Sąd a czynnik ludzki

Czyż nie bajecznie to brzmi że obecnie w Polsce wydaje się coraz mniej decyzji o odebraniu dzieci rodzicom biologicznym? Czy to nie wspaniale, że „pięćset plus” wraz z osobistymi interwencjami ministra czy jego wice spowodowało, że rodzice pomimo swoich niedoskonałości mają okazję wychowywać dzieci na przekór tym wszystkim kuratorom i sędziom, którzy w oderwaniu od rzeczywistości ferują niesprawiedliwe wyroki tudzież postanowienia? Czyż to nie cudowne że mniej dzieci tuła się dzięki temu po bidulach i innych placówkach opiekuńczych przez co może pełną piersią wdychać rodzicielską miłość?

Większa ilość pieniędzy w rodzinach nie spowodowała że ograniczyła się patologia (choć to słówko u pedagogów nie lubiane) ani nagle rodzice zapałali większym uczuciem do swoich pociech. Na spadek liczby odbieranych dzieci złożyło się kilka czynników, które zbiegły się w obecnym czasie, ale jestem święcie przekonany że nie potrwa to długo. Do jednych z tych czynników zaliczyć można asystentów rodziny. Wprowadzeni w rodzinę dysfunkcyjną zaczynają sprawować kontrolę nad nią ale także przejmować część obowiązków rodzicielskich. Kobieta pije – asystent rodziny przyjeżdża i szuka kogoś kto zaopiekuje się dziećmi podczas gdy ona jest nawalona jak stodoła – babci, ciotki, sąsiadki. Wcześniej z takiej rodziny dzieciaki wędrowały do bidula czy pogotowia rodzinnego, teraz trwają w alkoholizmie matki, a gdy na to najdzie asystent rodziny to… i tak w niej zostają bo jak matka wytrzeźwieje to obiecuje wszystkim naokoło że to ostatni raz. I tak mija roczek, drugi, trzeci aż dziecko jest nastolatkiem i razem z mamusią sięga po alkohol lecz to już zmartwienie sądu dla nieletnich i co najwyżej skończy się sprawą o demoralizację. Za kilka lat nasz dzieciak z dużą dozą prawdopodobieństwa uzależni się od wódy, zacznie kraść i wyląduje w ZK. Ale to już zmartwienie innych służb, ważne że w obecnych statystykach nie występują jako te umieszczone w bidulach. Osobiście znam przypadki, że pomimo wniosku kuratora o odebranie dzieci od rodziny biologicznej Sąd daje kolejną szansę i kolejne zobowiązanie do zaprzestania spożywania alkoholu czy innej współpracy z instytucjami tylko dlatego, że w rodzinie jest asystent a rodzice po raz trzeci w przeciągu roku obiecują, że to był ostatni raz i że teraz dzięki wsparciu asystenta to się wezmą za siebie. Po dwóch-trzech miesiącach wracają jednak do stanu wyjściowego aż do kolejnej rozprawy sądowej.

Kolejnym czynnikiem jest medialna nagonka na Sądy Rodzinne, jakoby to kuratorzy w porozumieniu z sędziami biegają po ulicy i wyłapują bogu winne dzieciaki by z wielką przyjemnością władować je do bidula lub rodziny zastępczej, która to już takie pieniądze na te dzieci dostaje, że nowe Mercedesy ukrywają w garażach swych wypasionych domów. Przypomina mi to legendę miejską sprzed 30 lat, gdzie obawiać się należało czarnej Wołgi, która poruszając się po bocznych uliczkach miast i wsi porywała dzieci. Tylko że nikt nie lata po rodzinach a jak już to kontroluje czy rodzina prawidłowo zabezpiecza potrzeby swoich pociech. I proszę mi wierzyć że mnie krew zalewa, gdy wiem ze rodzice ćpają, w domu wieczorami przesiadują kryminaliści, są libacje, ukrywani młodociani na ucieczkach z młodzieżowego ośrodka wychowawczego a w tym wszystkich czworo dzieci w wieku 3 do 10 lat. I gdy po raz kolejny zawiadamiam Sąd, że matka nie interesuje się wynikami szkolnymi dzieci, nie są one leczone (świerzb), nie dba o rozwój edukacyjny, asystentka nie jest wpuszczana do domu podobnie jak kurator to… i tak dzieci zostaną przy niej bo polazła z łaską do szkoły mówiąc wychowawczyni że „kurator jej kazał” i chce zaświadczenie od pedagoga że się stawiła, które potem okaże na sprawie sądowej i sędzia nie odbierze jej dzieci z powodu braku zainteresowania nimi. Ludzie są cwani, a wyedukowani „dysfunkcyjni” rodzice jeszcze bardziej. Ile to razy przed sprawą sądową lub na samej sprawie machają świstkami że przyjęli zastrzyk (placebo) i że już nie piją? Ile to razy przynoszą zaświadczenie że rozpoczęli terapię alkoholową, którą oczywiście przerwą za chwilę i starać się będą bardziej ukrywać alkoholizm? Wyedukowany „dysfunkcyjny” bardzo szybko rozpoznaje słabość systemu i doskonale lawiruje w nim unikając odpowiedzialności. Do tego dochodzą sędziowie obawiający się medialnej i ministerialnej nagonki i mamy kolejny powód, dlaczego dzieci pomimo wielu nieprawidłowości trwają w swych patologicznych rodzinach by za kilka lat powielić los swoich rodzicieli.

Trzeci czynnik to niż demograficzny. Wystarczy spojrzeć na statystyki by zauważyć, że w latach 1990-2000 był bardzo duży spadek urodzin dzieci. To są obecni 20-30 latkowie w wieku reprodukcyjnym i wychowujący małe dzieci. Niż demograficzny z tamtych lat także dokłada swoją cegiełkę do, kolokwialnie mówiąc, mniejszej ilości dzieci w bidulach. Ale żeby nie było kolorowo – od kilku lat znów mamy większa ilość urodzin, także urodzin w rodzinach dysfunkcyjnych więc z dużą dozą prawdopodobieństwa za kilka lat znów będziemy mieć tendencję wzrostową.

No i na koniec ostatni czynnik, czyli osławione 500 plus. Dla niektórych obawa przed utratą dochodu naprawdę powoduje, że starają się przynajmniej ograniczyć picie albo lepiej się maskują. A jak już zaistnieje obawa że utracą swoje źródełko – robią wszystko by tak się nie stało.

Problem polega na tym, że w niewielkim stopniu pomagamy tym dzieciakom. Odbieramy młodszym dzieciom możliwość dorastania w warunkach gdzie alkoholu nie ma, a opiekunowie starają się zapewnić rozwój emocjonalny i edukacyjny. Na siłę próbujemy utrzymać te dzieci w ich rodzinach dysfunkcyjnych nie zważając że nie zawsze rodzice biologiczni są najlepszym wyborem. Potem, gdy są starsze przenikają beznadziejnością, zapachem tanich papierosów, nieróbstwem i kombinatorstwem – nie kończąc często żadnej szkoły. Można się pochwalić statystyką teraz, ale czy równie chętnie rządzący będą się chwalić statystyką za kilka czy kilkanaście lat? Obawiam się że jak za jakiś czas worek z odebraniami dzieci się rozwiąże i w kraju podniesie lament jak to dużo dzieci trafia do biduli bo….. ci kuratorzy z sądu tylko łażą po wioskach i polują na dzieci.

A na zakończenie mojego artykułu, zanim drogi czytelniku wylejesz pełen gar pomyj na kuratora i Sąd, zastanów się i pomyśl, czy wziąłbyś na siebie taką odpowiedzialność jak życie i zdrowie dziecka? Czy w przypadku wątpliwości co do rodziców czy nie krzywdzą dziecka zaniechałbyś działań i nie zaopiniował że należy umieścić dzieci poza rodziną biologiczną czy nie. Bo potem jak temu dziecku coś się stanie to pamiętaj – Ty poniesiesz odpowiedzialność, bo kozioł ofiarny najczęściej znajdowany jest na dole – rzucony na pożarcie sępom by zadowolić lud tak głośno krzyczący, że dzieci z rodzin nie wolno zabierać.

Piotr Matysiak – Kurator sądowy

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Piotr Matysiak 15 artykułów
Kurator sądowy

5 Komentarze

  1. @Mariusz
    To ty błędnie zakładasz, że dzieci należą do rodziców, podczas gdy dzieci należą do samych siebie. Biologiczni rodzice są po prostu pierwszym wyborem na opiekunów. A jeśli dzieciom dzieje się krzywda, to należy im pomóc – i to właśnie jako społeczeństwo robimy zabierając je z patologii.

  2. Bardzo szkodliwy tekst państwowe go funkcjonariusza, oparty na założeniu, że wszyscy, a już szczególnie nasze dzieci, jesteśmy własnością państwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.