Romantyczne spotkanie dwóch światów

Wiedział doskonale, w którym momencie przejedzie. Zazwyczaj wszyscy schodzili już z pól, powoli zbierali się do swoich domów. Wtedy ona, białolica, przy promieniach powoli zachodzącego słońca, postanawiała wybrać się na konną przejażdżkę. Obserwował ją każdego dnia, ukradkiem. Wiedział, że nie jest jej ani trochę godzien. W końcu on był zwykłym chłopem, można rzec nawet – wieśniakiem, a ona? W jej żyłach płynęła błękitna krew. Różnica między nami była ogromna. On miał jedynie kawałek ziemi, Ona władała całym królestwem. Właściwie nawet On był jej własnością. Gdy przejeżdżała koło jego pola obsianego pszenicą, skradał się tuż za starymi jabłonkami, obsadzonymi po przeciwnej stronie miedzy. Był to dla niego najpiękniejszy widok w ciągu całego dnia. Zgrabna, wiotka, dosiadała białego konia, którym czasami spokojnie truchtała, a czasami pędziła jakby goniła wiatr.

Tym razem znowu ustawił się pod zielonym drzewem. Chował się nie tylko przed nią, ale również przed palącymi promieniami słonecznymi. Przejeżdżała ścieżką blisko jego ziemi. Zatrzymała nagle konia. Chciała chyba odsapnąć. Przywiązała zwierzę do jednej z jabłoni. Koń zarżał, po czym zaczął skubać rosnącą pod nim trawę. Niewiasta w długiej zielonej sukni zdjęła swoje buty. Zaczęła się przechadzać boso, zmierzając w kierunku strumienia, który płynął opodal. Była tak blisko zwykłego, szarego człowieka, który był w nią wpatrzony jak w obrazek. Zadrżało mu serce na jej widok, nie potrafił opanować swoich emocji. Oparł się o drzewo, ale zrobił to nieco niefortunnie, ponieważ jedna krucha gałąź raptownie trzasnęła pod jego ciężarem.

Obejrzała się gwałtownie, oczywiście od niespodziewanego hałasu, dość mocno się przestraszyła. Nie uciekła jednak. Stanęła w bezruchu, obserwując go. Znajdowali się w odległości kilku metrów od siebie. Blisko i daleko jednocześnie. Przyglądała mu się przez chwilę. On również nie wiedział również za bardzo jaki krok poczynić. W końcu był tylko jej poddanym.

Ukłonił się jej. Stał tak jeszcze przez chwilę ze spuszczoną głową. Nie miał śmiałości ponownie spojrzeć jej prosto w twarz. Uznał, że powinien się jak najszybciej wycofać, żeby nie przeszkadzać Jej Wysokości. Gdy nadal schylony chciał zrobić duży krok do tyłu usłyszał jej aksamitny glos.

– Proszę zaczekać – wydusiła z siebie, chyba nie wiedząc dokładnie czy przystoi jej z nim rozmawiać.

– Wspaniała okolica, chciałam tylko zanurzyć stopy w strumieniu, by się schłodzić – wyjaśniła – Oczywiście jeśli Panicz pozwoli – szybko dodała.

Czy ja pozwolę? Przecież to do niej wszystko należy. Zdumiony nie mógł pozbierać myśli, był całkowicie zaskoczony jej reakcją. Płynącą z niej skromnością.

– A może, ma Panicz ochotę mi towarzyszyć? Nie czułabym się taka samotna – uśmiechnęła się słodko.

– Oczywiście – jeszcze bardziej zaskoczony, niemalże wykrzyknął. Szybko podszedł i wziął Jej Wysokość pod rękę. Udali się w kierunku strumienia. Usiadł na brzegu i przyglądał się jej, jak podnosi swoją suknię do góry, żeby móc stanąć po kostki w wodzie. Miała talię osy, wyobrażał sobie, że może pozwolić sobie na dużo więcej. Właściwie na wszystko, na co nigdy pozwolić sobie nie będzie mógł.

– Podejdź proszę – odezwała się – Woda jest zimna, ale bardzo przyjemna – uśmiechnęła się tak, że nie miał szans jej odmówić. Gdy wchodził do wody, znowu dokonał kroku dość niefortunnego. Tym razem poślizgnął się na kamieniu. Wpadł prosto na nią, ledwo przyhamowując. Mimowolnie objęli się bardzo mocno.

– Najmocniej przepraszam! – wykrzyknął przerażony, nie wiedząc co teraz się wydarzy. Jako jej poddany, mógł zostać ukarany.

– Ależ Panicz dzisiaj rozrabia – Jej Wysokość zaczęła się śmiać. Nagle spojrzała na niego, cały czas trzymając się jego lnianej koszuli i zaczęła szaleńczo całować go po całej twarzy. Objął ją z całej siły i przywarł ustami do jej ust. To trwało chwilę, posunęli się w swoich czynach bardzo instynktownie, spontanicznie. Pobiegli trzymając się za ręce, w bardziej ustronne miejsce, zarośnięte od drogi ukwieconymi krzewami.

Położył ją na brzegu strumienia, tak że stopy miała cały czas zamoczone w zimnej, wartkiej wodzie. Znalazł się na niej, cały czas całując jej usta, szyję, płatki uszu i co chwilę zanurzając się w uwydatnionym dekolcie. Miała takie pełne i delikatne piersi. Jedną ręką przytrzymywał jej dłoń, a drugą wdzierał się powoli pod suknię. Powoli docierał do najskrytszych części ciała Jej Wysokości. Wyczuł w końcu miękkie i ciepłe płatki. Miał ogromną ochotę się do nich dostać. Jej Wysokość ochoczo rozwarła uda przed nim, zapraszając jego męskość w głąb siebie. Powoli wsunął się w nią. Na początku dość niepewnie, sunął biodrami ale już po chwili kochali się namiętnie, cicho posapując i wzdychając. Tak cicho, żeby nie zostali przez nikogo przyłapani. Ona zagryzała swoje wargi i jednocześnie zaciskała palce w jego włosach. On przy każdym ruchu coraz mocniej wpijał się wargami w jej szyję. Po chwili opadli całkowicie zmęczeni. Nie wiedzieli jak potoczy się dalej ich historia, ale czuli że spotkają się jeszcze raz w podobnych okolicznościach.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.