Oto Polska właśnie!

Kiedyś rządziła w piaskownicy, potem w mieście. Wie za który sznureczek pociągnąć by rozwiązała się sakiewka. A kiedy trzeba – sznurówki, by niewygodny kontrkandydat na przywódcę przewrócił się i stłukł sobie dupę. Wolę nie zastanawiać się, co jeszcze rozwiązuje lub rozpina. Albo jej rozwiązują i rozpinają. Bierze mnie najzwyklejsze Obywatelskie Obrzydzenie, uczucie zasługujące na Order Orła Białego jeśli jest skierowane przeciwko hucpie i arogancji. Święte wzburzenie Chrystusa wyrzucającego precz lichwiarzy ze świątyni przy użyciu bata.

Wybaczcie bluzgi – jestem nieuleczalnie chory na permanentny brak zrozumienia dla wszechobecnej degrengolady, kolesiostwa i zwykłego złodziejstwa. A z resztą – Was by to nie wkurwiło?

Tatuś Wszechmogący

Odkąd pamiętam Tatuś był Wszechmogący. Taki Kapo Pierdutti di Srutti Kapi. To chyba jemu zawdzięcza swoją pozycję społeczną. Najpierw facet był w KC PZPR, potem Unii Wolności, teraz Platforma. Kurwa, nie uwierzycie, jaki on musi być stary a jak się trzyma. Chyba trzy czwarte życia spędził w SPA na Juracie.

Lenin w mauzoleum i dinozaur z Parku Jurajskiego to jego kuzyni. Gość w ogóle się nie starzeje. Wygląda jakby wstrzyknięto mu ogromną ilość benzoesanu sodu. Powinien już dawno odejść na emeryturę, ale rządzenie miastem za bardzo mu przypasowało.

Zna wszystkich, których trzeba znać. Od zawsze. Komendant siedzi u niego w kieszeni. Lokalny szef tytułu gazetowego tak samo. Ordynator szpitala je z jego ręki okruszki. Tzw. „nadzór pedagogiczny” popuszcza w majty na dźwięk Jego Najświętszego Imienia.

Nic wiec dziwnego, że królowa zawsze miała fory. W szkole najlepsze oceny. Podobno w liceum podłożyła panu od polskiego na krzesło paczkę zjełczałego masła. Oferma, nie zorientował się! Cała klasa pokładała się ze śmiechu, facet miał całe porty zafajdane. Przybiegła dyrektorka, wkurwiona jak chomik w rui.

Ach to ty…

Nauczyciela zwolnili. Frajer, nie radzi sobie z młodzieżą!

I tak, rozumiecie, było zawsze. Królowa zawsze była królową, córeczką swojego Papy. Straż miejska zamiast mandatów za złe parkowanie przynosiła jej eklerki z cukierni. Lekarz przyjmował bez kolejki. Taki Kim Dzong Un w wersji lokalno-damskiej.

Czego to ona dla miasta nie zrobiła. Czego to nie uświetniła swoją Przenajświętszą Obecnością. Otwarła ponownie Dom Kultury. Wyremontowała (no tak, jasne, z kielnią w ręce) bibliotekę. Otwarła Ścieżkę Zdrowia. Odsłoniła Tablicę upamiętniającą Odsłonięcie Tablicy. Puściła bąka. Klękajcie narody świata.

Taka wybitna osobowość musiała znaleźć stanowisko chociaż w nieznacznym stopniu odpowiadające jej umiejętnościom, a Tatuś już miał w tej kwestii swoje plany. Ogłoszono konkurs na dyrektora szkoły. Pac łopatką po głowie jednego kandydata, pac drugiego! Jeden dostał akurat sraczki, drugi wycofał się jak należało. Została tylko ONA. Jak zawsze. Pierwsza w piaskownicy i zawsze potem.

TO JE MOJE!

To je moje, ja tu RZONDZEM. Królowej nie spodobało się, że ma prowadzić szkołę. Papa zrobił prezent, ale to jednak nie to. To nie ta lalka, co ja chciała. Kurwa, myślałam, że sobie będę dupą w górę leżała na plaży, a tu jednak trzeba by udawać, że się jednak coś robi. Jakieś pieczątki poprzybijać, czy coś, nie wiem. Co chwilę jakiś zjeb przychodzi zadawać pytania do sekretariatu, a rok szkolny jeszcze się nie zaczął. I co ja, kurwa – myśli Królowa – mam tu niby tyle czasu robić. Tak jak w tej reklamie, i co ja mam teraz zrobić z tą pensją pięć tysięcy złotych na miesiąc. No właśnie, co to za pieniądze dla takiej Królowej.

Lepiej szkołę zlikwidować.

Ale jak, za darmo? Ni chuja! Kasa musi z tego być. Mam – to teraz sprzedam. Ale będą jajca. Sorry. Jajniki.

I uwierzcie mi lub nie, ale Królowa nagle oświadczyła, że ma serdecznie wyjebane na wszelkie patriotyczno-moralizatorskie gadki i szkołę po prostu wysprzeda. Jak postanowiła tak też zrobiła. Przyjechali lojalni koledzy i koleżanki „z piaskownicy”. Zlecało się stado hien na żer.

Rozjebali wszystko. Uwierzycie w to?

Nawet rurki pościągali ze ścian. Poodkręcali kible. Powyciągali kable ze ścian. Normalnie, w biały dzień. Wszystko na złom, na sprzedaż, na portal aukcyjny albo do prywatnych firm. Jakiś facet zaczął pikietę, że kradną majątek publiczny. Zadzwonił nawet po policję.

Przyjechali. Przymknęli faceta na czterdziesćiosiem. W końcu niech się chuj nauczy nie zakłócać porządku publicznego. Skasujcie mu wszystko z telefonu. Jeszcze pójdzie z tym do jakiegoś ABW albo innego CBŚ. Ha ha.

Szkołę zlikwidowali i zamknęli. Legalnie. To Królowa w końcu decyduje, co jest legalne. Co nie?

KTOŚ PODPIERDOLIŁ – ROBIMY ŚLEDZTWO

O KURWA. JEST PRZECIEK. Ktoś z naszych doniósł do Władz. Poszedł jakiś – jak zdradziecka strzała – mejl. Trochę za wysoko poszybował. Może nawet na końcówkę .gov.pl

Tatuś jeszcze może coś z tym zrobić, zatuszować sprawę ale – o włos a byłoby za głośno. Całe szczęście, że z Gienkiem też był w Juracie.

I co z tym teraz zrobić? Co ma zrobić taki URZĘDNIK WYRZSZEGO SZCZEBLA jak Królowa w tych zaskakujących okolicznościach bezwstydnej, podstępnej, niezasłużonej denuncjacji?

Jak to co. Przecież gnój który sra we własne gniazdo musiał zostawić jakieś ślady. Musiał się czymś nieopatrznie zdradzić. Urzędnik musi takiego kapusia namierzyć i wyeliminować. Niezwłocznie. Bo szkodnik może judzić i szpiegować dalej zakłócając wszechobecną sielankę i dobre samopoczucie Władzy.

Dlatego: Z rozkazu jej Królewskiej Mości Dyrektorki nakazuje się znaleźć sprawdzę nieszczęścia to znaczy Donosiciela. Sprawdzić bilingi służbowych komórek! Przeanalizować zapisy z kamer przemysłowych! Niech informatycy dzień i noc zamiast zajmować się pierdołami przeczesują LOGI na serwerach. Niech kierownicy urzędów przesłuchują kierowników niższego szczebla, a ci niższego, aż po babcię klozetową. W końcu za coś dostają te swoje pieniądze z państwowego rozdania, no nie?

Przecież TEN lub TA co PODESRALI SWOICH na pewno są z Administracji Publicznej. Bo po chuj mieliby podsrywać jak nie po to by zająć nasze miejsca? A po schwytaniu już się nimi zajmiemy! Dyscyplinarka i kasa w markecie. Powód zawsze się zajdzie. Bo wszyscy muszą zrozumieć tę prawdę – NAS SIĘ, KURWA, NIE RUSZA. BO MY JESTEŚMY ELITA. KONIEC, KROPKA I KWITA!

WKURWIENIE I TROSKA

Tylko że nie kwita. Za dużo ludzi poginęło za Polskę. Oni tego nie rozumieją. Nie szanują tego. Mają to w dupie, że kiedy ktoś umierał na Montelupich to może marzył sobie, że to nie pójdzie na marne. Że kiedyś będzie Polska wolna, dostatnia i mądrze rządzona. Może myślał sobie, kiedy zawiązywali mu już oczy czarną opaską, że w tej Polsce będzie się Polakom wreszcie dobrze żyło. Że Polacy w Polsce będą kiedyś wreszcie u siebie. Truizm? Nie sądzę.

Powiem Wam, członkowie złodziejskich „elit”: za to że wyrzygaliście się na to ostatnie, święte marzenie umierających powinniście zapaść się pod ziemię ze wstydu. Za to że splugawiliście je swoim kolesiostwem, złodziejstwem i cynizmem. Za to, że sprawując ważne publiczne funkcje myślicie tylko o wygrzewaniu swojej dupy na zagranicznych wakacjach, nowym samochodzie i domu pod miastem. Za to, że kurwa, zapomnieliście o najważniejszym: że jesteście po to, żeby Polsce służyć, a nie po to, żeby nią kupczyć.

Nie wystarczy pod okiem kamer zanosić wieńce pod pomniki i w publicznych przemówieniach wymieniać litanie nazwisk, które dla was, członkowie „pesudoelity” mają tyle wartości co psie łajno. Nie wystarczy wycierać sobie co chwila usta frazesami o patriotyzmie, ze plecami kupcząc stanowiskami i rozkradając co się da.

Polska to nie jest wasza własność, z którą możecie robić co wam się żywnie podoba. Za tę dłoń podniesioną na Polskę – jak pisał Broniewski – kula w łeb.

A może i kuli szkoda?

/foto: www.freeimages.com / Jan Van den Meerssche/

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 666 artykułów
Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.