PIS wzmacnia wschodnią flankę! Będzie wojna?

Od czasu katastrofy smoleńskiej gdy rząd w Warszawie został „wymieniony” a władzę przejęła PO – wschodnia flanka NATO była właściwie pozbawiona obrony. Wysocy rangą generałowie amerykańscy zgodnie orzekli, że w przypadku ataku ze strony Rosji Polska mogłaby bronić się zaledwie… kilkanaście godzin. Przyczyna tkwi w tym, że za rządów PO polskie wojsko na wschodniej granicy stacjonowało… teoretycznie.

Audyt przeprowadzony przez PIS wykrył gigantyczne uchybienia w sferze obronności Polski. Na chwilę obecną stacjonujące w pobliżu wschodniej granicy wojsko nie byłoby w stanie przeciwstawić się ewentualnej agresji. Rozmieszczone w północno-wschodniej części Polski garnizony nie są w ogóle przygotowane do jakichkolwiek działań obronnych. Ich stan liczebny określano na podstawie… żołnierzy, których dopiero trzeba by powołać z rezerwy. NSR – Narodowe Siły Rezerwowe to fikcją, struktura która rozłożyła polską armie na łopatki. Zawieszenie poboru doprowadziło do upadku bardo wielu jednostek. Magazyny z bronią zawierają częstokroć sprzęt albo przestarzały, albo wręcz niesprawny (karabiny z pogiętymi lufami). Za rządów PO spora część ciężkiego sprzętu, w tym najnowocześniejsze czołgi były odsyłane na… naszą zachodnią granicę. Postawienie sił zbrojnych na wschodzie Polski w stan gotowości bojowej musiałoby zająć wiele dni, jeśli nawet nie tygodni.

Obecnie zgodnie z decyzją ministra obrony narodowej, Antoniego Macierewicza, cztery bataliony NATO mają zasilić wschodnią flankę NATO. Zostaną również znacząco podniesione wydatki na polską armię. Czy to oznacza, że Polska szykuje się do konfliktu zbrojnego? Na wielu forach internetowych można przeczytać komentarze, jakoby to Polska wraz ze Stanami Zjednoczonymi eskalowała napięcie w regionie i dążyła do konfliktu.

Wcześniejsze rządy PO zdawały się być posłuszne tej płynącej wprost z Kremla retoryce. Niestety – działało to jedynie w jedną stronę. Polska, „by nie eskalować napięcia” pozostawiła właściwie całą wschodnią flankę bez obrony. Wojsko rosyjskie mogłyby wtargnąć na terytorium naszego kraju i w kilkanaście godzin znaleźć się przy granicy z Niemcami. Mielibyśmy wówczas powtórkę koncepcji „wojny błyskawicznej” znanej już z czasów II Wojny Światowej. Mocarstwo dokonuje szybkiej aneksji a następnie żąda ustanowienia nowego porządku stawiając inne kraje Europy niejako przed faktem dokonanym.

Tymczasem Rosja, z jednej strony wymagająca od Polski polityki ustępliwości – sama zgromadziła w Obwodzie Kaliningradzkim spore siły o charakterze ofensywnym. Przypomnijmy, że sam Obwód to potężny przyczółek dla armii rosyjskiej, graniczący bezpośrednio z Polską. Same jednostki lądowe stanowią zgrupowanie wojsk o sile dywizji. Znajdują się tam zarówno wojska pancerne, morskie, lotnicze jak i piechota. Nie można również zapominać o rakietach balistycznych, które w razie potrzeby mogą zostać uzbrojone nawet w głowice nuklearne.

Obecnie, po zmianie rządu, wschodnią flankę NATO mają wzmocnić cztery bataliony składające się z żołnierzy przynależących do różnych krajów NATO. Do Polski oraz Litwy, Łotwy i Estonii przyjedzie około cztery i pół tysiąca żołnierzy wraz z ciężkim sprzętem. Szczegóły zostaną zapewne wnikliwie omówione podczas Szczytu NATO w Warszawie. Jednocześnie sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg podkreśla, że te działanie nie godzą w Rosję, lecz mają charakter pokojowy.

Tymczasem Rosja już zapowiada, że działania NATO nie pozostaną bez odpowiedzi. Jednocześnie w Internecie toczy się zaciekła kampania informacyjna mająca pokazać, że Rosja musi nieustannie wzmacniać swoją obronność, ponieważ to Stany Zjednoczone pragną uczynić Polskę obszarem swoich wpływów.

Jest jednak faktem, że to właśnie Rosja ową próbę sił rozpoczęła. Istnieją przypuszczenia, że wydarzenia w Smoleńsku miały pomóc w ustanowieniu marionetkowego rządu w Polsce, aby nie dopuścić zbyt blisko sił NATO. Próba ta jednak spaliła na panewce po wygranej PIS.

Aneksja Krymu pokazała, że Rosja nadal nie wyleczyła się a ambicji mocarstwowych, a warto przypomnieć, że historycznie Polska znajdowała się w sferze jej wpływów. Obecność wojsk NATO w regionie może skutecznie te apetyty ostudzić.

Niemniej jednak wciąż wielu Polaków zadaje sobie pytanie – na ile skutecznie te siły NATO są w stanie obronić nasz kraj? Z pewnością cztery i pół tysiąca żołnierzy rozproszonych w kilku krajach nadbałtyckich – to niewiele a ich obecność ma charakter raczej symboliczny.

W dodatku zaraz po szczycie NATO w Warszawie ma odbyć się kolejny szczyt, NATO-Rosja. Wygląda więc na to, że zachodnie mocarstwa nie chcą zbytnio drażnić Rosji i szukają z nią jakiegoś porozumienia. Pozostaje mieć nadzieję, że to porozumienie nie odbędzie się „ponad naszymi głowami” i naszym kosztem, jak to w historii Polski wielokroć bywało.

 Z powagi sytuacji zdaje sobie najwyraźniej sprawę minister obrony Antoni Macierewicz. W swoich wypowiedziach podkreślał wielokrotnie, że szczególnym gwarantem bezpieczeństwa Polski są Stany Zjednoczone. Trudno się z tym stanowiskiem nie zgodzić. Ogromne interesy prowadzone z Rosją przez kraje takie jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania mogą w przyszłości postawić pod znakiem zapytania ich europejską lojalność wobec Polski.

Właśnie dlatego rząd PIS podjął słuszną decyzję, by w szybkim tempie wzmocnić i zmodernizować polską armię. Aż 2,3 PKB ma zostać przeznaczone na obronność kraju, a armia czynna ma w przyszłości liczyć sobie aż sto dwadzieścia tysięcy dobrze wyszkolonych i uzbrojonych żołnierzy. Można zadać ciekawe pytanie, skąd aż tak duży niepokój o bezpieczeństwo Polski? Czyżby polski wywiad wojskowy wiedział o jakichś wrogich planach wobec naszego kraju? Jeśli tak, miejmy nadzieję, że pozostają one jedynie na papierze… a może, gorzej już być nie mogło!

 

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 666 artykułów

Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

1 Komentarz

  1. Ja poszedłbym dalej, w bardzo zintegrowane sojusze z Litwą , Łotwą i Estonią a nawet próbował się porozumieć z Białorusią. Z tego co widzę, Łukaszenka boi się Putina, może by chciał bliższych stosunków z Warszawą. Decyzje NATO zapadają za daleko naszego kraju, lepiej by się scentralizować nie czekając na partnerów z Zachodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.