Sesja zdjęciowa

– „Click” – usłyszałem sygnał przychodzącej wiadomości na Facebooku. Niestety również ja, tak jak przynajmniej połowa naszego społeczeństwa byłem uzależniony od tego portalu społecznościowego. Właśnie miałem się zabierać za obróbkę zdjęć z przedwczorajszej sesji. Ale jak zwykle coś mnie zatrzymywało. Westchnąłem ciężko. Dobra, daję sobie pięć minut nie dłużej. Szybko zerknę kto napisał i wrócę do swoich zajęć.

-„Cześć kochany Szwagierku! Tu Pola! Mam nadzieję, że mnie jeszcze pamiętasz. Dawno się nie widzieliśmy. Wiesz, wolałabym zacząć jakoś inaczej ale chyba muszę od razu przejść do sedna. Mam sprawę. Chcę wystartować w konkursie Miss Podlasia. A niestety nie mam żadnych profesjonalnych zdjęć, by zgłosić swoją kandydaturę. Czy jest szansa na małą sesyjkę? Ściskam i Pozdrawiam”.

Czytałem wiadomość wielokrotnie. Napisała Pola, żona mojego brata. Ile my się już nie widzieli? Chyba będzie z trzy, albo cztery lata. Na początku myślałem, że to żart. W końcu Pola nie wyróżniała się niczym spośród tysiąca innych kobiet. Zgodzę się, czemu nie. W końcu trzeba podtrzymywać więzy rodzinne. A ostatnio muszę przyznać, że rzeczywiście byłem pochłonięty swoja pracą nie mając czasu na spotkania w gronie rodzinnym.

– „Spotkajmy się u mnie w niedzielę. Weź kilka fatałaszków, które są potrzebne do zdjęć. Pozdrawiam”.

Napisałem krótko, ponieważ nie chciałem czasem się wdawać w wielogodzinną dyskusję. Jak to czasem przecież bywa na Facebooku.

W niedzielę już od samego rana, rozstawiałem w swoim domowym studio potrzebne rzeczy, oświetlenie, tła, softboxy, a także duże lustro by moja modelka, mogła się przygotować do zdjęć. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Do spotkania było jeszcze jakaś godzina, więc nie miałem pojęcia kto to może być.

– Dzień dobry, ja do Pana.

– Dzień dobry, w czym mogę pomóc? – odpowiedziałem nieco zamyślony, co jeszcze mi zostało do przygotowania.

– Wojtek to ja! Pola! Chłopie, nie poznałeś mnie?

Przede mną stała długonoga blondynka. Uśmiechała się szeroko. Tak, to była Pola. I rzeczywiście jej nie poznałem. Ale wpadka. To znaczy, wpadka na jej nie korzyść. Boże jak ona wypiękniała!

– Mogę wejść, czy planujesz sesję w plenerze? – uśmiechnęła się zaczepnie moja szwagierka.

– Jasne wejdź – zszedłem na ziemię. A gdy Pola wyminęła mnie, obejrzałem się za jej pośladkami. Uspokój się. Pomyślałem sobie w duchu.

– Sorry, że tak Cię nachodzę. Trochę czasu się nie widzieliśmy. Ale wiesz, nikt inny mi nie przyszedł do głowy. A potrzebuję tych zdjęć jak najszybciej. Pomożesz mi? – Pola zrobiła taką słodką minkę, że każdy by się zgodził.

– Powiedz mi w takim razie czego dokładnie potrzebujesz – próbowałem zebrać myśli. Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby zapytać się co u niej słychać. Nie mówiąc już o moim bracie i ich dzieciach.

– Jedno zdjęcie w sukience, jedno zdjęcie portretowe, no i jeszcze jedno, a właściwie dwa w bikini. Czy to na pewno nie będzie dla Ciebie problemem? – Znowu słodka minka. Jakże zatem mógłbym odmówić.

– Dobra, bierzmy się do dzieła. Jakie zdjęcie pierwsze? – Starałem się zachowywać profesjonalnie.

– Myślę, że na rozluźnienie atmosfery możemy zacząć od portretowego, później przejdziemy do tego w sukience. A na deser zostawimy sobie bikini. – Pola zaśmiała się filuternie, tak że mógłbym ją posądzić o delikatny podryw.

Z pierwszymi zdjęciami uwinęliśmy się dość szybko. Pola bardzo szybko rozładowała atmosferę. Zawsze była bardzo sympatyczna i gadatliwa. Pod tym względem nic się nie zmieniła. Za to dużo można byłoby powiedzieć o jej wyglądzie. Odkąd posłała dzieci do przedszkola i do szkoły, odżyła. Siedzenie w domu jej nie bardzo służyło. A teraz? W ogóle nie wygląda jakby wcale nie byłaby mężatką z wieloletnim stażem. Szkoda, że jest zajęta. I to przez mojego brata.

Przyszedł czas na zdjęcia w bikini.

– Tylko się nie śmiej – z garderoby usłyszałem radosny głos mojej szwagierki – Wiesz, mam już swoje lata, dwójkę dzieci na koncie, więc rewelacji nie ma. Chociaż ostatnio się wzięłam za siebie, bieganie, ćwiczenia z Chodakowską i różne inne eksperymenty. Może coś da się zretuszować? – pisnęła Pola wychodząc okryta różowym szlafrokiem.

– No dobra, ściągaj to. Wszystko zostanie w rodzinie. – Zażartowałem. W głębi serca jednak nie mogłem się już doczekać, by ją zobaczyć w całej okazałości.

– No dobra, ale nie uciekaj – w tej chwili szlafrok wylądował na krześle obok.

Przede mną stała piękna kobieta przed trzydziestką. Niejedna nastolatka mogłaby pozazdrościć jej figury. Bikini opinało jej kształtne piersi i wyćwiczone, jędrne pośladki. O jakbym mógł się znaleźć pomiędzy jednymi i drugimi. Przyssałbym się i chętnie klepnąłbym ją w pośladek. Musiałem zasłonić się za statywem, ponieważ poczułem jak moje podniecenie rośnie. Lekko opalona, wyglądała jakby przez całe życie wyłącznie jeździła na wakacje. Ile ona musiała włożyć trudu w swój wygląda. Widziałem kątem oka, że ją przeszedł zimny dreszcz. Sutki stanęły tak, że się odznaczały na materiale od stanika. Pospiesznie cyknąłem zdjęcie.

– Poczekaj, chyba zimno się zrobiło. Zamknę okno – powiedziałem nie patrząc jej w stronę. Czułem się jakbym robił coś strasznego. W końcu cyknąłem jej fotkę, której jej nie pokażę. Widać będzie na tym zdjęciu jej wydatne piersi ze sterczącymi sutkami. Ach, jakbym chciał się do nich dosadzić.

Po chwili wróciłem i zaczęliśmy współpracować. Starałem się być na każdym kroku profesjonalny. Poli nie brakowało poczucia humoru. Po kilkunastu minutach pozowała nie jak do wcześniej omawianych zdjęć, ale jak podczas sesji na okładkę Playboya. Rozgrzewała atmosferę jeszcze bardziej. A to znalazła się w pozycji, kiedy klęczała na swoich piętach i jednocześnie się przeciągała ku górze. A znowu po chwili klęczała już na podłodze oparta o nią również swoimi łokciami. Dzięki temu mogłem nacieszyć swoje oko jej jędrnymi pośladkami. Oczyma wyobraźni widziałem jak ją biorę od tyłu.

– Wojtek, chyba wystarczy już tych zdjęć. Na pewno coś wybierzesz – Z hipnotyzującej sesji wyrwała mnie Pola, która zaczęła się zbierać w kierunku garderoby.

– Poczekaj – w głowie miałem impuls by podejść do niej i mocno przyssać się do jej ust. By wziąć ją tutaj, na tej ściance, na krześle i na podłodze. By rozedrzeć z niej to bikini i wejść w nią najgłębiej jak się tylko da. Zdumiona Pola przyglądała mi się przez chwilę.

Poczekaj – wychrypiałem – Zrobię nam jeszcze kawy. Opowiesz w końcu co tam u Was słychać…

/ z dedykacją dla szwagierki Beaty /

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 664 artykuły
Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.