Naddniestrzańska Republika Mołdawska– czy warto tam się wybrać?

Zapewne wielu miłośników podróży słyszało o kontrowersyjnej Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej – czyli o państwie, którego próżno szukać na światowych mapach, państwie którego nie uznaje niemal żaden szanujący się kraj i które jest swoistym muzeum komunizmu. Istnieje wiele intrygujących legend dotyczących tego kraju, wiele osób wypowiada się o nim nieprzychylnie a czasem nawet stwierdza, że potencjalny turysta wybierający się do Republiki Naddniestrzańskiej ma duże szanse na to, iż nie uda mu się wrócić do ojczyzny w pełnym zdrowiu. Zatem czy warto ryzykować i wybierać się do tego z pozoru skrajnie niebezpiecznego miejsca? I co na Nas czeka, jeśli zdecydujemy się na taką ekscytującą podróż?

Pierwsze etapy Naszej podróży wcale nie muszą się różnić od podróży do innych, wschodnich państw. Na granicy natkniemy się na dość przyjaznych pograniczników, którzy dokładnie sprawdzą Nasze bagaże, zadadzą kilka pytań i w miłej atmosferze umożliwią dalszą podróż. Niektórzy podróżnicy twierdzą, że niezbędne będzie uiszczenie łapówki, jednak są to bardzo małe kwoty, które nie przekroczą nawet kilkunastu złotych. Co ciekawe, pogranicznicy biegle posługują się językiem angielskim i w tym też języku możemy wypełnić niezbędne formalności. To właśnie w tym miejscu otrzymamy dokument rejestrujący Nasz wjazd do „kraju” – warto go mieć przy sobie, ponieważ jest to jeden z ważniejszych dokumentów w czasie trwania całej podróży i z pewnością przyda się w czasie kontaktu z miejscową milicją. W trakcie pobytu na granicy jedynym utrudnieniem mogą być legendarne toalety, które wprawiają w przerażenie mniej doświadczonych turystów. W toalecie zastaniemy jedynie dziurę w podłodze oraz wiadro do którego należy wrzucać papier – nieprzyjemny wygląd i zapach tego miejsca skutecznie odstraszają a jednocześnie sprawiają, że następnym razem wybierzemy miejsce „pod krzaczkiem”.

Po przekroczeniu granicy zapewne skierujemy się do stolicy Republiki Naddniestrzańskiej czyli do Tyraspolu. Miasto wygląda na bardzo biedne i nieco zaniedbane, ciemne bloki, puste chodniki i szerokie ulice tworzą niepowtarzalny ponury i przytłaczający krajobraz, którego z pewnością nie widział jeszcze nikt, kto po raz pierwszy wybrał się na wschód. Wygląd naszego hotelu z pewnością nie będzie bardziej elegancki od betonowych budynków, które zobaczyliśmy na skraju miasta a w jego wnętrzu nie znajdziemy specjalnych wygód (czasem brakuje nawet dostępu do ciepłej wody). Z pewnością nikogo nie zaskoczy wszechobecny symbol z sierpem i młotem, który nie pozwala zapomnieć o tym, że wkroczyliśmy do „kraju” komunistycznego.

Wśród atrakcji turystycznych w Republice Naddniestrzańskiej znajdziemy jedynie ogromny pomnik Lenina oraz fabrykę koniaku, w zasadzie na tym skończą się miejsca, które przyciągają potencjalnych, zaciekawionych turystów. Jednak w tym regionie to nie pomniki i budowle są największą atrakcją, najważniejszy jest klimat tego miejsca, jego kuriozalny charakter oraz niespotykana nigdzie indziej specyfika całego miejsca. Warto przyjrzeć się tamtejszym gazetom, które głoszą hasła komunistyczne i wzywają lud do pełnej jedności. W codziennej prasie nie znajdziemy żadnych wzmianek, które mogłyby zaszkodzić ustrojowi bądź, które mogłyby obrazić Igora Smirnowa – prezydenta Republiki Naddniestrza. Turyści biegle władający językiem rosyjskim mogą być zdziwieni serdecznością i życzliwością większości mieszkańców. Pomimo skrajnej biedy, braku miejsc pracy i niezbyt komfortowych warunków do życia są to ludzie przyjemni i skłonni do rozmowy. Niektórzy mieszkańcy Naddniestrza opowiedzą Nam ciekawe historie i pozwolą poznać mentalność ludzi komuny.

Na Naszą uwagę zasługuje także zaskakująca niska cena żywności. Owoce i warzywa są nawet kilkukrotnie tańsze niż w Polsce. Obowiązującą walutą jest tu Naddniestrzański Rubel wyprodukowany przez Mennice Polską. Ze źródeł oficjalnych wynika, że owe ruble są jedynie komercyjnymi żetonami, które posiadają wyłącznie wartość kolekcjonerską – rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej.

Osoby decydujące się na podróż po Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej powinny odwiedzić twierdzę w Banderach położoną na prawym brzegu Dniestru. Ten ogromny obiekt został wybudowany w XVIII wieku i miał bronić mieszkańców przed najazdem nieprzyjaznych wojsk. Twierdza w Banderach wygląda niezwykle okazale, jednak nie będziemy mieli możliwości zwiedzenia jej od środka bowiem w jej wnętrzu cały czas stacjonują wojska.

Kilka praktycznych wskazówek

Niezależnie od sposobu postrzegania Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej zawsze musimy pamiętać, iż jest to kraj o bardzo wysokiej przestępczości, będący rajem dla przemytników broni. Nie warto podróżować po nim po zapadnięciu zmroku – zarówno z powodu podwyższonego ryzyka napadu bądź kradzieży jak i z faktu, iż na drogach znajduje się wiele nieoświetlonych pojazdów oraz furmanek – w takich warunkach nietrudno o wypadek. Co ciekawe po drogach mogą się poruszać nawet osoby nieposiadające prawa jazdy, nie jest to dokument wymagany, zatem ze znajomością przepisów wśród ludności bywa bardzo różnie. Dużym problemem może być niewielka ilość warsztatów samochodowych, w których moglibyśmy naprawić Nasz pojazd bądź usunąć ślady ewentualnej kolizji. Nie bez znaczenia jest też fakt, że podróżując po republice Naddniestrza będziemy często zatrzymywani przez lokalną milicję, która chętnie sprawdza samochody z obcymi tablicami rejestracyjnymi.

Pamiętajmy też, że w stolicy kraju nie znajdziemy żadnego konsulatu (trudno o Nasz konsulat w sytuacji, gdy Polska nie uznaje suwerenności Republiki), zatem możemy mieć nie lada problem w sytuacji, gdy będziemy potrzebować pomocy. Pocieszającą informacją jest fakt, że Nasze paszporty są przechowywane w recepcji hotelowej, możemy je w każdej chwili odbierać i opuścić Republikę Naddniestrza.

Mołdawska Republika Naddniestrza nie jest „krajem” przyjaznym dla turystów, nie znajdziemy w nim luksusów, komfortu i nie zaznamy wyjątkowego wypoczynku. W tym miejscu warto zadać pytania: po co właściwie tam jechać? Po co ryzykować? W jakim celu jechać do Republiki Naddniestrza jeśli nie znajdziemy w niej efektownych atrakcji turystycznych? Odpowiedzi są bardzo proste, bowiem Naddniestrze jest kuriozalnym regionem na mapie świata, w którym niejako zatrzymał się czas. Takiego klimatu i niebanalnego charakteru miast z pewnością nie znajdziemy w państwach bogatszych, które widnieją na mapach świata. Spotkanie ze skrajną biedą, symbolami sierpa i młota oraz z tamtejszym folklorem są jednym z niewielu sposobów na zaczerpnięcie praktycznej wiedzy dotyczącej specyfiki komunizmu. Cały „kraj” podlega wpływom Rosji, nie wiadomo jak długo pozostanie on w tej samej, niezmiennej formie. Zatem osoby lubiące wycieczki objazdowe i zgłębiające wiedzę historyczną z pewnością powinny czym prędzej odwiedzić miejsce, które zostanie zapamiętane na całe życie.

Naddniestrzańska Republika Mołdawska od wielu dziesięcioleci jest terenem konfliktowym, jej powstanie zostało zapoczątkowane przez pięciomiesięczną wojnę domową która podzieliła obywateli w 1990 roku. Rdzenni mieszkańcy Naddniestrza manifestują swoje kulturowe przywiązanie do Rosji, odcinając się od wpływów Mołdawskich, większość z nich posiada nawet rosyjskie obywatelstwo i możliwość pracy w federacji rosyjskiej. Dużą rolę w całym konflikcie pomiędzy Naddniestrzem a Mołdawią odgrywa strona rosyjska, która jest niejako cichym pomocnikiem, wspierającym niepodległość całej Naddniestrzańskiej Republiki. Konfliktowa sytuacja nie sprzyja poprawie bezpieczeństwa turystów jednak to dzięki niej Naddniestrze stało się swoistym skansenem komunizmu w którym zatrzymał się czas.

Marek Falkowski

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.