Pandemia

Wszedłem do budynku sądu, jako pracownik tego przybytku w okresie pandemii mam prawo, podchodzę do dziewczyny na oko 30-letniej, z widocznymi oznakami niepełnosprawności, bardzo szczupłej, wręcz chudej, która ściszonym głosem jakby przepraszając mnie mówi że trzeba poddać się badaniu temperatury ciała. Nie oponuję, w końcu 90 % narodu schowane jest w domach i drżeniem serca czyta, ogląda lub słucha o szerzącej się pandemii, która bezlitośnie eliminuje z żywych każdą osobą z chorobami współistniejącymi. Chuda, drżąca ręka przystawia do czoła bezdotykowy termometr i nerwowo oczekuje „pik”, które informuje o zakończonym pomiarze.

„Bzzz”.

– Przepraszam Pana, jeszcze raz – ściszonych i bardzo niewyraźnym głosem dziewczę zwraca się do mnie, a ja z uśmiechem skrywanym pod jednorazową maseczką wielorazowego użytku odpowiadam że nic nie szkodzi. Jej ręka ponownie kieruje się z urządzeniem do mojego czoła, drżąc lekko jakby w obawie czy i tym razem się uda.

„Bzzz”.

– Ojej, taki nam sprzęt kupili, przepraszam – bardzo cichutko wypowiedziała słowa jakby w stresie, bo i za mną już 3 osoby, to inni pracownicy w kolejce się ustawili.

– Nie szkodzi, proszę spróbować na szyi – podpowiadam rozwiązanie, bo może i czoło mam wilgotne, albo po prostu jestem już trupem i tak niskich zakresów temperatury urządzonko bezdotykowe nie łapie. Silę się na ponowny uśmiech spod kawałka materiału z Chin opasujący moje usta i nos, ale chude dziewczę przyodziane w za duży uniform z nazwą „Best Ninja Security” w butach typu Martens, tylko z tworzywa skóropodobnego, ze zdenerwowania dotknęła mnie termometrem i ponownie przepraszając podeszła do swojego blatu go zdezynfekować. Tymczasem w kolejce ustawiło się już z 5 osób, które zniecierpliwionym głosem zaczęły proponować, by odpuścić sobie mierzenie temperatury.

– Przepraszam – ponownie ściszony, wręcz przestraszony głos się odzywa, wycierając miernik – kamery są i nie mogę nikogo wpuścić do budynku. Już zaraz zadziała,  tak czasami ma…. – i zbliża urządzenie w moim kierunku, kierując wiązkę bladego światła w kolorze czerwieni na moją szyję.

1….2….3….

Wszyscy stoją w ciszy i obserwują bezdotykowe badanie temperatury mojego ciała. Jak także nic nie mówię, starając się nawet nie drgnąć o milimetr by znowu nie usłyszeć złowrogiego…

„Bzzz”.

Kurwa. Drgnąłem. Taka była pierwsza myśl moja, bo już poczułem się winny że kolejka do przedstawiciela „Best Ninja Security” ani na centymetr nie drgnęła. Z tyłu za plecami tłum ludzi wydał pomruk zniecierpliwienia a jedna z tych osób próbowała się prześlizgnąć bokiem do głównego korytarza. Pech chciał że nagle zza filara wychylił się dyrektor sądu z wielkim uśmiechem na ustach i swoim tubalnym głosem zapytał?

– A Pani Pani Basiu to się już badała?

I Pani Basia potulnie wróciła do kolejki w której znajdowało się już około 7 osób. Pomruki zniecierpliwienia ustały, ale wszyscy skierowali swój wzrok w kierunku niepełnosprawnej dziewczyny, starającej się drżącymi rękami to włączać i wyłączać termometr celem, jak powiedziała, zresetowania. Po chwili ponownie skierowała światełko z diody led na moje czoło i zaczęło się odliczanie…

1….2….3….

„Pik”.

Udało się! Sukces! Mam zmierzoną temperaturę! 31,7 stopnia celcjusza – taki jestem gorący! Lecz po chwili przypomniałem sobie że chyba prawidłowa to 36,6 być powinna i tak też sugeruje że chyba coś za mało…

– A to nieważne – z uśmiechem i ulgą odpowiada chudzinka – ważne że nie ma pan gorączki – i zabiera się do badania kolejnej osoby  a ja psikam sobie śmierdzący alkohol z atomizera stojącego na ladzie na ręce.

– Trzydzieści dwa i osiem – słyszę w oddali wynik pomiaru kolejnego pracownika stojącego na straży prawa i sprawiedliwości. Kroki swe kieruję w stronę gabinetu, który przyszło mi zajmować pamiętając, ze do budynku przychodzimy tylko w dni dyżurowe, reszta to praca zdalna, czyli udawanie że się pracuje, choć ja nie ukrywam, wielu nadzorowanych przez messengera namierzyłem i nagle liczba moich znajomych na fejsie wzrosła co najmniej o 50%. Nie mówiąc o tym że dzięki temu dostałem się do zdjęć, komentarzy i opisów dotychczas ukrytych dla mnie. Hiciorem dla mnie było zdjęcie nadzorowanego który włożył sobie pęto podwawelskiej w rozporek i z piwem w ręku stał nad ogniskiem. Niech się chłop bawi, w końcu ma dopiero 43 lata.

Idę długim sądowym korytarzem i podziwiam nowe elementy wystroju w postaci wielkich, rażących naklejek o średnicy około 1 metra przyklejonych do terakoty. „ZACHOWAJ ODSTĘP 1,5 METRA” – taki napis na nich widnieje a ja spojrzawszy w głąb korytarza doliczyłem ich około 15. I może nie było w nich nic dziwnego oprócz tego, że przy biurze podawczym ktoś nakleił żółtą tablicę z informacją: „ZACHOWAJ ODSTĘP 2 METRY”.

Wszedłem do biura i z ulgą zdjąłem chińszczyznę z twarzy. Sądowy czajnik z taniego plastiku zagotował wodę na kawę, 10-letni laptop uruchomił się po kilku minutach i dwóch siłowych restartach i zacząłem ekspresowy przegląd wiadomości COVID – 19 na różnych portalach, których jeszcze sądowy informatyk nie przyblokował na serwerze. Nie ukrywam, żadnych emocji nie wzbudziły u mnie informacje o ofiarach śmiertelnych wśród chorób współistniejących, nowych zakażeniach i czasu trwania pandemii. Przepychanki w sejmie i senacie co do wyborów spowodowały tylko szybsze poruszaniem pokrętłem myszki. Odpaliłem służbową pocztę mailową i przeleciałem wzrokiem koło 10 e-maili na temat procedur bezpieczeństwa w Sądzie. Prezes Sądu Okręgowego, Prezes Sądu Rejonowego, Dyrektor Sądu, Kierownik….. każdy powklejał jakieś zarządzenia oraz sugestie ministerstwa nie zwracając uwagi że każde z nich dotyczy tego samego, ale jakby czego innego. Po kilku dniach przyznam szczerze, przestałem to czytać.

I gdy tak postanowiłem w końcu zająć się zaległymi wnioskami i poczytać karty nadzorów nadesłane mailowo przez kuratorów społecznych, rozległo się pukanie do drzwi, a po chwili w głąb pokoju zajrzała głowa.

– Dobry – rzecze głowa w osobie mężczyzny z wąsem lat pięćdziesiąt i coś.

– Dobry – odpowiadam ze zdziwieniem, bo przecież nikt postronny raczej nie wejdzie do budynku, w końcu „Best Ninja Security” z termometrem w wątłej dłoni nie wpuści nikogo obcego w czeluści gmaszyska sądowego – w jakiej sprawie?

– Wymierzyć przyszedłem, pleksę będę montować – wszedł dziarskim krokiem do pokoju bez maseczki i podaje rękę na powitanie. Nie ukrywam, odwzajemniłem uścisk i podrapałem się po nosie.

– Pleksę? Ale jak, gdzie, na biurku? – nie dałem ukryć zdziwienia. Jaką kurwa pleksę? Na to małe biurko na którym z ledwością mieści się wysłużona drukarka, laptop i zestaw najtańszych przyborników?

– No, tu blachowkrętem przykręcimy panu pleksę metr na dwa starczy? – i odmierza zdezelowaną drewnianą miarką moje biurko – a nie, metr na sto trzydzieści – poprawia się i sięga po leżący długopis my zapisać wymiary na karteczce i numer pokoju.

Decyzja została podjęta. Nic mi do tego. Po wyjściu majstra udałem się do sekretariatu zobaczyć co na mojej półce leży. W sekretariacie zebranie – 7 osób komentuje pleksy na biurkach które lada dzień się pojawią. Część pleks już przykręcili – dwie się ułamały z powodu nieostrożnego nachylenia się nad nimi, jedna pękła. Koleżanka o wystający blachowkręt uszkodziła spodnie, druga o mało co się nie skaleczyła. Zaczęło się nerwowe sprawdzanie czy aby jest w sekretariacie apteczka pierwszej pomocy. Razem ze zleconymi wywiadami z półki wziąłem 3 maseczki na twarz i parę gumowych rękawiczek w woreczku foliowym spiętych gumką recepturką – mój przydział na tydzień pracy w terenie.

Mamy dostać jeszcze przyłbice – na razie są dwie i leżą u kierownika. I jeden płaszcz jednorazowy jest u niego, który bezwzględnie trzeba ubierać będąc w terenie. Nikt nie wie czy płaszcz to na jeden wywiad w terenie, czy na jeden cały dzień pracy kuratora, a może to płaszcz wymienny – jakoś mamy się nim dzielić. Podobno na maila mają przyjść wytyczne z Ministerstwa co do płaszcza. Na razie czekamy i w teren dalej nie chodzimy.

Wymiar sprawiedliwości przygotowany jest na walkę z COVID-19. Bezapelacyjnie.

Piotr Matysiak

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Piotr Matysiak 26 artykułów
Kurator sądowy

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.