Powrót do przeszłości – Rozdział 2

Ksawery – ukryte pragnienia

Kiedy poznał Magdalenę, na początku, nie zrobiła na nim większego wrażenia. Była bardzo ładna i taka nieosiągalna, ale on w tym czasie był zajęty swoimi sercowymi sprawami. Podkochiwał się w swojej najlepszej przyjaciółce. Wierzył nawet, że prędzej czy później rzeczywiście będą razem. Przecież spędzali ze sobą tak wiele czasu. Mnóstwo godzin, pełno chwil przegadanych przez telefon, a jeszcze więcej sekund, podczas których wyobrażał sobie, że w końcu są razem. W jego głowie było jasne, z nią miałby prawdziwy raj na ziemi.

Ania, całkowicie różniła się od Magdaleny. Pewna siebie, przebojowa, wręcz dusza towarzystwa. Ksawery taki nie był, ale kompletnie nie peszyło jej towarzystwo, wręcz imponowało. Pewnego dnia postanowił, że jej o wszystkim powie. Był przekonany, że będzie to czysta formalność. Mieli w końcu się oficjalnie zejść. Wysyłała mu tyle oczywistych sygnałów. Gładziła jego policzek. Ile razy szli na spacer, a jej palce splatały się z jego palcami. Ile razy dawała mu buziaka nie w policzek, ale w same usta.

Tamtego dnia, postanowił, że jej wręczy czerwone róże. Duży bukiet czerwonych róż, na który zapracował po godzinach, rozdając ulotki dla jednej z restauracji studenckiego miasteczka. Nie to było ważne, że kosztował majątek, w końcu ona zasługiwała na wszystko co najlepsze. Chciał jeszcze bardziej wyróżnić i tak wyjątkowe spotkania.

– O, jakie piękne kwiaty – Ania jak zwykle, przywitała Ksawerego uśmiechem i pełnym optymizmu okrzykiem.

– To… to kwiaty dla Ciebie – Chłopak zaczynał czuć coraz większe zdenerwowanie.

– Naprawdę, dla mnie?! Myślałam, że zaraz po naszym spotkaniu, lecisz gdzieś na randkę – roześmiała się Ania.

– No właśnie… Aniu… – Ksawery zaczął niepewnie.

– Coś Ty, przecież mnie znasz. Ja będę szczęśliwa, jak w końcu zaczniesz się z kimś spotykać. Przecież nie będę zazdrosna o to, że spędzasz ze mną coraz mniej czasu. Zresztą nawet dobrze by się złożyło, bo ja też nie będę miała dla Ciebie tak dużo wolnego, jak dotychczas.

– Jak to? – chłopak zaczynał się gubić w tym co słyszał.

– Wiesz, nie chciałam Ci nic na razie mówić. Ale po tej ostatniej domówce u Aśki, poznałam kogoś. Arek studiuje na polibudzie i na początku było bardzo na luzie. Kawka, kino, piwko, i to jeszcze w dodatku z jego znajomymi. Więc kiedy już chciałam sobie odpuścić te zbiorowe randki, ten się w końcu określił. Jest super, jeszcze z nikim nie było mi tak dobrze. To znaczy wiesz, nie jest jeszcze tak idealnie, bo się dopiero poznajemy, ale co chwilę wymyśla nowe sposoby na spędzanie wspólnego czasu. Ty wiesz, że ma mnie zabrać nawet na kajaki? – Ania z zachwytem opowiadała o swoim chłopaku.

– Super, cieszę się – Ksawery czuł się jak ostatni kretyn. Suchość w ustach, mdły smak i skurcz żołądka. Zemdliło go.

– To super, naprawdę super. Wiesz Aniu, ja muszę lecieć. Przypomniało mi się o czymś ważnym. Zdzwonimy się dobrze? Chociaż wiesz, ja mogę być teraz nieco zajęty. Będę chciał się dobrze przygotować do egzaminów. A jeszcze ta praca.

– Ksawery, na pewno wszystko w porządku? Powiedziałam coś nie tak? Jesteś jakiś taki blady. Może źle się czujesz? – Ania wyglądała na wyraźnie zaniepokojoną.

– Nie, to nic takiego. Po prostu wiesz, jak sobie pomyślałem o tym wszystkim. To znaczy jak wiele rzeczy mam do zrobienia. To mi się rzeczywiście trochę słabo zrobiło. Ale przecież to dobrze się składa. Przecież masz teraz chłopaka, każdy będzie zajęty swoim życiem. Dobra, koniec gadania. Ja naprawdę muszę już lecieć. Trzymaj się.

Ksawery czuł się całkowicie wypompowany. Jakby nie był na spotkaniu z dziewczyną, w której się podkochiwał, ale jakby co najmniej walczył na ringu. Wyłączył telefon, zamknął się w swoim pokoju i poszedł spać. Następnego dnia nie zjawił się na zajęciach na uczelni. Miał wszystko gdzieś. To, że będzie zakuwał do sesji, było obrzydliwym kłamstwem. Ale nie tak strasznym, jakim potraktowała go Ania. On wierzył w to, że ta dziewczyna jest mu pisana, że coś do niego czuje. On był pewien, że tylko czeka na jego gest. Czuł się oszukany. Nie wiedział przez kogo bardziej, czy przez nią, czy przez własne marzenia.

Każdy kolejny dzień, był dla niego wyjątkowo bolesny. Świat się dla niego już dawno skończył. Wszystko przestało mieć sens. Tyle lat. Znał przecież Anię jeszcze od liceum. I właściwie, niemalże od samego początku mocno się w niej podkochiwał. Wiele razy zbierał się na odwagę, żeby w końcu wyznać jej, co czuje naprawdę. Teraz szlag wszystko trafił. Było za późno.

Kolejne telefony, a właściwie próby dodzwonienia się Ani do niego, kończyły rzucaniem się telefonem o ścianę. Czyżby właśnie tak bardzo ją kochał, że aż nienawidził. Kiedyś przechodząc przez starówkę, widział ją ze swoim chłopakiem, jak patrzyli sobie głęboko w oczy, trzymali za dłonie i popijali piwko z jednego kufla. Rozpościerała go wściekłość. Tak, nienawidził jej za to, że wolała kogoś innego. Jakiegoś kolesia, który pewnie owinął ją wokół palca na kilka razy. On przecież dałby jej wszystko, gwiazdkę z nieba. A ten studenciak z polibudy? Co najwyżej będzie się starał tak długo, aż wylądują razem w łóżku, po kilku razach, straci zainteresowanie Anią i poszuka nowej zdobyczy. Wie, bo zna opowieści niejednego takiego kolesia, który uważa się za boga seksu. To, że spotykał się z nią w gronie swoich znajomych, już świadczyło, że nie chciał się za bardzo angażować. Później zobaczył, że ofiara wyślizguje się z jego szponów, więc postarał się jeszcze bardziej. Najśmieszniejsze jest jednak to, że na koniec i tak powie, że niczego, ale to kompletnie niczego jej nie obiecywał.

Dopiero po kilku miesiącach, Ksawery doszedł w miarę do siebie. Z Anią właściwie zerwał kontakt. Nie chciał się z nią widzieć od tamtej pory. Dosłownie kilka razy napisał jej zdawkowego sms-a, że nie ma czasu, bo cały czas albo się uczy, albo pracuje, by dorobić na studenckie utrzymanie. Początkowo było to wymówką, później stało się prawdą. Żeby nie myśleć, wziął się na poważnie za przygotowania do egzaminów. Doszedł do tego stopnia, że dzięki zdobytej wiedzy pojawiła się szansa dorywczej pracy jako informatyk.

Gdy pojawiła się szansa, by zająć lepsze stanowisko w pracy, natomiast po egzaminach jego średnia pozwoliła na otrzymanie naukowe stypendium, zaczął widzieć plusy obrotu takiej sytuacji. Zamiast nieustannie popadać w nostalgię, zaczął wychodzić do ludzi. Właśnie w tym towarzystwie pojawiała się coraz częściej Magdalena. O Ani już prawie nie myślał, nie chciał wiedzieć co u niej. Chyba bał się prawdy, że radzi sobie doskonale, a jej chłopak wcale nie okazał się przelotnym romansem, ale poważniejszym partnerem. Drugiego takiego zawodu, chyba by już nie przeżył.

Z Magdaleną zaczął się spotykać na początku bardzo ostrożnie. Traktował ją jako koleżankę, chociaż rzeczywiście zaczęła mu się podobać coraz bardziej. Był bardzo zachowawczy, zanim pozwolił sobie na coś więcej. Na jego szczęście, Magdalena okazała się bardzo wrażliwą osobą i jej sygnały nie prowadziło go w kozi róg. Gdy wodziła za nim swoimi pięknymi oczami wiedział doskonale, że nie wypali z szokującą informacją, iż spotyka się właśnie ze świeżo poznanym kolegom. Magdalena, zdecydowanie spokojniejsza, nieco zamknięta w sobie, była zupełnie inna, niż Ania. Może czasami go to nawet męczyło lub bardziej nudziło. Nie widział w niej prawdziwego kompana do wspólnego, szalonego życia. Ale miała za to coś takiego w sobie, co dawało mu poczucie bezpieczeństwa i pewność, że ona nigdy go nie zostawi.

Pokochał ją, bez żadnych motyli w brzuchu. Stała się jego najbliższą osobą, powierniczką jego marzeń, a także częścią jego życia. To było oczywiste, że to właśnie z nią się ożeni. Szybko musiał się przekonać, że życie to nie pasmo szaleństw, imprez i wielu innych przyjemności, ale także dużo cierpienia i nieszczęścia. Po tym, jak dowiedział się o dziecku, przeraziła go narastająca niczym kula śnieżna, odpowiedzialność. Mieszkali zaledwie w niewielkim pokoiku z aneksem kuchennym. Potem jednak widząc szczęście Magdy, a także dostając kolejną szansę awansu w swojej pracy, uspokoił się nieco. Brał to jako duży ciężar na swoje barki. Stwierdził, że musi stanąć na wysokości zadania i stać się nie tylko głową, ale również żywicielem rodziny. To go jeszcze bardziej motywowało do tworzenia nowych projektów, co szefostwo wykorzystywało do rozwoju firmy.

Dzień straty ich dziecka, był dla niego dziwny. Nie zdążył się jeszcze oswoić z myślą o tym, że został ojcem, a już się wszystko skończyło. Magda w tym czasie była w fatalnym stanie. Lekarz nie dawał jej szans na urodzenie kolejnego dziecka. Zaczynała wpadać w depresję. On, co czuł on. Nigdy nie powiedział tego Magdzie wprost. Ale nic nie czuł. Starał się jednak nie okazywać tego Magdzie. Bał się, że wyjdzie na dupka, któremu na rękę była ta tragedia. Oczywiście, że nie była mu na rękę. Ale nie mógł się zmusić do wielkiej rozpaczy, bo gdzieś w głębi serca wiedział, że jeszcze nie dorósł do ojcostwa.

Ich drogi zaczęły się rozmijać. Magdalena pogrążona w smutku, coraz bardziej zamykała się w sobie. On nie wiedział kompletnie, w jaki sposób mógłby jej pomóc. Nawet czuł się odstraszony tym wszystkim. Nie miał siły wziąć tego na siebie. Łudził się, że kolejnego dnia wszystko minie i będzie jak dawniej. Teraz czuł się jak dziecko we mgle. Mógł zapewnić Magdzie byt materialny, ale wsparcie? Jak mógł okazać jej wsparcie i zrozumienie, skoro w sobie miał mentalną pustkę. Czułby się jak oszust. Dlatego, żeby nie stanąć twarzą w twarz z jej bólem, uciekał w pracę. Tłumaczył się tym, że przecież zaciągnął kredyt na małą kawalerkę. Oczywiście to było prawdą. Ale i również wymówką. Jego pensja spokojnie wystarczała na pokrycie wszystkich rat i kosztów życia. Praca stała się najlepszym rozwiązaniem. Traktował ją jak swój azyl od rozpaczy Magdaleny, od jej smutku i liczył na to, że w końcu to wszystko się skończy.

Nie kończyło się. Jeden, drugi tydzień. Później czas zaczął tak szybko upływać, że Ksawery zaczął niejako żyć swoim życiem. Oczywiście większość doby spędzał poza domem, w pracy. Jednak w pracy zapominał całkowicie o Magdzie.

Gdy na jego komunikatorze wyświetliła się wiadomość o treści:

„Hej tu Ania. Może jeszcze mnie pamiętasz? J Jestem ciekawa, co u Ciebie. Szkoda, że tak jakoś nasze drogi się rozeszły. U mnie nastąpiło dużo zmian. Brakuje mi tych spacerów za rękę. Pewnie już się nigdy nie powtórzą. Słyszałam, że się ożeniłeś! Gratuluję i Pozdrawiam! Ania.”

Wszystko wróciło. Serce zaczęło bić mu mocniej jak dotychczas. Przed jego oczami pojawił się promienny, pewny siebie uśmiech Ani. Z drugiej strony zemdliło go. Bo przypomniał sobie, jak boleśnie zakończyła się ta znajomość. Do końca dnia, bił się z myślami, czy powinien jej odpisać. Miał żonę, to raczej nie byłoby w porządku wobec niej. Z drugiej strony, przecież to tylko wiadomość, nic wielkiego. Musi tylko uspokoić swoje emocje, potraktować ją jak starą znajomą.

Oddalał tę decyzję przez kilka dni. Kalkulował sobie w głowie każde słowo, które miałby jej napisać. Cały czas zastanawiał się, czy w ogóle powinien się odzywać. W końcu się zebrał i odpowiedział:

„Hej, dobrze słyszałaś. Od prawie roku mam żonę. Co tam u Ciebie?”

Nie musiał czekać zbyt długo. Po godzinie odczytał kolejną wiadomość od Ani. Konwersacja pochłonęła go bez reszty. Wspominali stare czasy, obgadywali wspólnych znajomych, kto z kim i dlaczego. Ale oboje skrzętnie omijali swoje prywatne sprawy. Jakby się bali wejść na niepewny grunt. On nie wiedział, czy dalej jest ze studenciakiem z polibudy. Ona nie wiedziała, jak układa mu się w małżeństwie. Wyglądało to jakby też nie chcieli ranić swoich uczuć. Albo to on znowu odnosił mylne wrażenie.

„Spotkajmy się”. Już nie pamięta, po której konwersacji, na jego komunikatorze pojawiła się taka wiadomość. Zrobiło mu się gorąco. Nie może się z nią spotkać. Jest żonaty, choć w ostatnim czasie w ogóle tego nie czuł. Borykał się z milionem myśli na minutę. Wiedział doskonale, że jeśli spotka się z Anią w tajemnicy przed całym światem, a pomiędzy nimi zaiskrzy, popłynie. Zdradzi Magdalenę. W tych okolicznościach, czułby się jak ostatnia świnia. Ale czy już nie jest ostatnią świnią, skoro już w głowie kombinował w jaki sposób spotkać się z inną kobietą?

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 662 artykuły
Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.