie.

– Bo siebie nie kochasz. Szukasz miłości i akceptacji na zewnątrz. A że nie kochasz siebie, to przyciągasz tych, co też nie potrafią kochać. Dopóki nie otoczysz siebie samej szacunkiem i uczuciem, tak zawsze będziesz trafiać na tych, których droga nie idzie w parze z Twoją. Ale wiem, że sobie poradzisz. Zasługujesz na to – Staruszek uśmiechnął się do mnie.

– Wybacz moje dziecko, ale muszę iść. Pożyczę Ci swoją książkę. Mam w niej zaznaczony cytat, który pomoże Ci we wszystkich Twoich rozterkach. A tymczasem, do zobaczenia – Staruszek nie czekał na odpowiedź. Położył książkę na ławce i pomaszerował w swoją stronę.

Trochę trwało zanim podeszłam do ławki, na której siedział. Wzięłam do rąk oprawioną książkę. Zajrzałam w zaznaczone miejsce. To była Biblia!

Zaczęłam czytać podkreślony cytat:

„Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”.

Przecież to już słyszałam tyle razy. Żachnęłam się. Nagle. Wróciłam do cytatu jeszcze raz. „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”. „Jak siebie samego”. Ostatnie trzy słowa były niczym Eureka.

– No jasne. Jeśli nie kocham siebie, to nie umiem kochać innych ludzi. On miał rację… – powiedziałam sama do siebie.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.