Przyłapana w autobusie

Wpadł mi do głowy oryginalny pomysł, postanowiłam wyciąć małą dziurkę w moich legginsach i tak wyjść na miasto. Zapytacie gdzie tą dziurkę zamierzam wyciąć i dlaczego? Lubię wyzwania i dreszczyk emocji. I wszystko jasne.

Usiadłam na łóżku, wzięłam nożyczki i moje nowe czarne legginsy. Wycięłam na kroczu szparę o długości 5 cm i szerokości 1,5 cm. Następnie je założyłam oczywiście bez bielizny. Idealnie wymierzyłam. Tego właśnie oczekiwałam. Zależało mi na dyskrecji, ale i perwersji. Kto będzie chciał to zobaczy, kto nie, to nie.

Moje wargi sromowe duże, nie są aż tak duże, nie wystają spod legginsów, no chyba że kucnę, lub się schylę. Po śniadaniu wybiegłam na miasto. Odczuwałam przyjemny dreszczyk podniecenia przebiegający przez moje ciało. Co jakiś czas niepozornie schylałam się by sprawdzić czy mi cipka nie wychodzi na zewnątrz. Niby powinnam być spokojna, ale coś mnie korciło by luknąć. Wiem, że im bardziej skupiałam na tym uwagę tym bardziej robiłam się nieswoja.

Wskoczyłam do autobusu komunikacji miejskiej. Razem z trzaskiem zamykających się drzwi dotarły do mnie 2 wiadomości: nie mam biletu miesięcznego i w autobusie są kanary. Zaczęłam panikować.

Podszedł do mnie stary gruby i bardzo wysoki facet, pokazał legitymację i poprosił o bilet. Wystraszona nie na żarty wyjaśniłam mu że nie mam, że zapomniałam. Od razu podeszli do nas dwoje pozostałych, drugi równie stary i młoda, może jakaś stażystka lub praktykantka. Wszyscy mieli na szyjach zawieszone służbowe plakietki z identyfikatorami.

Facet poprosił o legitymacje szkolną, również nie miałam. Wyjaśnił mi że w związku z tym musi zawiadomić policję by ustaliła moje dane do mandatu w wysokości 150 złotych. Takie są procedury, tylko policja może potwierdzić prawdziwość mojej tożsamości.

Rozpłakałam się. Rozsunęłam nogi pokazując dziurę w legginsach. Powiedziałam, że rozdarły mi się u koleżanki i chciałam szybciej wrócić do domu. Starałam się wyeksponować moją muszelkę ile mogłam. To wprawiło kanarów w konsternację.

Zamknęłam oczy i już nic nie mówiłam. Cały autobus widział dziurę i to co się w niej kryje. Kanary odeszły na chwilę około metra dalej i coś szeptali. Po naradzie wróciła do mnie dziewczyna.

– Są dwie opcje – wyjaśniła – albo dzwonimy na policję, albo pojedziesz z nami na końcowy i porozmawiamy. To jak jedziemy czy dzwonimy?

– Nie mogłam pozwolić by rodzice odbierali mnie z komisariatu. Spojrzałam dziewczynie prosto w twarz i wyszeptałam – jedziemy.

Do końcowego było 7 przystanków. Kanarów już nie widziałam, ale wiedziałam, że są, pewnie siedzą z tyłu. Tak było. Gdy dojechaliśmy na pętlę wysiadłam przednimi drzwiami, oni wysiedli z tyłu. Autobus odjechał, na przystanku zostaliśmy tylko my.

Podeszłam do ławki i usiadłam na niej. Dosiadła się kanarka.

– Oni nie chcą robić ci kłopotów, ale …. chcieli by „umoczyć” jeśli wiesz co to znaczy.

– Wiem – odparłam z kapitulacją w głosie.

Dziewczyna chwyciła mnie za ręce, wstałyśmy. Powoli podniosła mi koszulkę i ją zdjęła. Obkręciła mnie i rozpięła mi stanik. Chwyciłam poręcz ławki obiema rękoma i się pochyliłam. Wypięłam tyłek i czekałam. Dziewczyna odeszła.

Mieli tylko 20 minut do następnego autobusu, więc nie czekali. Poczułam, że ktoś stoi za mną. Objął mnie swymi mocnymi rękoma w pół, masował mi plecy. Coś czaiło się w okolicy krocza – mojej magicznej dziurki. Był to jego kutas. Poczułam dziwny zapach, jakby stęchły mocz…zebrało mnie na wymioty.

Silne ręce teraz trzymały mnie za biodra. Jego kutas badał wejście do mojej pochwy. Miał może 7 może 8 minut, nie mógł stracić ani sekundy, więc po wstępnej eksploracji szybko wcelował się pomiędzy fałdki sromu. Wszedł we mnie jak jakiś tłok lokomotywy. Musiał mocno dociskać by przedrzeć się do samego końca. Darłam się cały czas, co go wkurzyło.

– Jak nie będziesz cicho od razu dzwonimy po gliny, w autobusie są kamery, wszystko jest nagrane – zastraszał mnie. I znowu rozpoczął szturm na mą cipę. Powstrzymywałam się z ogromnym trudem by nie wrzeszczeć na całe gardło. Z wnętrza mojej buzi wydobywały się najróżniejsze dźwięki tłumionego krzyku. Był brutalny i niewyżyty. Nie zważał na moje anorektyczce, kruche i delikatne ciało.

Po nim wszedł drugi, ten wiedział że ma mniej czasu niż swój poprzednik. Otwór był już rozepchany i odpowiednio nawilżony. Po kilku ruchach usłyszałam siarczyste przekleństwa, chyba się spuścił, za szybko, chciał jeszcze ale nie mógł już we mnie wchodzić. Złapałam stanik i koszulę. Pobiegłam za przystanek. Dziura w legginsach była teraz o wiele szersza. Usłyszałam nadjeżdżający autobus. Kanarzy wsiedli i odjechali.

Trzęsły mi się nogi…

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.