Przeciętny zjadacz chleba

Czy przeciętny zjadacz chleba jest w stanie rozpoznać osobę niepełnosprawną intelektualnie na pierwszy rzut oka? Czy jadąc w tramwaju czy autobusie jest w stanie wskazać palcem taką osobę i z pełnym przekonaniem powiedzieć: „TAK, to jest osoba niepełnosprawna intelektualnie”. Pewnie zrobiłby to, gdyby ktoś taki zachowywał się irracjonalnie lub niezgodnie z przyjętymi normami lub po prostu miał fizyczne cechy niepełnosprawności (zespół Downa). Jednakże pewien dość znaczny odsetek ludności to osoby niepełnosprawne intelektualnie w stopniu lekkim, a tego nie jesteśmy w stanie poznać nawet podczas krótkiej rozmowy czy przebywaniem z taką osobą.

Z rozbawieniem oglądam pewien program, gdzie chłopaki tudzież kawalerowie szukają swojej drugiej połówki a kamera telewizyjna towarzyszy im w ich niepowodzeniach. Jest to wyśmienita okazja by ponaśmiewać się z Jarusia, co złoty łańcuch na szyi nosi a matka jego co chwile prawi mu morały i doradza jak poderwać tę jedyną. Jednakże z programu możemy się dowiedzieć że w jego życiu wydarzył się dramat i pomimo że w każdym odcinku występuje z matką, to jednak wiele lat spędził w bidulu od tej matki oderwany decyzją sądu. Innym razem mamy okazję poznać chłopaka, co systematycznie odwiedza zakłady karne, szczególnie „na zimę”, zapładniając w międzyczasie na wolności kolejne niepełnosprawne niewiasty, ponieważ bohater nasz „gumek nie uznaje”, a te biedne kobiety szczęśliwe że ktoś „tak sławny” się nimi interesuje, ochoczo rozkładają nogi nie bacząc na konsekwencje. I konsekwencje są – alimenty wypłacane przez fundusz alimentacyjny, czyli nas wszystkich, pracujących. Kolejne dzieci wchłonęły jakże wybrakowany materiał genetyczny i z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć że przez całe życie będą na garnuszku państwa.

Zapewne każdy z nas zna jakiegoś osiedlowego głupka, jakąś niedorajdę życiową, nieudacznika ze szkoły który był pośmiewiskiem wszystkich znajomych. Być może przez pewien czas zastanawialiśmy co z niego wyrośnie, jak on sobie poradzi, kim będzie w przyszłości i czy zapracuje na swoje utrzymanie. Jednakże cieszyliśmy się że to nie nasze zmartwienie i pochłonięci swoimi obowiązkami nie zaprzątamy sobie dłużej tym głowy bo i w sumie po co.

Bardzo wielu z moich nadzorowanych to osoby które były lub w dalszym ciągu w ten sposób są postrzegane. To matki nie umiejące przekazać swoim dzieciom podstawowych wartości jak szacunek do przedmiotów, zabawek, innych ludzi. Jak szacunek dla swojego ciała. To matki które mają po dwoje, troje dzieci a następne jakie się urodzi pozostawiane jest w szpitalu z adnotacją że ojciec nieznany. Jednakże czy można dziwić się kobietom które marzą by być przytulone, które marzą o mężczyźnie który będzie je wspierał i pomagał w wychowywaniu dzieci? Im kobieta jest starsza i im więcej dzieci ma na utrzymaniu tym bardziej obniża się jej standard wymagań wobec mężczyzny. Mężczyźni kręcący się wokół takich niewiast to byli skazani po zakładach karnych, alimenciarze z długiem u komornika, alkoholicy, czasami bezdomni, damscy bokserzy a nawet pedofile, bo z takim przypadkiem też dwukrotnie miałem do czynienia.

Kobieta „po przejściach”, z lekką niepełnosprawnością intelektualną nie wyrwie się z zaklętego kręgu w jakim się znalazła. Najzwyczajniej w świecie nie ma szans aby poznać kogoś, dzięki komu stanie na nogi i zacznie funkcjonować jak przeciętny obywatel. Takie rzeczy zdarzają się co najwyżej w najbardziej naiwnych brazylijskich telenowelach. Dziecko wychowane w takiej rodzinie nie siada z mamą do czytania bajki wieczorem, nie bawi się klockami edukacyjnymi ani nie odrabia lekcji popołudniami. Mama często nie potrafi zrozumieć zadania z trzeciej klasy szkoły podstawowej, nie potrafi wytłumaczyć dziecku zadania z matematyki na poziomie nauczania początkowego ba, czasami ma problem nawet z płynnym czytaniem. To dziecko już na starcie jest przegrane z większością swoich rówieśników z tzw. „normalnych domów”.

Znam dwudziestotrzyletnią dziewczynę która kocha wszystkich mężczyzn. Czy starych, czy młodych to jest nieważne. Dwoje dzieci ma oddane do adopcji, dwoje ma przy sobie. Zamieszkuje wspólnie z umierającym na raka ojcem i matką, której wysiadł kręgosłup i która nie opuszcza mieszkania. Pokój w którym mieszka i który zajmuje wraz z dwojgiem dzieci to dwa łóżka i 50 calowy telewizor z kablówką. Nic więcej. W kącie trochę ubrań i paczka pampersów. 3-letnie dziecko szczeka jak pies i chodzi na czworaka po podłodze. Dziewczyna nie przyjmuje do siebie żadnej krytyki. Na pytanie jej ojca co to będzie jak on umrze – odpowiadam że dzieci zabiorę. Znaczy sąd zabierze ale ja mu nie tłumacze procedury sądowej. On prosi aby po jego śmierci ktoś jego wnuki uratował, bo obcy będą lepszymi rodzicami niż jego córka.

Śmiejemy się z niepełnosprawnych intelektualnie bo nie znamy prawdy o ich życiu. Czujemy się lepsi jednocześnie ciesząc się że to nie nas spotkał taki los. Pukamy się w głowę na myśl że ktoś może korzystać z kredytów, tzw. „chwilówek”. Ale ja mam przed oczami mojego stałego klienta, który pomimo 20 lat na karku przychodzi do sądu zapytać, co to za pisma dostaje od komorników. Chłopak na rencie socjalnej brał na kredyt co mu dali. Potem pożyczał z różnych firm, by na końcu wpaść w spiralę zadłużenia tak wielką, że stracił kontrolę. Nie zdaje on sobie także sprawy z konsekwencji tych pożyczek, jego największym problemem jest to, że już żadnej pożyczki nikt mu nie chce dać. Matka jego równie jak on upośledzona zastanawia się jak z pomocy społecznej wyciągnąć więcej kasy.

Ostatnio spotkałem po dwuletniej przerwie moją byłą nadzorowaną, której dzieci w bidulu obecnie spędzają swój żywot. Kobieta mimo że 30 lat na karku a tani alkohol odbił na niej duże piętno, to jednak znalazła amatora swoich wdzięków w postaci 60-letniego mężczyzny z którym „mieszkam od 3 miesięcy i firmę otworzyłam”. Po zasięgnięciu języka okazało się że to już któraś z kolei jego „kochanica” na którą otwiera firmę, wykazuje duże obroty i bierze pożyczki na nią, których oczywistym jest nie zamierza spłacać. Jednakże cały czas podlewa tą kobietę alkoholem i używa na niej. Ot taki „Amber Gold” w wykonaniu patoli. Gdy nasza kobiecina stanie się zbędna, przygarnie inną wyłowioną wśród okolicznych melin i cała historia się powtórzy.

Dzieci do biduli nie są odbierane z dobrych rodzin. Jeśli nawet wydarzy się tragedia, to są dziadkowie, wujkowie, stryjowie którzy zajmują się dziećmi albo przynajmniej próbują. Do domów dziecka trafiają z rodzin, gdzie praktycznie od pokoleń źle się działo. Z rodzin alkoholowych, upośledzonych, niedostosowanych społecznie. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć że większość dzieci z biduli powieli los swoich rodziców. W wieku 18 lat opuszczą mury placówki i wrócą do tych, od których zostali odebrani. W alkohol, przemoc i przestępstwa. Bo resocjalizacja praktycznie nie istnieje. To mrzonka stworzona na potrzeby medialne i dla tych, co chcą wierzyć w sukcesy. Nie ma resocjalizacji tam, gdzie brakuje na psychologów, psychiatrów, wychowawców – pasjonatów, na psychotraumatologów. Gdzie rotacja wśród opiekunów w bidulu jest większa niż na dworcu głównym a wynagrodzenia są porównywalne do pracownika niewykwalifikowanego.

Jednak my włączymy w TV z przyjemnością naszych „kawalerów….” I pośmiejemy się, jacy z nich nieudacznicy. A potem wyślemy esemesa by wspomóc fundację i wrzucimy 10 zł na WOŚP, przedtem zakupując świecę w kościele. Świat wokół nas jest przecież tak mało skomplikowany….

Piotr Matysiak

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Piotr Matysiak 16 artykułów
Kurator sądowy

13 Komentarze

  1. Przeciętny zjadacz chleba nie jest w stanie zdiagnozować na oko kto jest upośledzony a kto nie. Diagnozy używa się testów psychologicznych. Jak można być kuratorem i dyletantem w podstawach pedagogiki i psychologii.

  2. Oczywiście, że powinno się sterylizować nie tylko upośledzone kobiety, ale też płodzących kolejne upośledzone dzieciaki meliniaków. Wszyscy się boją głośno to powiedzieć, ale tak właśnie powinno być, aby zmniejszyć sumę nieszczęść na tym padole.

  3. Nie patrzmy co inni zrobili, tylko co my zrobiliśmy dla innych ! albo czego nie zrobiliśmy… a mogliśmy, bo było to w naszej mocy.

  4. Drodzy bracia i siostry. Niepokoi mnie i sens felietonu i komentarzy. Jan Paweł II nie dopuszczał nawet myśli o jakiejkolwiek formie ograniczania płodności człowieka. Sterylizacja jest jawnym gwałtem podstawowego prawa człowieka jakim jest posiadanie potomstwa. Wiem, rozumiem idee które przyświecają autorowi tekstu: jesteśmy BEZRADNI i cieszymy się, że to nie nas dotknęło. Współczujmy, dajmy na Owsiaka i kupmy świecę Caritasu. Jesteśmy rozgrzeszeni. Nie moi mili, to nie tak ! Nie oczekujmy że jakiś system za nas przejmie odpowiedzialność za sieroty, za dzieci kalekie zrodzone przez kalekich i może faktycznie nieodpowiedzialnych rodziców. System to MY. Gdzie jest edukacja ? Edukacja przedmałżeńska, edukacja w szkołach, edukacja prowadzona przez osoby, które znają ludzi, znają ich problemy … czy ów kurator nie zna na wylot swoich podopiecznych? ZNA. Dlaczego wkrótce „patoli” ma być więcej niż „niepatoli” ? Patologią jest takie właśnie myślenie.

  5. Tu dobrego i jedynego słusznego wyjścia nie ma, ale niestety prawda jest szarobura i brutalna. Moja mama z racji wykonywanego zawodu odwiedza ciężarne kobiety „w terenie” i odwiedzała między innymi parę – dwoje upośledzonych w stopniu lekkim, pani w kolejnej ciąży (piątej już), a czwórka poprzednich dzieci urodziła się z różnego rodzaju upośledzeniami i została w szpitalu bo zrzekli się praw. Umyli ręce i pozbyli się „problemu”, niech teraz inni się martwią o los tych Bogu ducha winnych dzieciaczków, które na 99% skończą w domu dziecka albo jakimś dpsie, bo niestety mało jest ludzi chcących się podjąć wychowania chorego dziecka. A pani generalnie ma wszystko w czterech literach, do lekarza w ciąży nie chodzi, od używek oboje nie stronią. Także powije piąte upośledzone dziecko, które również porzuci, po czym zapewne za kilka miesięcy znów pojawi się we wsi z brzuchem. I tak w kółko do menopauzy albo do momentu aż stanie się coś, co spowoduje bezpłodność? Ile takich dzieci sprowadzi jeszcze na świat, bo może i bo seks to dla nich jedyna rozrywka oprócz telewizji? W takich sytuacjach sterylizacja byłaby chyba wskazana…

  6. To może przyjmiemy model peruwiański Alberto Fujimori – wysterylizujmy wszystkie nieporadne życiowo i niepełnosprawne intelektualnie kobiety przy aprobacie ONZ i Banku Światowego.

  7. Ja bym nie była taką pesymistką, Polska jest ogromnym krajem, inaczej jest na Pomorzu inaczej w Małopolsce, jeszcze inaczej pod Suwałkami. Inaczej w miastach a inaczej na wioskach. Uogólnianie i kreowanie rzeczywistości jak KURATOR czy ten komentarz o ilości patoli … to sprowadzanie wszystkiego do jednego worka – jest chujowo a będzie jeszcze gorzej! Pamiętam czasy jak meneli pełno było pod sklepami kościołami w moim mieście od roku, dwóch nie widzę ani jednego … może wyjechali do Londynu ?

  8. Jak patoli w końcu się zrobi więcej niż niepatoli (a to już niedługo) to każdy z nich mając głos wyborczy przegłosuje, że niepatole mają na nich pracować a w ogóle ten cały majątek niepatoli to na pół z nimi, bo czemu niby nie. A koleżanka od eugeniki wtedy z radością podzieli się wszystkim co ma z tymi których broni. A oni jej podziękują. Zapewne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.