Naturyzm – cofnijmy się do roku 1986 …

Za oknem 20 stopni poniżej zera. Zapewne siedzicie teraz w biurze, czy w domu popijając ciepłą kawusię. Poranna kawa dobrze robi, daje kopa na resztę dnia. Aż się nie chce wychodzić na zewnątrz. Niby nasz klimat jest uniwersalny, bo każdemu dogodzi. Można latem przez cały urlop wegetować na plaży kąpiąc się w promieniach słońca, lub zimą skorzystać z oferty przygotowanej przez górali. Ale to co misie lubią najbardziej, w przenośni i dosłownie to oczywiście LATO. No cóż, jeszcze nawet kalendarzowa zima się nie zaczęła a my chcemy lata. Na pocieszenie mamy wirtualny spacer po jednej ze szczecińskich plaż. Będzie to taka wycieczka w przeszłość, do roku 1986, opisana przez Janka Boruckiego w tygodniku „Wybrzeże”.

Szczecin ma świeżą sensację: w końca czerwca otwarto tutaj oficjalnie prawdziwą plażę naturystów, w ramach usług dla ludności naturalnie. Uroczystego przecięcia wstęgi dokonał kierownik Wydziału Kultury Fizycznej i Turystyki Urzędu Miejskiego, z przekonania naturysta, nie praktykujący wszakoż. Wstęga opadła, lecz nastrój nadal był podniosły. Reporter radiowego „Studia Bałtyk”, świadom historycznej chwili, zaatakował kierownika sitkiem.

– Jak pan się czuje tak ubrany?

– Chyba widać, że daję sobie radę — odparł pan kierownik, ocierając czoło chusteczką. Następnie złożył deklarację, z której wynikało, że naturyści to ludzie bardzo pożyteczni, ponieważ samodzielnie wysprzątali plażę, w ramach czynu społecznego naturalnie. W ubiegłych latach właściciel plaży nie mógł sobie dać rady ze śmieciami, a teraz – proszę – trawka rośnie, nawet świeżego piachu nawieziono.

Reporter pognał dalej i ustawił się przy dorodnej naturystce.

– Nie wstydzi się pani stać przy mnie tak nogo?

– Nie – odrzekła dziewczyna — co innego, gdybyśmy byli sami…

– A dlaczego została pani naturystką – chciał jeszcze wiedzieć reporter.

– Ponieważ w naszej codzienności mamy pełno zakazów: tego nie wolno, tamto zabronione. Tutaj zrzucam ciuchy i czuję się swobodna…

Szczecińskie Koło Środowiskowe PTTK „Datura” przejęło swoją plażę z wdziękiem i swobodą. Swobodnie też zjechali tutaj z całego kraju zaprzyjaźnieni naturyści, w ramach wymiany doświadczeń naturalnie. Szczęśliwi Cyganie Polskiego Naturyzmu wykorzystują każdą chwilę, aby spotkać się ze sobą i doświadczenia jednak wymienić. Inaczej, niż pozostałe grupy społeczne, które spontanicznie spotykać się nie chcą, zaś dla wymiany doświadczeń używać trzeba sposobów tak wypróbowanych, jak rezerwacja hoteli, płatne delegacje służbowe itp. Cmokaniom nie było końca. Jaka piękna plaża I Są I trawniki, i chodniki, a nawet głośniki, emitujące – w wolnych chwilach -witze Jana Pietrzaka z okresu swobodnej wymiany Witzów.

Szczerze mówiąc, ze szczecińską plażą naturystów jest trochę tak, jak z wyjazdami zagranicznymi: niby ogólnie dostępne, ale… Otóż urządzona ona została na wyspie, na tzw. Plaży Mieleńskiej, gdzie dostać można się jedynie stateczkiem Żeglugi Szczecińskiej. W upalne dni statki są oblężone i trzeba swoje przejść, aby w końcu ściągnąć publicznie majtki.

Nawiasem, ciekawa sprawa z tą Plażą Mieleńską. Istniało przez całe lata, nigdy nie ciesząc się nadzwyczajnym wzięciem. Szczecinianie woleli biegać na dalekie, zatłoczone plaże, niż uzależniać się od statku. Od kiedy jednak na Plaży Mieleńskiej pojawili się naturyści, coraz, trudniej o bilety.

Spory w tym udział ma szczecińska popołudniówka, która w ubiegłym roku tak wytrwale pisała o naturystach, że aż doczekała się nagrody. Oto naturyści przyznali „Kurierowi” Grand Prix Paskuda, która zostanie uroczyście wręczona niebawem w nadmorskim Lubiewie. Laureatami tej nagrody zostali również telewizyjne Studio Lato (za całokształt) oraz Zbigniew Wodecki (za piosenkę „Chałupy Welcome To”). Ciekawe, czy laureaci przyjadą do Lubiewa po odbiór rzeczonej nagrody. A jeśli tak, to czy wystąpią nogo? I czy zostanie pokazane to w TVP w porze największej oglądalności, czyli po głównym wydaniu DTV?

Pytań jest więcej, ale zróbmy sobie dygresję. Otóż na wiosnę tego roku tzw. eksperci przepowiadali, że normalizacja zlikwiduje naturystów. Według tych prognoz, im normalniej, tym bardziej pod szyję. Obecnie jeszcze można paradować z gołym tyłkiem po plaży, ponieważ piekarnie nie nadążają z wypiekaniem chleba, co ma miejsce szczególnie w piątki. Niech no jednak chleba wystarczy, natychmiast wrócą do kufajek i marnie uszytych granaciaków. Z gazet poznikają gołe panienki, a nasza kochana telewizja zapowie po raz ostatni „Ostatnie tango w Paryżu”, w ostatniej chwili zamieniając je na bułgarski dramat obyczajowy.

I co, proszę państwa? Raz jeszcze okazało się, co warte są prognozy tzw. ekspertów, którzy stanowczo nie mają u nas dobrej marki. Swego czasu przepowiedzieli, na przykład, milionowe bezrobocie, a tymczasem ciągle brakuje rąk do pracy, przez co przychodzi zamykać co drugi kiosk „Ruchu”, Czy można się więc dziwić, że z naturystami ekspertom też nie wyszło? Jak się człowiek naczyta prognoz, w końcu przestaje się czemukolwiek dziwić. Kiedy po raz pierwszy zapytano Isaaka Bashevisa Singera, czy dziwi się, że mu przyznano Nagrodę Nobla, odrzekł, iż owszem, dziwi się bardzo. To samo powtórzył trzeciemu, piątemu i dziesiątemu dziennikarzowi. Ale kiedy zapytano go po raz trzydziesty o to samo, odkrzyknął — „Nie dziwię się, u diabła! Ile można się dziwić?!”. Ale wróćmy do natury stów.

Otóż jest to obecnie jedyny ruch społeczny w PRL, jaki systematycznie zyskuje na sile. Co ciekawsze, formy działania tego ruchu nie są nadzwyczajnie atrakcyjne.

Sauna, spotkania, klub samotnych, bieganie nago po piasku – kogo to jeszcze naprawdę bierze? Można dziwić się rok — no: dwa lata – ale dłużej? Tymczasem naturystów mamy coraz więcej i warto chyba zastanowić się na serio, dlaczego tak się dzieje? Może wabią nowych zwolenników ruchu nieustanne wybory, które naturyści uwielbiają? Koniec dygresji.

W tydzień po oficjalnym otwarciu naturystycznej plaży w Szczecinie, odbyły się tam wybory Miss Plaży Mieleńskiej. Będzie ona reprezentować Szczecin na elekcji Miss Polonia Natura ’86, jaka niebawem zostanie zorganizowana na plaży w Międzyzdrojach-Lublewie.

Szczecińskie wybory odbyły się w samo południe, kiedy akurat zaczęło się chmurzyć, chociaż upał nie zelżał. Jak zawsze, dopisały środki masowego przekazu z „telewizorami” włącznie. Niestety: jeden z „telewizorów” okazał się niedoświadczony i do końca nie było wiadomo, czy coś się sfilmowało, czy też nie. Organizatorzy zwlekali z rozpoczęciem wyborów, ponieważ czekano na kolejne przybicia statków. Aby nie było nudno, zorganizowano wybory Miss Bobo, które nie cieszyły się większą popularnością. Porządek jednak był nadzwyczajny. Od strony lądu pilnowała plaży naturystyczna milicja, od wody — ratownicy WOPR w stosownych łodziach, przepisowo pozbawieni majtek.

Publiczność ostatecznie dopisała, chociaż obyło się tym razem bez regulowania ruchu. Dopisały też nagrody, które ufundowane zostały ze sprzedaży biletów wstępu na plażę w tzw. minionym okresie. W końcu wybory odbyły się. Najpierw stawali w konkursie panowie, później panie. Miss Plaży Mieleńskiej została panna Magda ze Szczecina, reprezentująca wszakże naturystów z Poznania, I co teraz będzie w Lubiewie? Czy panna Magda zdecyduje się na firmowanie Szczecina, czy też Poznania raczej? Wątpliwości tej natury miał również pilot samolotu „Kruk”, przelatujący podczas wyborów nad Plażą Mieleńską kilkakrotnie.

Wybory Miss Natura 1990


Wybory Miss Natura 1991

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.