Pole kukurydzy

Wycieczki rowerowe to coś, co uwielbiam najbardziej. Czasami zapuszczam się na różne wioski, pędząc po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Zwykle jeżdżę z moją przyjaciółką, ale wyjątkowo tego dnia, miałam ochotę przemierzyć kolejną porcję kilometrów, a Ala nie odpisała. Wypuściłam się jednak. Pogoda była taka piękna, że grzechem było zostanie w domu. Mimo, że to był sierpniowy dzień, temperatura sięgała prawie 30 stopni. Wyruszyłam szukając pięknych krajobrazów, ciszy i spokoju. Wyjeżdżając ze swojego miasta, postanowiłam skierować się na północ, wiedziałam, że kiedyś tam była ścieżka wzdłuż rzeki, ale nie byłam pewna dokąd dokładnie ona prowadziła. Po kilkudziesięciu minutach pedałowania znalazłam się już na tej ścieżce. Chciałam chwilę odetchnąć, napić się wody, gdy nagle usłyszałam jakiś pisk. Wzdrygnęłam się. Miałam wrażenie, że to płacz dziecka. Ale po chwili nie tylko usłyszałam, ale nawet zobaczyłam winowajcę tego płaczliwego dźwięku. Był to mały kociak, który wyłonił się z właśnie z pola kukurydzy.

– Chyba się zgubił – Pomyślałam. Oparłam rower o drzewo i podeszłam bliżej do kociaka. Wcale się mnie nie bał, wręcz swoimi ciekawskimi oczyma zachęcał do wspólnej zabawy. Bez problemu dał się złapać.

– I co ja mam z Tobą zrobić? Przecież nie zabiorę, pewnie gdzieś tu masz rodzeństwo, albo matkę… – zagaiłam do futrzaka. Nie wiem co mnie wtedy podkusiło, ale weszłam pomiędzy wyższą od siebie kukurydzę. Chciałam go zaprowadzić w miejsce, z którego przyszedł. Chyba kierowała mną ciekawość, ponieważ po kilkunastu metrach przedzierania się przez pole kukurydzy zaczęłam sobie wypominać moją bezmyślność. Zdezorientowana stanęłam, by zastanowić się co dalej robić z tym fantem, gdy po chwili usłyszałam miauczenie innego kota. Błyskawicznie popędziłam za tym odgłosem. To co ujrzałam, zaskoczyło mnie jeszcze bardziej, niż kot którego właśnie trzymałam w dłoniach. Wydawałoby się, że jest to scena z jakiegoś filmu. Według mnie na prawie na środku pola, była wycięta kukurydza. A na tej specyficznej polanie leżał chłopak zaczytany w jakąś lekturę. Oczywiście to nie on wydawał odgłosy przypominające miauczenie, tylko drugi kociak bawiący się akurat jego sznurówkami od butów.

– Czy to przypadkiem nie jest Twój kot? – Spytałam go. Na oko miał może z 24 lata. Nie był jakoś zachwycająco przystojny, ale miał w sobie to coś.

– Mój – odpowiedział tak samo zdziwiony jak ja. A może nawet zmieszany, jakbym przyłapała go na czymś zakazanym.

– Może się dosiądziesz? Nie mam przy sobie tak dużych pieniędzy, by wypłacić Ci znaleźne za tego bezcennego urwisa. Ale za to mam pyszne jabłka, sam zrywałem, chcesz? – Nie wiem kiedy, jego ton ze zmieszanego zmienił się w pewnego siebie i całkiem wyluzowanego. Przysiadłam się do niego na kocu. Wystawiłam twarz do słońca i spytałam co w ogóle tu robi. – To pole mojego ojca. Chce bym mu pomagał w gospodarce, ale marny ze mnie rolnik. Dlatego w każdej wolnej chwili wymykam się do mojego kukurydzianego azylu. Jesteś pierwsza, która znalazła moją kryjówkę – odpowiedział.

– W ogóle jestem Jakub, a Tobie jak na imię? – zagaił.

– Eliza – byłam pod wrażeniem jego swobody wypowiedzi. Nie myliłam się, to coś kryło się w jego osobowości. Ukradkiem zerknęłam również na jego usta, były pełne i bardzo mnie zaintrygowały.

– Na mnie już czas – wypaliłam.

– Powiedz tylko w którą stronę mam się kierować, by się stąd wydostać.

– Na pewno chcesz już iść? – Jego pytanie nieco zbiło mnie z tropu, ale również ucieszyło.

– Chcę iść, bo boję się, że będę chciała Cię pocałować, spodobały mi się Twoje usta – powiedziałam w coraz większym szoku, że się na to odważyłam.

– To sprawdź – Jakub uśmiechnął się zalotnie.

– To sprawdzę – odpowiedziałam już jakby nie do końca ja, po czym podeszłam bliżej i zbliżyłam swoje usta do jego. Poczułam jego ciepłe i miękkie wargi. Nie myliłam się, to było bardzo przyjemne. Nagle poczułam jak wsuwa do moich ust swój język. Zaczęliśmy się całować głęboko i namiętnie.

– Chcesz się kochać? – spytał prosto z mostu. Rany, jaki on bezpośredni. Kompletnie nic o nim nie wiedząc, skinęłam nieśmiało głową. Jakub zaczął ze mnie ściągać ubrania, całując przy tym każdy fragment jaki napotkał. Cały czas stałam w lekkim szoku. Kuba uklęknął przede mną i zatopił wargi między moimi udami. Poczułam jego wilgotny język. Aż się zgięłam. Chwilę jeszcze trwało, jak mnie pieścił językiem. Było mi już wszystko jedno, zaczęłam jęczeć, nie martwiąc się czy ktoś nas usłyszy. Gdy już miałam wrażenie, że znajdę się w euforii, Jakub posadził mnie na kocu i wrócił do całowania ust. Jedną ręką jednak pieścił moje piersi, co chwilę schodząc na dół. Odważył się już wsunąć we mnie dwa palce! Czułam wylewającą się ze mnie ciepłą wilgoć. Ależ zapragnęłam go w sobie! Zaczęłam pospiesznie ściągać z niego koszulę, odpinać rozporek. Jakub chyba znał się na rzeczy. Znowu przerwał na chwilę kiedy byłam na niego już mocno nakręcona. Spojrzał na mnie tak przenikliwie, po czym wszedł. A mój okrzyk rozkoszy wypłoszył wszystkie ptaki z pola kukurydzy.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.