Sens pracy

W pracy kuratora osiągnąłem wszystko. Wszelkie dostępne awanse, wyróżnienia, nagrody. Wydałem książkę, otrzymałem nagrody i….. dalej jest już nie do przeskoczenia dla mnie mur. Do sądu okręgowego nie awansuje, do ministerstwa tym bardziej. W politykę poważniejszą nie chcę się bawić, ale wszystko co do tej pory osiągnąłem to dzięki pracy własnej głowy, rąk i nóg. Doszedłem do momentu, że mój dalszy rozwój ograniczony jest przepisami, kodeksami, rozporządzeniami i w ramach wykonywanej pracy poruszać się muszę w wytyczonej ścieżce – ścieżce prawa, etyki i tym co wyznaczy mi Sąd rękoma sędziów w nim zatrudnionych. Pomysły, czasami niekonwencjonalne, irracjonalne i głupie ale przynoszące efekt nie są mile widziane przez przełożonych. „Rób swoje, nie wychylaj się, po co ci to”. Jeszcze ktoś źle odbierze Twoje intencje i na tym stracisz.

Przychodzi taki okres, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad sensem tego co robi. Zbliża się do wieku średniego i targają nim dylematy – czy dalej angażować wszelkie siły w realizację siebie w tym zawodzie, czy poszukać działki która pozwoli rozwinąć skrzydła i w drugiej połowie życia spełniać się zawodowo w obszarze całkiem innym. Nasuwa się refleksja, czy po raz ostatni nie zaryzykować i nie zmienić swojego losu, przynajmniej zawodowego, i nie zacząć robić czegoś nowego, czegoś co się wcześniej zatraciło albo na co nie miało się czasu.

Nie chcę dać się zaszufladkować. Próbuję walczyć i realizować się poza kuratelą. Tylko jak to zrobić, gdy całą swoją energię życiowo-zawodową pakujesz w tę cholerną pracę. Kiedy myślisz że będziesz miał chwile oddechu by ponownie zawalić się wieloma sprawami, które nie cierpią zwłoki. Bo czy można znajdować zadowolenie w wypełnianiu kolejnych stosów papierów które tak naprawdę nie służą niczemu innemu jak spełnienie oczekiwań kolejnych przełożonych, dla których najważniejszy jest papier i dokument a nie człowiek. Nie chcę być beznamiętną masą urzędniczą tak negatywnie postrzeganą przez społeczeństwo, a jednocześnie obawiam się, że ktoś, gdzieś powie że sorry, ale wymykasz się schematom, jesteś zbyt krnąbrny i zbyt innowacyjny, więc wypierdalaj i zrób miejsce tym mniej ambitnym.

Kurator sądowy to człowiek który ma być posłuszny. Ja bezwzględnie przestrzegać przepisów i poruszać się w ich obrębie. Ma być bezwolną maszynką stosującą prawo i nie pytać, dlaczego coraz to trudniej się pracuje w gąszczu przepisów. I choć za każdym przepisem powinien stać człowiek który je stosuje, to jednak coraz bardziej odbiera się autonomię i możliwości decydowania. Bo czyż tak samo będziemy traktować małolata z piwem w puszce w wieku lat 12 i tego w wieku lat prawie 18?

System kurateli to fikcja w głównej mierze. Sześćdziesięcioletnia kuratorka dla nieletnich chodzi po domach i umoralnia 16, 17-latków, mówiąc im co wolno a co nie wolno. 55-letni facet mający do dyspozycji tylko rozmowy ostrzegawcze i dyscyplinujące stara się wpłynąć na małolatę by nie puszczała się na lewo i prawo – zresztą jak to zrobić by dziewczę nie podało go do prokuratora że niestosownie z nim rozmawia, albo że zachowuje się lubieżnie. Może lepiej unikać takich rozmów… 25-letnia, świeżo upieczona kuratorka z długimi nogami w miniówie odwiedza nabuzowanych hormonami nastolatków w domach. Tak ten system wygląda w praktyce, fikcja połączona z produkowaniem papierów, a wiadomo że w papierach wszystko pięknie gra, ha.

Praca z ludźmi sprawia przyjemność, lubię gdy słuchają co mam do powiedzenia, gdy ze mną dyskutują na argumenty, gdy przekonują do swoich racji. Lubię wychodzić poza schematy, usiąść z nadzorowanymi przy kawie i dać mu się poczuć podmiotowo. Lubię gdy ludzie proszą mnie o pomoc bo liczą że moje zdanie i moje słowa mają większą wartość niż innych, bo ufają, bo traktuję ich poważnie i wbrew pozorom nie jestem tylko po to aby straszyć że „sąd odbierze im dzieci”. Sprawia mi cholerną przyjemność, gdy wieczorem pod blokiem nieletni  który trafił do Ośrodka Młodzieżowego kilka lat temu, zaczepia mnie i mówi że ma stałą pracę i dziewczynę. Gdy ćpun na dworcu krzyczy moje imię i podaje mi rękę bo pamięta, jak 10 lat temu wygrał konkurs plastyczny bo ja go motywowałem do malowania.

Mijają kolejne lata i kuratela nad nieletnimi jak i nad rodziną nie zmienia się. Kolejne lata które wypalają człowieka bo zamiast rozwijać swoją kreatywność i stosować ją w pracy – jest bezwolnym wypełniaczem papierów, dokumentów, teczek i akt. Patrzy na innych, znajomych, którzy realizują się w swojej pracy, idą na swoje i robią to co lubią w taki sposób, w jaki dla nich jest wygodny i jaki dostarcza im satysfakcji i człowiek zastanawia się – czy jest sens robić cos nie dla siebie, a dla przełożonych? Czyż nie spróbować i wykorzystać swój potencjał na wolnym rynku, gdzie dla szefa liczy się Twój pomysł, a nie estetyka sporządzanych notatek?

Jak wyobrażam sobie perfekcyjnego kuratora? Jaki ideał można stworzyć? To musi być lider, współpracujący ze stowarzyszeniami, fundacjami, mogący mieć realny wpływ na kształtowanie lokalnej polityki dotyczącej rodzin i nieletnich. To człowiek który poprzez współpracę pomaga tworzyć w środowisku ofertę dla młodych, zarządzający street -workerami, wolontariuszami albo ściśle z nimi współpracujący. To człowiek pracujący w terenie, spotykający się z młodzieżą, współpracujący z klubami młodzieżowymi, świetlicami, mający dyżury w tych instytucjach a nie w budynku sądu. To człowiek który odpowiednio zareaguje gdy nieletni pojawi się u niego z problemem, gdy przyjdzie tylko pogadać, bo akurat ojciec do domu wrócił najebany a on nie ma gdzie przeczekać czasu aż ten nie uśnie bo „będzie się dopierdalał”. To człowiek który nie będzie uwikłany w papierologię – swoją opinię sporządza tylko wtedy, gdy jest potrzebna a nie tworzy co miesiąc nikomu niepotrzebne karty czynności. To człowiek który pracuje najpierw z człowiekiem, a potem z papierem. Ehh, marzenia.

Czy rzucić te ograniczenia i dać ponieść się swojej fantazji i robić to co lubię, czy może trwać w tym systemie z nadzieją na zmianę. Tylko czy starczy mi czasu abym tej zmiany doczekał? Czy jak zmiana nadejdzie to ja będę starym, zrzędzącym kuratorem który żałował będzie że brakło mu kiedyś tam odwagi i nie zaczął robić czegoś dla siebie.

Wsumie, nie wiem tak naprawdę co przyniesie los, ale do decyzji coraz bliżej…

Piotr Matysiak – Kurator sądowy

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Piotr Matysiak 21 artykułów
Kurator sądowy

3 Komentarze

  1. Pani Moniko, myślę, że autor przeszedł już ten okres, dojrzał. Chce realnie wykorzystywać swoja wiedzę, umiejętności, doświadczenie, świdczcąć realną pomoc podopiecznym, a nie tylko ich kontrolując.Chce realnie pomagać, niestety sieć przepisów i procedur jest skonstruowana pod urzędników, nie ludzi, którym należy pomagać. Ten cały system jest do bani, jest źle skonstruowany. Jego celem jest administrowanie danymi a nie praca z podopiecznymi. Podobnie źle funkcjonuje pomoc społeczna. Może bardziej zaangażowani ludzie ze środowiska przedstawią własną wizję systemu.przecież stać was na to, żeby coś takiego opracować. Z rolą dla sądu, która w przypadku nieletnich powinna być zdecydowanie ograniczona, a nacisk przeniesiony na pomoc i wsparcie rodziców, nie karanie dzieci. Myślę, że kuratorzy pracownicy socjalni muszą ze sobą współpracować, trzeba tylko odpowiednio rozpisać ich role, żeby nie wchodzili sobie w drogę, ich obowiązki nie nakładały się na siebie a uzupełniały. To muszą zrobić praktycy, nie politycy i urzędnicy.

  2. Tak. A gorzej gdy spalasz energię..papiery cudniejsze niż cudo a podopieczny nagle gwałci albo zabija i matkę i siebie….

  3. Piszesz jakbyś był jedynym rozsądnym kuratorem w tym kraju. Wszyscy inni są do niczego i jest to fikcja. Nie zgodzę się z tym. W moim zespole wszyscy zasuwają i mimo, że nie mamy wielkich możliwości to rozmowy i częsta kontrola też mają znaczenie. Także wizyty w sądzie mają odpowiednie oddziaływanie. I może nawet sobie tego nie wyobrażasz Ale ludzie często są za to wdzięczni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.