Przygoda w windzie

– Niech Pan zaczeka! – Amelia krzyknęła szybko do swojego sąsiada, jednocześnie wsadzając jedną nogę za próg windy.

– Oh, dziękuję. Czekanie na to dziadostwo zajmuje całą wieczność. Wcisnął Pan jedenaste? Jak zwykle rozgadana, pewna siebie, kompletnie inna od Roberta. Sąsiad do rozmownych nie należał, raczej zamknięty w sobie. Wprowadził się tu jakiś czas temu, ale był dość odporny na nowe znajomości.

– Muszę postawić te zakupy, rany, jak zwykle przesadziłam. Weszłam tylko po kawę, wie Pan, jak to jest z nami kobietami – uśmiechnęła się filuternie, jednocześnie stawiając siatki z produktami na podłodze. Przy tym schyliła się bardzo apetycznie. Wysokie obcasy podkreślały jej smukłe łydki. Miała na sobie zwiewną letnią sukienkę. W taki upał jaki panował na dworze, nie umiała nosić niczego innego. Wyglądała bardzo kobieco, opalona skóra, przeciwsłoneczne okulary przytrzymywały jej rozwiane loki na głowie. W jednym momencie zrobiło się ciemno, coś szarpnęło.

– Niech to szlag! – w końcu odezwał się Robert.

– Wygląda na to, że winda się zacięła, zaraz po kogoś zadzwonię – wymruczał.

– Jak to?! To niemożliwe!! Ale wydostaną nas stąd prawda? – w lekkim szoku i nawet z nutą paniki Amelia chciała jeszcze podważyć ten nieprzyjemny fakt. Jednocześnie schyliła się, by pozbierać rozsypane jabłka. Gdy chciała wstać zakręciło jej się w głowie. Robert szybko ją złapał. Jego woda kolońska wyostrzyła jej zmysł zapachu. – Dziękuję – wyszeptała cicho. Robert dostrzegł, że pewna siebie dziewczyna, wystraszyła się tej całej sytuacji. Rozczuliło go to trochę. – Nic się nie bój, na pewno ktoś zaraz przyjedzie i nas stąd wyciągnie. Odruchowo przytulił Amelię mocno do siebie. Tym razem on został zaczarowany jej słodkimi perfumami. Przypadły mu do gustu. Zamiast wypuścić sąsiadkę z uścisku, jak powinien to zrobić, zaczął ją delikatnie gładzić palcami po włosach. Amelia poczuła się trochę lepiej, oparła policzek na jego ramieniu. Poczuła się bardzo bezpiecznie, nie chciała, żeby ta chwila się kończyła, choć jednocześnie absurdalnie marzyła, by jak najszybciej wydostać się z zamknięcia.

– Oddychaj spokojnie, nie bój się – Robert delikatnie wziął w dłonie ramiona Amelii, odsunął ją lekko od siebie i powtarzał te słowa jak mantrę, przy tym głęboko patrząc jej w oczy. Przymknęła powieki i wzięła powolny głęboki oddech. Robert ukradkiem spojrzał jej w dekolt, chciał się w nim zanurzyć. Przytulił ją ponownie, tym razem szeptał o tym, że wszystko będzie dobrze, wprost do jej ucha. Amelia przejechała swoimi palcami po plecach Roberta. Odkąd go pierwszy raz minęła w swoim bloku, spodobał się jej. Jednak jego dystans, skreślił go z potencjalnej bliższej znajomości. Teraz zapomniała w ogóle o jakimkolwiek dystansie.

– Będzie dobrze – kolejny raz Robert wypowiedział te słowa. Tym razem to prawie wymruczał, jednocześnie biorąc do ust jej płatek ucha. Przygryzł go lekko, a następnie delikatnie obślinił. Poczuła jego szybszy i głębszy oddech, zrobiło się jej gorąco. Amelia wycofała głowę, ale nie po to, żeby przerwać subtelną pieszczotę. Wręcz przeciwnie, zdecydowała się na posmakowanie jego ust. Pocałunki były powolne i spokojne, ale maksymalnie głębokie. Jeszcze nigdy z nikim się tak nie całowała. Poczuła, że jej podniecenie rośnie. Robert odważył się na coś więcej. Przycisnął Amelię do zimnej ściany, jednocześnie wyłonił z jej głębokiego dekoltu jedną pierś gotową do całowania i ssania. Obejmował wargami jej sutek, który jeszcze bardziej twardniał. Tak samo twardniał jak jego męskość. Zapragnął ją mieć tylko dla siebie, w tej windzie, tu i teraz. Amelia aż jęknęła, również miała ochotę na więcej. W zachęcającym geście sięgnęła do jego spodni. Najpierw wyczuła przez materiał, że Robert jest gotowy. Potem zaczęła powoli rozpinać jego pasek, odpinać rozporek, w końcu znalazła go. Sąsiad był już tak bardzo podniecony, że nie pytał Amelii o zdanie, czy chce teraz z nim uprawiać seks. Wszystkie gesty mówiły za siebie. Przycisnął ją jeszcze bardziej do ściany windy. Jednocześnie zsunął z niej koronkowe figi. Złapał za jej jędrny pośladek, przesunął dłoń na udo i założył je na swoje biodro. Całowali się namiętnie, przygryzając co chwilę swoje wargi. Amelia była rozpalona, odginała głowę do tyłu, aż spadły jej okulary. Robert chciał się z nią jeszcze chwilę podroczyć. Zaczął pieścić ją palcami. Coraz bardziej przyspieszał ruchy, tak że Amelia wraz z nimi przyspieszała swój oddech. Sprawdził czy jest już na niego gotowa. Była! Amelia była na zewnątrz rozpalona, a w środku przyjemnie wilgotna. Postanowił w nią wejść. Wsunął się mocno, głęboko i zastygł w Amelii na chwilę. Spojrzeli sobie w oczy, po czym zaczęli się całować i rytmicznie kochać. Amelia cała mokra obejmowała go coraz mocniej. Po chwili rozchyliła swoje wargi i głośno westchnęła. Robert ponownie zastygł w środku. Przejechał palcami po jej pełnych ustach. Przygryzła je lekko. – Już się nie boję – wychrypiała cichutko. Zapaliło się światło, nagle gdzieś w oddali było słychać pytanie dozorcy, czy wszystko w porządku. Przejażdżka windą dobiegła końca.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.