Notatka służbowa

Czy możemy mówić o duchowości w okresie 200 milionów lat panowania na naszej planecie dinozaurów? Czy faktycznie potrzeby duchowe pojawiły się 300 tysięcy razem z człowiekiem rozumnym? A może nie istnieje świat duchowy tylko czysty materializm, który kończy się wraz ze śmiercią ?

Od zarania dziejów, wszelkie istoty rządzą się jedną zasadą „żyj, albo giń”. Bez tego nie byłoby ewolucji. Gatunki wykształcały w sobie umiejętności by przetrwać. I tak jest do dziś. Kiedyś decydowała wielkość ciała i ilość zębów, teraz spryt. Człowiek się ucywilizował i sprawia pozory inteligentnej jednostki, nawet jeśli dzieli go 2 % różnicy kodu DNA od szympansa. Na ile różnimy się od dinozaurów sprzed 66 milionów lat ? Spójrzmy na przykład.

A wszystko zaczęło się dnia 05 kwietnia 2011 r. Przyszedł do mnie do biura, Pielgrzym strudzony, obślizgły, zdemoralizowany, lumpersko-żulski, paskudny typ, który obszedł już cały urząd i teraz czuł wewnętrzną potrzebę by podzielić się  jeszcze ze mną informacją, która stanowi cel jego pątniczego szlaku.  

Podgrzał atmosferę kilkoma bluzgami na wstępie, dobrze zaakcentowane rzucone „ja pier…le, do ku… nędzy”  podbudowało psychicznie i emocjonalnie jego ego. Zaznaczył, że to tajemnica najwyższej wagi. Ściszył głos, rozejrzał się po pokoju, zaciągnął żaluzje w oknie. Po chwili jak z armaty eksplodował potokiem informacji. W jego departamencie koleżanka  okradła urząd na kilkaset kafli. Fakt, od jakiegoś czasu chodziła do pracy elegancko ubrana niczym królowa Elżbieta, podobno wymieniła okna w chacie, do pracy przynosiła nowoczesne laptopy, że niby dzieci w zdrapce wygrały …po raz kolejny, i trzeba się było pochwalić. Haki się wbijały do dowodów rejestracyjnych a kasa szła na prywatę i rozpustę.

Proceder był prosty: załatwiała petentów, znajomi którzy natrafiali na nią, nie szli do kasy, zostawiali opłaty u niej. Miała sama zanosić pieniądze na koniec pracy, jednak nigdy nie zanosiła. Na przestrzeni miesięcy odłożyła sobie na czarną godzinę sporą kwotę. Żyła przepychem. I to ją zgubiło. Ludzie zaczęli przyglądać się jej pracy. A jak wiadomo ludzie to wilki.

Najbardziej interesujący, jak twierdził ów Pielgrzym,  był fakt, że naczelnik departamentu gdy się dowiedziała o przestępstwie wszystko zataiła (ups). Podobno bała się rozgłosu, bała się mediów, czuła że może to być jej koniec, że pojawią się kontrole, wykażą brak nadzoru itd. Temat ją przerósł.

Co prawda pracownicę zwolniono, ale … na tym się skończyło. Sprawie ukręcono przysłowiowy łeb. Oczywiście nie tylko chodziło o kasę, pewnie fałszowała także dane w systemie, ale tego już pewnie nigdy się nie dowiemy.

Minęło tyle czasu, … SUMIENIE jednak nie zapomniało. Od tamtego czasu naczelnik, która wcześniej dbała o siebie o swój wygląd, obecnie waży około 200 kg, jest zaniedbana i się postarzała. Stres robi swoje. Nigdy nie będzie spać spokojnie, zawsze temat może wrócić jak bumerang, a do drzwi zapuka prokurator. Taka przestroga dla osób skorumpowanych i tych którzy chcą ukryć przekręty w urzędach.

Mijały lata, Pielgrzym co jakiś czas prowadził swe krucjaty po urzędzie i sprzedawał kolejne newsy. Ludzie chłonni są wiedzy, wiec słuchali go z uwagą i puszczali tematy dalej. W większości były to nowiny,  które dotyczyły jego przełożonej.

Raz poinformował, że pani naczelnik wytypowała 3 osoby z departamentu by skopali dla niej działkę w godzinach pracy, innym razem skomentował jej niekompetencję. Szefowa – tłumaczył, nie puszcza ludzi na spartakiady samorządowe bo może być duża kolejka i kto obsłuży petentów? Ona? NIE, ona nie potrafi nawet odpalić komputera systemowego. Tu miał nieco racji, nikt nigdy nie widział jej za komputerem systemowym.

Mobbinguje ludzi, skłóca pracowników między sobą, uzależnia dalsze staże od donoszenia na innych, zdawała się mówić „ja pomogę tobie a ty dla mnie”. Podobno stażyści nagrywani byli na jej telefon komórkowy. Naczelnik według relacji Pielgrzyma szukała HAKÓW na pracowników by ich lepiej kontrolować.

Dlaczego naczelnik tak długo utrzymywała się na swoim stanowisku pomimo tak daleko idącego anty piaru Pielgrzyma? Cieszyła się ogromnymi względami u szefa, który przez 3 kadencje sprawował stanowisko włodarza. Była nieruszalna. Jak podaje Pielgrzym, naczelnik nakazała swym pracownikom, by wszelkie łapówki, dowody wdzięczności nawet pod jej nieobecność przynosili do jej pokoju i składali do szafy. I tak co jakiś czas ktoś paradował przez cały korytarz z kawą, bombonierką, czekoladą czy winem. Naczelnik podobno uzasadniała swoje postępowanie potrzebą zaspokojenia potrzeb szefa, który cały czas u niej przesiadywał. A kawę trzeba podać, jakieś czekoladki postawić.

Po latach opowiedziałam o wszystkim co Pielgrzym roznosił po urzędzie dla nowej naczelnik, jej koleżanki z pokoju, która pełniła wówczas zaszczytną funkcję zastępcy naczelnika. Poprzednią nowy szef zdymisjonował, w związku z licznymi aferami, których była inicjatorką.

Z głębi serca chciałam przestrzec nową naczelnik przed zgubnymi kontaktami z Pielgrzymem, który Boga ani władzy się nie boi. Szefa nazywa „urzędnikiem od kiełbasy”. Dziewczyna z uwagą mnie wysłuchała i … zadała jedno pytanie podsumowujące.

– Ale obgadywał ją czy także mnie ? – na jej twarzy pojawił się sarkastyczny uśmiech.

To było pytanie retoryczne! Wszystkie krucjaty Pielgrzyma rozpoczynała szczera rozmowa. Pielgrzym wiedział co ma i komu przekazać by cały urząd szemrał. Istotą takiego szemractwa jest obgadywanie za plecami, tak by ofiara o tym się nie dowiedziała, ale by czuła, że coś się dzieje co jej dotyczy. Nazywa się to zjawiskiem hipokryzji zakładowej, wszyscy się kochamy ale tylko gdy się widzimy, gdy się nie widzimy to sobie obrabiamy dupę aż miło. Wiadomości miały dotrzeć także do szefa i docierały.

I tak z czasem okazało się, że mrówcza praca Pielgrzyma doprowadziła do wykopania naczelniczki z gabinetu. Życie pokazuje, że nie ma przyjaźni w pracy, są tylko pozory.

W takim poczynaniu nie ma mowy o duchowości, zasadach moralnych, etyce. Panują te same reguły co w triasie, jurze czy kredzie, gdzie po świecie biegały duże i małe potwory, polując na siebie, walcząc o terytoriom, zjadając się wzajemnie lub okaleczając.

Po spotkaniu z roku 2011 pozostała tylko notatka służbowa. Sporządziłam ją na wypadek gdyby kiedyś zapukał do moich drzwi już nie Pielgrzym a prokurator.

Pielgrzym zaś, … awansował. Stał się najbardziej zaufaną osobą nowej naczelnik. Zasłużył na to ciężką pracą donosząc na innych i podkopując autorytet byłej przełożonej. Jeden wielki prywatny folwark, gdzie każdy mógł robić co chciał.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

14 Komentarze

  1. Jedna robiła przekręty, druga z tego korzystała rozpowszechniając wszystko po urzędzie by zająć jej miejsce. jakie to ludzkie …

  2. Już to sobie wyobrażam, przychodzi taka naczelnik na salę pełną urzędników i mówi „no to kto w zeszłym miesiącu wydał za mało decyzji ? ty, ty i ty dzisiaj kopiecie mi działkę … To nie jest kara, musicie odrobić w polu swoje zaległości …” 🙂 Jakaż to motywacja ? W przyszłym miesiącu 200% normy !

  3. Takie osoby jak w tekście mają plecy, mają pieniądze wpływy, mogą wszystko. Ani policja, ani CBA ani PIS ich nie ruszy. Bądźmy realistami. Wyczyścić takie bagno to budowa struktury urzędu od zera, rozbicie układów i układzików, kto się na to zdobędzie.

  4. To się nie mieści ani w kanonach prawa ani dobrych obyczajów. Ciekawe czy ktoś ich kiedyś rozliczy?

  5. Państwo Polskie zawsze traktowane było jak prywatna własność, jeśli było przyzwolenie szefa to urzędnicy robili co chcieli.

  6. Ciekawe w którym urzędzie takie rzeczy się działy? Czy jakieś służby się interesują pracą urzędników?

  7. Rozumiem, gdyby to była fabuła filmu Barei… ale chyba nie jest. życie jest bardziej zaskakujące niż satyra największych znawców gatunku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.