Powrót do przeszłości – Rozdział 1

– Jesteś pewien, że chcesz tego? – Magdalena rzuciła pytanie do swojego męża, nawet na niego nie patrząc.

– Nie jestem… – wychrypiał.

Kobieta z nadzieją i zarazem wystraszonymi oczami spojrzała na mężczyznę jej życia.

– Ale wiem, że jeśli nie spróbuję, to będę żałować do końca życia.

Magdalena – romantyczka wierząca w Miłość

Przełknęła ślinę, zaciskając przy tym mocno wargi. Nie chciała się teraz rozpłakać. Nie zamierzała ani przez chwilę okazać mu swojej słabości. To był jego wybór. Ona przyrzekała sobie jeszcze przed ślubem, że dołoży wszystkich starań, by on był szczęśliwy. Nawet, gdyby ona miała cierpieć.

Od zawsze marzyła jej się spotkać miłość, taką patetyczną, jak z kinowego ekranu. Pewnie wiele detali z jej życia, wyglądało zupełnie inaczej, całkiem normalnie i niewyróżniająco się spośród historii innych ludzi. Jednak ona zawsze miała wrażenie, że to co ją spotyka, jest wyjątkowe.

Ksawerego poznała na studiach. Ona przez pierwsze dwa lata biegała ze sztalugami, on siedział całymi wieczorami przed ekranem komputera, chciał być informatykiem. Początkowo spotykali się w luźnym gronie wspólnych znajomych. Po jakimś czasie Ksawery nawet usunął się nieco w cień. Był nieco osowiały i przygnębiony. Wtedy, pamiętała jak wodziła za nim swoimi niebieskimi oczami. Podobał się jej, ale była zbyt nieśmiała, żeby zrobić pierwszy ruch. Później wszystko potoczyło się błyskawicznie. Na jednej z akademickich imprez, poprosił ją do tańca. Rozstali się dopiero nad ranem, kiedy lojalnie chciała wypełnić obietnicę złożoną koleżankę, że wrócą razem do pokoju.

Byli uznawani za najbardziej nierozłączną parę roku. Dlatego dla przyjaciół i znajomych, rozsyłane przez nich zaproszenia na ślub i skromne przyjęcie, nie były żadnym zaskoczeniem. Szybko wystąpili o wspólny pokój w akademiku. Gdy tylko okazało się, że Magdalena spodziewa się dziecka, podjęła decyzję o dziekance. Nie czuła się najlepiej, a nie było niczego ważniejszego, niż rodzina. Była taka młodziutka, a tak dojrzale podchodziła do roli żony i przyszłej matki.

Pewnego dnia Ksawery wracając z pierwszej dorywczej pracy, nie zastał Magdy w ciasnym, akademickim pokoiku. Zamiast niej, zobaczył na małym stoliku karteczkę z napisem „Jestem w szpitalu”. Tamte chwile, dni były jak za mgłą. Magda poroniła. Nie wiedziała jednak co było dla niej większą tragedią. Strata dziecka, czy to, że lekarz chłodno oznajmił jej, by dała sobie spokój, bo kolejnej ciąży może nie przeżyć.

Na jakiś czas, jakby się oddalili od siebie. Ksawery łapał więcej godzin w pracy. W końcu odkładali każdy grosz na własną kawalerkę. Magdalena spędzała dnie na czytaniu książek, malowaniu czarnych obrazów, lub po prostu na patrzeniu przez okno. Niebo płakało razem z jej wnętrzem. Ona już nie miała łez.

Podczas jednego, z listopadowych wieczorów, kiedy siedziała nad szkicownikiem, wyrzucając z siebie cały żal i złość do samej siebie, odwiedziła ją przyjaciółka ze studiów.

– Musisz wziąć się w garść – od razu przeszła do rzeczy

– Nic nie rozumiesz – Magda nie chciała patrzeć w jej oczy. Bała się, że chwila słabości spowoduje atak płaczu.

– Doskonale rozumiem, ale trzeba żyć dalej. Chcesz, żeby mąż Cię zostawił? – Magda na te słowa, otworzyła szeroko oczy.

– Jak to? – spytała jeszcze bardziej wystraszona.

– Jak to, jak to – wyrzuciła ze zniecierpliwieniem przyjaciółka – Powiedz lepiej, co z Ciebie teraz ma? Ciągle snujesz się z kąta w kąt. Nie umalujesz się, nie ubierzesz ładnie. Kiedy byłaś u fryzjera? Chcesz, żeby zaczął się oglądać za innymi? Naprawdę chcesz doprowadzić do rozpadu swojego małżeństwa?

Magdalena nie spodziewała się takich słów. Uważała, że to co ją spotkało, usprawiedliwiało ją do przeżywania jej osobistej żałoby. Tym bardziej, że nie miała już żadnych szans na zostanie matką.

– Radzę Ci moja droga, byś wzięła się jak najszybciej w garść. Nigdy nie wiesz, czy za rogiem nie czai się atrakcyjna blondyneczka. Wiesz jacy są faceci – tak łatwo można ich owinąć wokół palca.

– Ksawery taki nie jest! – Magda stanowczo stanęła w obronie swojego męża.

– Nie jest, albo jest, nieważne! Naprawdę jesteś gotowa na to, żeby sprawdzać jego granice wytrzymałości? To jest tylko facet, on potrzebuje kobiety, jej zainteresowania, jej atrakcyjności, seksu – kiedy się ostatnio kochaliście?

Magdalena spuściła ze wstydem oczy. Nawet nie śmiała odpowiadać na tak osobiste pytania. Ale jej przyjaciółka miała rację. Oddalali się z mężem coraz bardziej. On coraz więcej czasu spędzał w pracy, ona zatapiała się w swoich przemyśleniach.

– To co ja mam zrobić? – Magda spojrzała na koleżankę z bezradnością małego dziecka.

– O Boże, jaka Ty jesteś nieżyciowa. Zacznij się starać jak na początku. Chyba nie chcesz, by Ksawery był z Tobą z litości. Idź do fryzjera, na zakupy, umaluj oko. Przygotuj kolację, wiesz świeczki, muzyka, te sprawy. Pamiętaj, że nie żyjesz z robotem pod jednym dachem. Facet ma swoje potrzeby. Jak nie zaspokaja ich w domu, to idzie szukać innej okazji. A tym czasem, wybacz moja droga, muszę lecieć. Umówiłam się z kimś na mieście. Wiesz ten Internet, działa prawdziwe cuda. Można poznać ciekawych ludzi, a może nawet przystojnego i bogatego faceta.

Magdalena dosłownie po chwili została sama z tym co wypowiedziała jej przyjaciółka i tym, co miała w swojej głowie. Co miała? Prawdziwy nieład. Nie wiedziała co jest prawdą, a co nie. Nie wiedziała, co robi teraz Ksawery, czy na pewno jest w pracy. Koleżanka skutecznie zasiała ziarenko niepewności w jej wyobraźni.

Nie miała nic do stracenia. A właściwie miała i to bardzo dużo. Kochała Ksawerego, nie wyobrażała sobie, że go straci. Ale też pragnęła bardzo jego szczęścia. Postanowiła z nim dzisiaj porozmawiać o przyszłości jej małżeństwa. Chciała być jak zwykle lojalna. Była bardzo daleka od manipulowania nim poprzez zmianę swojego zachowania. Może to właśnie było jej słabością, unikała kobiecych sztuczek, żeby owinąć sobie męża wokół palca.

Tym razem, nie udało jej się porozmawiać ze swoim mężem, ponieważ wrócił późno w nocy. Udawała, że spała. Wiedziała, że jeśli tylko zacznie z nim niewygodny temat o tak późnej godzinie, to nic dobrego jej nie spotka. Może się po prostu bała, tego co ją spotka?

Następnego dnia, po średnio przespanej nocy, postanowiła zasięgnąć rad swojej przyjaciółki. Wyszła z domu. Chłodne powietrze uderzyło ją w głąb samych nozdrzy. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz była poza ich ciasnym pokoikiem. Ostatnio nawet robienie zakupów, było po stronie Ksawerego.

Lekko zakręciło się jej w głowie. Jakby, nie była aż tak przyzwyczajona do takiej ilości tlenu. Postanowiła po prostu przejść się wzdłuż parku. Chciała zebrać myśli. Rzeczywiście uległa rozpaczy. Nie miała czasu dla swojego męża, chociaż cały czas była w domu. Liczył się tylko żal po stracie dziecka i jeszcze większa gorycz, że nigdy więcej nie zostaną rodzicami.

Weszła do sklepu, kupiła dobre wino i kawałek sernika. Nie miała ochoty piec. Usprawiedliwiała się, że należy jej się za to wszystko coś słodkiego. Jakby od życia wynagrodzenie, że musiała i pewnie będzie jeszcze długo musieć cierpieć. Obiecała sobie tylko jedno, nie będzie już tego okazywać po sobie. Chciała, żeby z pozoru było jak dawniej. A cierpienie pozostawi sobie na chwile osamotnienia.

Weszła jeszcze gdzieś, zajrzała do sklepu, w którym nie była od momentu, gdy dowiedziała się, że jest w ciąży. Sklepik z artykułami dla plastyków. Rozejrzała się dookoła i zaciągnęła artystycznym zapachem. Akryle, pastele, płótna rysiki. W podbrzuszu poczuła lekkie łaskotanie. Zupełnie jak za dawnych czasów. Nie wiedziała naprawdę za co się złapać. Wszystko wydawało się jej takie kolorowe, ładne i przemawiające za tym, żeby koniecznie mieć na własność. Odwróciła głowę od kolorowych farbek, kredek i cienkopisów w kierunku czarnego węgla. Tak, to było jej potrzebne. Musiała wywalić z siebie wszystkie złe emocje. Poprosiła o najtańszy zestaw wraz z kilkoma arkuszami białego brystolu.

Magdalena po powrocie otworzyła butelkę wina i ukroiła sobie kawałek sernika na talerzyk. Puściła na Youtube swój ulubiony kawałek, który zawsze dotychczas ją inspirował. Zaczęła szkicować. Na początku bezwiednie kreśliła kreski po papierze. Nie wiedziała, co chce wylać na leżący przed nią kawałek celulozy.

Po kilkunastu minutach, wyłaniał się mroczny obrazek, świetnie podkreślony przez głęboką czerń węgla. Rysowała swój brzuch, w którym było małe niewinne dziecko, schowane w trumnie. Łzy ciekły jej po policzkach. Czyżby właśnie przeżywała osobisty pochówek swojego dziecka? Nigdy nie będzie miała okazji go poznać. Im bardziej nakręcała swoje myśli, tym coraz energiczniej malowała na brystolu. Nie wiedziała kiedy, kawałek całego kartonika zapełnił się czarną plamą, wydzierającą ją na strzępy. Czuła się dokładnie tak jak ten brystol, czarna i rozdarta. Upiła duży łyk słodkiego wina. Nie miała siły walczyć sama ze sobą. Przez chwilę wydawało się jej, że może dokonać wszystkiego. Udawać przed całym światem, że nic, kompletnie nic się nie stało. Czy jednak jest to możliwe?

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 662 artykuły
Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

1 Komentarz

  1. Okropne, co musiała czuć Magdalena po stracie dziecka. Nie rozumiem dlaczego Ksawery od od niej się odsunął. Mogę zaakceptować fakt, że przeraził się odpowiedzialności- ale czy nie prościej byłoby starać się zrozumieć żonę, i to wszystko co się stało? Historia inaczej by się potoczyła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.