„Seryjny samobójca” znów uderzył?

„Seryjny samobójca” znów uderzył?   Prawdopodobnie ma to związek z tajemnicą „polskiego  Roswell”.

Przedwczoraj otrzymaliśmy wstrząsającą wiadomość o rzekomo samobójczej śmierci jednego z redaktorów, którzy opracowywali dla nas materiał dotyczący „tajemnicy polskiego Roswell” lub też jak coraz częściej się mówi „polskiej strefy 51”.  Naszego kolegę Bartosza Sucheckiego odnalazła na ranem matka. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon poprzez powieszenie. Wczoraj odbyliśmy dość długą rozmowę z najbliższymi członkami rodziny, starając się poznać jakieś szczegóły dotyczące tragedii, przynajmniej na tyle, na ile było to możliwe, ponieważ bliscy znajdują się w stanie głębokiego szoku. Absolutnie nie wierzą, że było to samobójstwo. Tym bardziej że… dwa dni wcześniej w mieszkaniu doszło do rewizji.

„Syn mieszkał z nami” – Relacjonuje matka – „Nocą obudziłam się słysząc jakieś dziwne odgłosy dobiegające z jego pokoju. Było to szuranie i coś jak dźwięk otwieranych szuflad. Biorę leki nasenne, które zapisał mi lekarz, wiec zazwyczaj śpię głęboko. Już miałam wstać i sprawdzić co się dzieje, lecz odgłosy ucichły. Nie wzbudziło to mojego niepokoju, bo Bartek lubił przesiadywać późno w nocy, często o tej porze uczył się lub pracował nad artykułami. Obwiniam siebie, bo gdybym jednak zainterweniowała może zdołałabym go ocalić! Kiedy rano weszłam do pokoju… syn już nie żył. Nie jestem w stanie opisać jak to wyglądało, ale myślałam, że z miejsca padnę trupem. Może lepiej byłoby dla mnie, gdyby tak się stało. Notatki na biurku były porozrzucane, a okno szeroko otwarte. Mieszkamy na pierwszym piętrze, lecz ktoś mógł wspiąć się na dach podziemnego garażu, a potem stamtąd dostać się do okna. Absolutnie nie wierzę w to, co zasugerował lekarz! Mówił, że syn mógł być pod wpływem jakichś środków, które sprawiły, że wpadł w furię i porozrzucał książki oraz zapiski. Był spokojnym, uśmiechniętym człowiekiem, wieczorem rozmawiałam z nim i absolutnie nic nie wskazywało na to, co wydarzyło się w nocy! Jestem pewna, że ktoś dostał się do jego pokoju, pozbawił go życia pozorując samobójstwo, splądrował pokój, a potem uciekł ta samą drogą, którą wtargnął.”

Niestety ze względu na stan psychiczny matki nie udało nam się porozmawiać z nią dłużej. Niemniej już ta informacja zaniepokoiła nas w najwyższym stopniu. Okoliczności śmierci bowiem zdają się pokrywać z tymi, w których rzekomo „popełnił samobójstwo” Andrzej Lepper. Czy jest możliwe, aby była to robota tych samych sprawców, działających wedle podobnego schematu?

Udało nam się jeszcze porozmawiać z wujem Bartka, a to co usłyszeliśmy dosłownie ścięło nam krew w żyłach. Pan Jarosław stwierdził, że również kategorycznie wyklucza samobójstwo i że za tym zdarzeniem kryje się jakaś potworna tajemnica. Opowiedział, że Bartek od czasu wyjazdu do Białegostoku bardzo interesował się zagadką „polskiego Roswell”, czyli kontaktu z cywilizacją pozaziemską, który miał nastąpić w tamtejszych lasach. Drążył sprawę, starając się kojarzyć fakty i wyjaśniać dziwne zbiegi okoliczności zdające się potwierdzać tę nieprawdopodobną teorię. W noc poprzedzającą swoją śmierć miał przeprowadzić długą rozmowę przez telefon komórkowy (który nota bene jeszcze się nie odnalazł), z której wuj usłyszał i zapamiętał jedynie strzępy. Były to urywane zdania, w których nasz redakcyjny kolega rozmawiał z kimś na temat prawdziwych przyczyn obecności wojsk amerykańskich na terenie Polski, przyjazdu do naszego kraju Donalda Trumpa, zagadkowych eksperymentów do jakich miało dochodzić na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku oraz zastanawiającej, pośpiesznej wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej.

Pan Jarosław jest przekonany, że jego siostrzeniec był na tropie jakiejś tajemnicy związanej z tzw. „polską strefą 51”. Tym bardziej, że dwa dni wcześniej przed tragicznym zdarzeniem do mieszkania zapukali dwaj „cisi panowie” przedstawiający się jako ludzie z ABW. „Machnęli zdumionej rodzinie jakimiś legitymacjami oraz dokumentem, który miał być nakazem przeszukania. Zaglądali w każdy kąt, a nam kazali siedzieć w kuchni” – opowiada pan Jarosław. „Słyszeliśmy tylko hałasy, dźwięki otwieranych szuflad i szaf. Wysypywali na ziemię ubrania, a moje ostrzeżenie, że całą sprawę zgłosimy organom ścigania skwitowali jedynie wybuchem śmiechu. Zachowywali się jakby rzeczywiście przysłał ich ktoś wpływowy, kto wiele może. Prawdę mówiąc byliśmy wszyscy przerażeni. Na zakończenie jeden z nich obszedł całe mieszkanie z dziwnym urządzeniem, przypominającym trochę miernik pola elektromagnetycznego, którego używają czasem elektrycy. Nie mam pojęcia co to mogło być, ale wyraźnie wiedzieli po co przyszli i czego szukają”.

Pan Jarosław powiedział nam, że jego siostrzeniec stwierdził potem brak kilkudziesięciu zdjęć, które wykonał podczas swoich wypraw do Puszczy Białowieskiej, miedzy innymi fotografii tajnych amerykańskich baz, w których zgodnie z jego teorią przechowuje się niektóre przedmioty, jakie zostały odnalezione po katastrofie pojazdu obcych.

Wuj Bartka zdradził nam również treść jednej z ostatnich rozmów, które odbył z siostrzeńcem. Według niego, wcale nie wskazywała ona na jakieś zachwianie umysłowe siostrzeńca, a na poważną tajemnicę, którą ten konsekwentnie tropił. Nasz redakcyjny kolega miał stwierdzić, iż jest na tropie prawdziwej sensacji, gdyż przyjazd Donalda Trumpa do Polski jego zdaniem wynika właśnie z chęci zapoznania się na miejscu z niezwykłymi odkryciami, które miały miejsce w „polskiej strefie 51”. Trumpowi mają towarzyszyć najwybitniejsi eksperci NASA i śledczy FBI. Amerykanie chcą wywieźć wszystko przed jesiennymi manewrami Rosjan „Zapad 2017”.  Podobno Rosjanie zainteresowani są tajemnicą „polskiego Roswell” i mogą szukać pretekstu by przekroczyć granicę w celu przejęcia wszystkiego co dotyczy tajnych badań na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku. Prywatne śledztwo redaktora wykazało ponadto, iż pośpieszna wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej ma związek z ucieczką „czegoś, co wymknęło się spod kontroli” podczas eksperymentów medyczno-genetycznych i miało ukryć się w lesie. Hybryda człowieka ze zmodyfikowanym DNA kosmity rozszarpuje dzikie zwierzęta siejąc strach wśród gajowych, pograniczników i miejscowej ludności.

Podobno w poszukiwania zaangażowano ogromne siły, włączając w to dwa śmigłowce, które latały ponad Puszczą Białowieską, jednak cała obława okazała się nieskuteczna. „Oni wiedzą, że to nadal tam jest, a nawet, że może się rozmnażać, próbują ogradzać coraz większy teren i zakazywać wstępu pod pretekstem ryzyka wzniecenia pożaru, lecz zdają sobie sprawę, że nie mogą poszerzać tego zakazanego kręgu bez końca, że może to wzbudzić w końcu podejrzenia opinii publicznej. To coś, czymkolwiek jest, może prędzej czy później dostać się do ludzkich siedzib, a nawet do miast”. Taka właśnie była treść jednej z ostatnich rozmów, jakie wuj miał okazję przeprowadzić z naszym redaktorem. Pan Jarosław podkreślał, że jego siostrzeniec od pewnego czasu otrzymywał jakieś tajemnicze telefony, które sprawiały, że „dosłownie zmieniał się na twarzy”. Nie chciał jednak niczego mówić rodzinie, lecz prosił nad wszystko, aby zachowywać  szczególną ostrożność i nie ufać nikomu. Pan Jarosław nie wyklucza więc, że mogły to być telefony z pogróżkami oraz żądaniami, aby Bartek zaprzestał dalszego drążenia sprawy „polskiej strefy 51”. Nasz redaktor skarżył się również na to, że ktoś włamał się do jego komputera i usunął ważne pliki.

Mamy nadzieję, że ta tajemnicza sprawa, konsekwentnie tuszowana przez media, znajdzie w końcu swoje rozwiązanie i śmierć młodego redaktora nie pójdzie na marne. Wiemy, że „polską strefą 51” interesuje się coraz więcej osób, w tym eksploratorzy oraz niezależni badacze zjawisk paranormalnych. My sami, nie bacząc na ryzyko, chcemy dokładniej przyjrzeć się tej tajemniczej i bulwersującej sprawie, a o dalszych wynikach naszych dociekań będziemy informować Was na bieżąco.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 666 artykułów
Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

6 Komentarze

  1. Bartek Suchocki był fajnym kolegą, jego śmierć trzeba wyjaśnić. Nie może być tak, że jest przyzwolenie na takie rzeczy w państwie prawa. Jeśli to nie było samobójstwo, zróbcie wszystko by winni zostali ukarani!

  2. Znałam Bartka od wielu lat. Był nie tylko doskonałym dziennikarzem, katolikiem ale i przyjacielem.

  3. Słusznie. To bardzo dziwny zbieg okoliczności. Będą wywozić kosmitów w opustoszałym mieście … normalnie jak fabuła dobrego filmu SF.

  4. 9 lipca ewakuacja 7 tysięcy Białostoczan z okolicy ul. Ciołkowskiego w Białymstoku (1,5 tonowa bomba z II wojny św. to doskonały powód). Dziwnym trafem to okolica delegatury ABW. Może to i prawda że po wizycie Donalda Trumpa zaczęto sprzątanie po „polskiej strefie 51”. I to bardzo szybko….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.