Pokolenie 8 bitów

Dzisiaj trudno uwierzyć, że istniały kiedyś komputery, do których potrzebna była kaseta magnetofonowa. Kiedy próbuję opowiadać o tym dziecku, pyta się w pierwszej kolejności – a co to była kaseta magnetofonowa? W tamtych czasach w szkole istniały podziały wyznaczane przez model posiadanego komputera. Część uczniów mogła pochwalić się Commodore 64, elita jednak posiadała nowość nad nowości – Amigę 500, urządzenie przypominające grubą klawiaturę współdziałającą z tubalnym monitorem i stacją dyskietek. ZX Spectrum powoli odchodził do lamusa.

Te czasy przeminęły, pozostała jednak nostalgia. Współcześnie można pogubić się w bezliku programów i przebierać w nowoczesnym sprzęcie. Grafika na najwyższym poziomie przemienia procesory w małe grzejniki, a dbałość o detale przyprawia o zawrót głowy. A jednak stare gry dostarczały tyle samo radości co te współczesne. Wpisywane w DOS-ie komendy ćwiczyły pamięć i pozwalały lepiej zrozumieć logiczną strukturę komputera. Czy wobec tego powinniśmy wrócić do tamtych rozwiązań? Rzecz jasna nie. Ale zawsze można powspominać.

Trudne początki

Tajemnicza paczka pojawia się w domu. Serca wszystkich domowników biją mocno. Czegoś takiego jeszcze nie było. Do czego to właściwie może służyć? Szelest kartonu, jeszcze chwila niepewności i wreszcie – jest. Tajemnicze urządzenie z kineskopowym monitorem połączone z maszyną do pisania. Telewizor i maszyna do pisania w jednym. Na ekranie mrugający kursor. Wszyscy pochylają się w napięciu, ale na pokrytym luminoforem zielonkawym ekranie dostrzegają jedynie odbicie swoich twarzy. Nagle – głośnie „bip!” wyrywa wszystkich z odrętwienia. Na ekranie pojawiają się zagadkowe ciągi znaków… Wtedy jeszcze nikt nie wie, że zaczęła się nowa epoka.

Komputery osobiste służyły wtedy współczesnemu pokoleniu trzydziestolatków głównie do zabawy. Jako dzieci i młodzież nie do końca zastanawialiśmy się nad ich „poważnymi” zastosowaniami. Gry komputerowe, wcześniej zarezerwowane dla dużych automatów ustawionych w cukierniach, sklepikach i kawiarniach – wstąpiły pod strzechy. Obsługa wielu z nich opierała się w dużej mierze na komendach tekstowych, wprowadzanych za pomocą klawiatury. Stare komputery oprócz licznych niedoskonałości miały jednak swoje zalety. W porównaniu ze współczesnym, zaprojektowanym na szybkie zużycie sprzętem, były względnie bezawaryjne. Prosta budowa sprawiała, że łatwo było je naprawić wymieniając uszkodzone podzespoły. Eksploatacja oprogramowania, choć o wiele trudniejsza niż obecnie – nie wymagała nieustannych aktualizacji. Komputery były bardziej wymagające, a jednak dzięki temu zachowywały nieodparty urok maszyn matematycznych, którymi są w istocie. Nie bez przyczyny mówi się, że z pokolenia 8-bitów wywodzą się współcześni najlepsi informatycy. Oni byli przy narodzinach komputerów, składali je z wypiekami na twarzy i jak nikt inny rozumieją ich cyfrową naturę.

Złote lata gier

Prostsza grafika oznaczała słabsze odwzorowanie rzeczywistości. Wydawać by się mogło, że stanowiło to oczywistą wadę komputerów produkowanych w latach 80-tych i 90-tych. Wyraźne widoczne piksele, kanciaste postaci i skrzeczące dźwięki generowane przez wbudowaną w obudowę blaszkę – głośniczek… takie wspomnienie może przywołać na twarz uśmiech politowania. A jednak – w tamtych grach było znacznie mniej przemocy, lub miała ona czysto symboliczny charakter. Gry lat osiemdziesiątych nie miały za zadanie zaszokować, przerazić czy nawet oczarować gracza. Rozwijały natomiast, na równi z grami współczesnymi zręczność, umiejętność logicznego myślenia i refleks. Miały również, w przeciwieństwie do gier współczesnych – dodatni wpływ na wyobraźnię. Prostokąty stawały się okrętami, krzyżyki samolotami, a dwie równoległe do siebie proste – autostradą. Nawet przy bardziej szczegółowej grafice wiele zdarzeń trzeba było sobie po prostu wyobrażać, ponieważ informowały o nich jedynie tekstowe komunikaty…

W tamtych czasach spędzało się wiele godzin grając w Super Mario Brosa, która opanowała serca młodych ludzi wraz z wprowadzeniem na rynek konsoli Nintendo. Głównym bohaterem był tytułowy Mario, przemierzający tajemnicza i pełną niebezpieczeństw krainę Mushroom Kingdom. Zasadniczym celem tej gry było stawienie czoła czarnemu charakterowi – Bowserowi oraz ocalenie księżniczki Toadstool. Super Mario Bros po dziś dzień jest uważany za jedną z najbardziej kasowych gier świata.

Obecnie w niemal każdej grze wszystko mamy podane „na tacy”. Animowane demo opowie początki historii bohatera, urozmaici przebieg gry i ujawni zakończenie akcji. Trzeba przyznać, wszystko to efektowne i na najwyższym technicznym poziomie. A jednak wirtualne rozgrywki są coraz bardziej brutalne, krwawe, dosłowne, pełne agresji i współzawodnictwa. Dalekie od szlachetnej rywalizacji zbudowanych z pikseli prostokątów i kwadratów.

Windows – program dla przedszkolaków?

Współczesny komputer stawia przed użytkownikiem znacznie mniejsze wymagania niż sprzęt z lat osiemdziesiątych. Wygoda stała się priorytetem. Można spotkać nawet opinie, że Windows… jest zbyt prosty i stawia pod znakiem zapytania inteligencję użytkowników. Wszystko dzieje się przecież na zasadzie wskazywania, przeciągania, upuszczania… czyli właściwie z wykorzystaniem mechanizmów, które opanował już przeciętny… sześciolatek. Czy korzystając z komputera w ten sposób można go zrozumieć? Szybko powstaje ogromna przepaść pomiędzy wtajemniczonymi, czyli informatykami a zwykłymi użytkownikami. W przypadku komputerów typu ZX Spectrum czy Atari – każdy użytkownik musiał być w pewnym sensie… informatykiem, analizując poszczególne ścieżki dostępu i wpisując kolejne, wcale nie tak łatwe do zapamiętania „czarodziejskie” komendy.

Od pewnego czasu zaobserwować można zniechęcenie przeładowanymi systemami oferującymi tysiące funkcji z których odbiorca nigdy nie korzysta. Wszystkie one adresowane są do masowego odbiorcy, czyli – tak naprawdę do nikogo. System komputerowy staje się natarczywym narzędziem marketingu, programy zasypują nas generowanymi automatycznie zachętami do zakupu nowszych wersji, przypomnieniami o aktualizacjach i najzwyklejszymi reklamami. Nie ma się co dziwić, że wyzwala to tęsknotę za prostotą i czasami, gdy komputer naprawdę był osobisty.

Triumfalny powrót 8 bitów

Wbrew pozorom świat 8 bitów nie został wcale zapomniany. Wiele aplikacji graficznych posiada opcję stylizacji obrazu tak, by uwydatnić jego pikselizację. Mnóstwo młodzieżowych gadżetów czy ubrań ozdabia się „topornymi” wizerunkami postaci z dawnych gier. Kształt nowoczesnych joisticków i konsoli często nawiązuje do stylistyki wypracowanej w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Także w muzyce klubowej odradza się moda na „8-bitowe” brzmienia generowane przez komputer. Coraz częściej mówi się otwarcie o wyższości rozwiązań analogowych nad cyfrowymi. W sprzedaży pojawiają się sprzęty dla koneserów odtwarzające muzykę zapisaną na płytach winylowych, kosztujące majątek wzmacniacze lampowe i syntezatory do złudzenia potrafiące naśladować brzmienia generowane przez komputery lat osiemdziesiątych. Klasyczny motyw pikseli pojawia się w street arcie – w postaci rysunków na murach lub naklejek. Czasy „8-bitowców” przeszły do legendy, która obecnie na nowo jest odkrywana przez młodzież.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 665 artykułów
Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.