Nowoczesna polityka jak internetowe zrzutki

Gdyby nie Internet, ACTA i crowdfunding Kukiz nie zająłby trzeciego miejsca w pierwszej turze wyborów. Na naszych oczach tworzy się zupełnie nowa forma społeczeństwa obywatelskiego, które nie tylko chce wyrażać swoje poparcie dla określonych kandydatów, ale wręcz chce tworzyć swoich własnych bohaterów. A później wierzyć w tych, których się stworzyło. I choć „partia Kukiza” dotychczas jeszcze nie powstała i nie ogłosiła programu, jej popularność w sondażach pokazuje, że zaistniała już w wyobraźni wyborców.

Wyborcy walczą o własny głos

Można przyjąć, że Paweł Kukiz nie miałby aż takich szans na błyskawiczną karierę polityczną, gdyby nie Internet, media społecznościowe, idea crowdfundingu czy nawet społeczne protesty przeciwko wprowadzeniu ACTA. To właśnie te zjawiska sprawiły, że ludzie – nie tylko najmłodszego pokolenia – zrozumieli, jak wiele mogą zdziałać. Nowy wynalazek nie może znaleźć bogatych sponsorów? Wrzućmy go więc na portal crowdfundingowy i zbierzmy, czasem nawet znacznie więcej, niż potrzebujemy. Nie mamy pieniędzy na drogą zagraniczną kurację? Omińmy NFZ i sami sfinansujmy operację czy leczenie. Ten drugi przypadek jest oczywiście ostatecznością, ale i takie przypadki się już zdarzały. Sfinansujmy wydanie płyty. Druk książki. Coraz częściej społeczeństwo nie pyta, do kogo napisać petycję, ale przejmuje inicjatywę. Nie zawsze przynosi ona oczekiwany skutek (petycja o referendum w sprawie sześciolatków w szkołach trafiła do kosza), ale mobilizacja społeczna potrafi przynosić efekty.

W przypadku Pawła Kukiza nie tylko sam fakt niezależności od już istniejących ruchów politycznych, ale także główna idea, z którą szedł on do wyborów, wpisuje się w ten trend. Zwróćmy uwagę, że najważniejszy postulat wyborczy Kukiza, wprowadzenie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, też jest realizacją tej idei samostanowienia. JOW-y, liczące nie więcej, niż 67 tys. wyborców, przenoszą – o czym pisano już wielokrotnie – ciężar decyzji politycznych na środowisko lokalne. I choć za granicą prowadzi to często do niemal całkowitej dominacji głównych partii, to jednak sami kandydaci wybierani są przez wyborców, którzy ich znają.

Antysystemowość na krótką metę

Wyborcy oczekują – mówiąc mocno – „świeżej krwi”. Oczekują realnej nowości w polityce. „Antysystemowość” odmieniana przez wszystkie przypadki stała się jednym z najczęściej powtarzanych słów w tegorocznej kampanii prezydenckiej. Po ogłoszeniu wyników drugiej tury wyborów popularność tego określenia jakby nieco zmalała – nic zresztą dziwnego. O wiele łatwiej jest powiedzieć, że „antysystemowy” jest jeden człowiek, niż nazwać w ten sposób partię polityczną, która już z racji swego powstania musi wiązać się z pewnym systemem – choćby wewnątrzpartyjnym, obejmującym zarząd partii, jej oddziały, statut. Dojście partii do władzy definitywnie przerywa tę osobność i powoduje wejście w system. Ale trend, wyznaczony przez ową antystemowość, choć nieco okrzepł, wyznacza teraz kierunki wyborów politycznych przed wyborami parlamentarnymi.

Określenie „kandydat antysystemowy” przylgnęło w pierwszej kolejności do Pawła Kukiza. Pod koniec kampanii chcieli tacy być już niemal wszyscy kandydaci, nawet ci najbardziej zachowawczy. Trochę jak na słynnej ilustracji z polskiego wydania „Wywierania wpływu na ludzi” R. Cialdiniego, na którym w biurze podróży pracownik nakłada maskę z dziobem, by upodobnić się do skrzydlatych klientów. Minione wybory prezydenckie pokazały – chyba po raz pierwszy aż tak wyraźnie – nieprzewidywalność polskiej sceny politycznej w sytuacji obecnych społecznych niepokojów. Kukiz wprawdzie pojawiał się na scenie politycznej już 10 lat temu, ale wtedy jego rola ograniczała się raczej do udzielania poparcia wybranym politykom podczas ich kampanii, niż rzeczywistej działalności politycznej. Sytuacja zmieniła się w roku 2010, po katastrofie smoleńskiej, gdy zaczął pojawiać się w kręgach związanych z konserwatywną prawicą, przez krótki czas wspierając nawet Marsz Niepodległości.

Antysystemowość niejedno ma imię

Jak widać, to zatem nie konserwatywne poglądy (te nie przyniosłyby mu aż takiej popularności, ponieważ wpisują się w dość jednorodne stanowisko polskiej prawicy), a krytyka polskiego systemu parlamentarnego wyniosła Pawła Kukiza na szczyty popularności. Po ogłoszeniu wyniku wyborów media jak mantrę powtarzały, że kandydat, który zaczynał od poparcia niewiele przekraczającego 1% i nie posiadający doświadczenia politycznego, stał się liderem osób niezadowolonych z dotychczasowych rządów i to właśnie ta grupa dała mu aż 3. miejsce w pierwszej turze wyborów.

Antysystemowość Kukiza ma różne odcienie i właściwie do dziś nie doczekała się jednoznacznej definicji – można właściwie podłączyć pod nią prywatny bunt wielu wyborców o zróżnicowanych oczekiwaniach. Najczęściej stosowana jest w odniesieniu do kandydata spoza istniejących partii i ruchów politycznych. Pod tym względem rzeczywiście Paweł Kukiz szedł do wyborów samodzielnie – a mimo to finalny wynik jego zmagań o prezydenturę nie odstawał zbytnio od efektów uzyskanych przez kandydatów PO i PiS, a więc ugrupowań o dużym kapitale politycznym, a nawet znacznie większym doświadczeniu w organizacji kampanii. Niższy budżet wyborczy, pozyskany z dobrowolnych składek, dopełnił tego obrazu. W tej chwili także na zasadzie dobrowolnych składek, odbywa się zbiórka pieniędzy na zjazd sympatyków Pawła Kukiza i zwolenników JOW-ów.

Czy JOW-y wystarczą?

Partia Kukiza oficjalnie nie powstała do tej pory, ale jest odnotowywana w sondażach z wysokim poparciem. W tej chwili bazuje ona jeszcze na – można odnieść takie wrażenie – zachowawczym nieogłaszaniu programu. W chwili jego ogłoszenia część wyborców mogłaby przestać identyfikować się z tą ideą. W tym przypadku program stałby się zatem słabością, a nie siłą partii. To zjawisko z pewnością okaże się zresztą nieuniknione. W tej chwili poparcie dla partii budowane jest bowiem w dużej mierze na indywidualnych wyobrażeniach i głównej idei JOW-ów. Skonkretyzowanie pomysłów i oczekiwań zweryfikuje poparcie dla partii, a jej ewentualne wejście do parlamentu – skończy temat antysystemowości. Jak będą wyglądały dalsze losy powstałego ruchu społecznego? Przekonamy się już jesienią i zimą.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 666 artykułów

Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.