Moja Piękna Alice

foto: www.freeimages.com / Jan Sundstedt

Alicja, tak miała na imię naprawdę. Ja w swoich myślach zawsze nazywałem ją Moją Piękną Alice. Nie od razu zwróciłem na nią uwagę. W pierwszych dniach licealnej nauki moja głowa była cały czas zajęta moją nauczycielką od geografii – Laurą.

Nie przeczę, że byłem kochliwy. Nadal taki jestem i naprawdę nie widzę nic w tym złego. Lubię ten stan, kiedy zauroczenie miesza się z niepewnością. Żadna z tych dziewczyn, w których zakochiwałem się nad życie, ani przez moment tak naprawdę nie była moja.

Na Alice nie zwróciłem początkowo uwagi. Szczupła, wręcz chuda. Nosiła krótkie spódniczki, spod których wystawały szczupłe nogi, bardzo szczupłe…

Ani trochę nie była podobna do Laury. Może nawet była jej całkowitym przeciwieństwem, brak kobiecych kształtów, włosy ciemne, zawsze związane w kucyk. Na nosie oprócz okularów, miała piegi – pełno piegów… i to właśnie chyba w nich zakochałem się najbardziej.

Przyuważyłem ją dopiero na w-fie. Dziewczyny na drugiej połowie sali gimnastycznej grały siatkówkę. Była taka skupiona, zaangażowana. Potrafiła mocno odbijać, czasami się przewracała z tego wszystkiego. Trochę to śmiesznie wyglądało na tle innych dziewczyn, które grały bez żadnego zaangażowania. Alice jednak nigdy się nie poddawała.

Zacząłem ją baczenie obserwować.

Nawet nie wiem, kiedy moje myśli zamiast wokół Laury zaczęły krążyć w pobliży Alice. Czy była lubiana przez resztę klasy? Raczej obracała się w bardzo wąskim gronie. Częściej można było ją zastać w kącie korytarza, gdzie pochłaniała jedną książkę za drugą. Czasami ktoś do niej podchodził, żeby spisać zadanie domowe z matematyki. Była prymuską, chociaż niektórzy nie pozostawiali po niej suchej nitki wyzywając ją od kujonek. Zapominali o wszystkich nieprzyjemnościach, jakie jej sprawili, kiedy potrzebowali podpowiedzi na klasówce, bądź listy słówek z angielskiego, jakie były zadane do nauczenia podczas poprzednich zajęć. Najbardziej fascynowało mnie to, że nic sobie tego nie robiła. Nie próbowała być kimś zupełnie innym. Znosiła wszelkie szyderstwa pod jej adresem, by później z ciepłym uśmiechem na twarzy, pomóc swojemu wcześniejszemu oprawcy. Ten za jej plecami znowu się z niej naśmiewał, a ja… ja ją podziwiałem, za to, że mimo wszystko nie traciła swojej godności.

Jej majestat, spokój, opanowanie, to wszystko sprawiało, że nie miałem odwagi do niej podejść i zagadać. Poza tym, przez cały czas, praktycznie wszyscy chłopacy z klasy prowadzili na nią swoją głupią nagonkę. Wstyd mi czasami za to, ale bałem się utraty swojej reputacji. Nie byłem jakimś tam klasowym liderem, ale trzymanie się z Alice oznaczało stanie się punktem żartów dla całej loży szyderców.

Nim się obejrzałem, była już czwarta klasa liceum. Powoli zaczynaliśmy przygotowywać się do matur, chociaż tematem przewodnim oczywiście były studniówki. Od dwóch lat spotykałem się z jedną z dziewczyn z równoległej klasy. Całkiem zgrabna blondynka, którą bez problemu mogłem owinąć wokół palca. Była dobra z chemii i fizyki, więc nie musiałem się martwić żadnymi zadaniami. Zawsze mogła mi też coś wytłumaczyć, bym jakoś przeszedł kolejny sprawdzian.

Była na swój sposób słodka. A już na pewno wpatrzona we mnie jak w obrazek. To była pierwsza moja dziewczyna, ja byłem dla niej pierwszym chłopakiem. Dlatego było oczywiste, że ja jej się niedługo oświadczę, pójdziemy razem na studia, zamieszkamy w jednym z pokojów w akademiku i będziemy żyli długo i szczęśliwie.

Nic na to nie poradzę, że snując z nią takie plany, zamiast niej, miałem przed oczami Alice.

Z moją pierwszą dziewczyną ustaliłem nawet termin swojego pierwszego razu. Pomysł padł na studniówkę. Nasi rodzice mieli w tym czasie pomagać na sali. Postanowiliśmy, że wymkniemy się na chwilę do jej mieszkania, które znajdowało się w pobliżu szkoły. Przyznam szczerze, że w tamtych dniach myślałem tylko o tym, by w końcu ją skonsumować. Zobaczyć jak to jest. Chodziła mi po głowie nawet myśl, że jak tylko będę miał za sobą pierwszy raz, to wtedy stanę się prawdziwym mężczyzną. Wtedy będę mógł już wszystko.

Moja blond dziewczyna ubrana była w długą, ciemną suknię z gorsetem. Taka wtedy była modna. Przez ramiona oraz jej nadgarstki przewijał się błyszczący jasny woal. Wyglądała naprawdę jak milion dolarów. Przy sobie miała niewielką torebeczkę, z której wysunęła klucze do mieszkania. Na samą myśl o tym, co stanie się za kilka godzin, poczułem gwałtowne podniecenie. Musiałem na chwilę odejść od grupy znajomych, żeby ochłonąć. W tym czasie korytarzem przebiegała Alice. Wyglądała na nieco zdenerwowaną i smutną.

Alice miała na sobie jasną, sukienkę, która na dole miała mnóstwo malutkich błyszczących cekinów. Byłem z dziewczyną, która wyglądała jak z okładki modowego czasopisma, ale teraz co ujrzałem przed sobą sprawiło, że moje serce waliło jak oszalałe. Włosy upięte w piękny koczek, dekolt podkreślony perłowym naszyjnikiem. Rany, dopiero po chwili zauważyłem, że nie miała na nosie okularów. Pierwszy raz widziałem ją bez szkieł, za to w pięknym, choć delikatnym makijażu. To była moja księżniczka. Obiecałem sobie w tamtej chwili, że jak najszybciej skończę ze swoją obecną dziewczyną i zrobię wszystko, by Alice była moja. Tym razem naprawdę.

Oficjalne otwarcie, polonez na rozpoczęcie przyjęcia, a następnie walc. Ciągle byłem przy boku swojej partnerki, ale kątem oka obserwowałem Alice. Piękna i zjawiskowa, a jednak smutna, wręcz przygnębiona siedziała przy swoim stoliku zupełnie sama. Co chwilę wycierała chusteczką policzki. Płakała.

W wyobraźni widziałem jak podchodzę do Alice i pytam co się stało i czy w ramach poprawienia humoru mogę prosić ją do tańca. Ona oczywiście się zgadza. Nagle parkiet robi się pusty, zostajemy na nim ona i ja. Przytula głowę do mojej piersi, po czym patrzy mi głęboko w oczy. Jestem w niej tak mocno zakochany. Obracam jej ciałem tworząc delikatny i posuwisty piruet. Jej suknia dopiero teraz nabiera całkowitego wdzięku rozkloszowując się na boki.

Tańczymy zapominając o całym świecie. Wszyscy wokoło patrząc na nas z podziwem, w ich oczach widać niesamowity błysk. Sceny jak z filmu, w którym ja z Alice jesteśmy głównymi bohaterami.

Nie wiem kiedy, do tańca bardzo szybko porwała mnie moja Blondynka. Wstyd się przyznać, ale kiedy muskała mojego członka, nie mogłem się doczekać, kiedy będę miał za sobą inicjację. W tym czasie kompletnie zapomniałem o swojej pięknej i kochanej Alice. Myślałem tylko o jednym. To było silniejsze ode mnie.

Przed północą wymknęliśmy się ze szkoły upewniając się, że rodzice na pewno przesiadują na świetlicy zaoferowani całym przyjęciem. Gdy tylko pojawiliśmy się w mieszkaniu mojej dziewczyny, natychmiast rzuciliśmy się w swoje ramiona. Rozbieraliśmy się w pośpiechu, nie byłem pewien, czy wytrzymam. Moje podniecenie sięgało niemalże zenitu. Po raz pierwszy w życiu byłem tak blisko nagiej dziewczyny. Mogłem całować jej piersi, brzuch, powąchać łono. Było jak w bajce, przynajmniej na samym początku. Moja blondynka przejęła inicjatywę, a ja się kompletnie jej nie opierałem. Byłem za bardzo otumaniony klimatem podniecenia, seksualnego zbliżenia, a także tego, co miało nastąpić dosłownie po chwili. Bo właśnie dosłownie po paru minutach znalazłem się w środku. Po kilku ruchach, był koniec. Dziewczyna lekko się uśmiechała, mi było wstyd, który mieszał się z całkowitym zadowoleniem. W końcu napięcie, które trzymałem w sobie od długiego czasu zeszło. Chociaż sceneria przypominała kochanie się dwojga osób, którzy nie chcą być przyłapani przez rodziców, więc robią to w kompletnym pośpiechu, nie mówiąc o mojej niskiej świadomości, to i tak byłem szczęśliwy.

– Nie bolało Cię? – nagle uświadomiłem sobie, że dziewice swój pierwszy raz nie zawsze wspominają najlepiej. Oczywiście wiedza była zaczerpnięta z jakichś kolorowych gazet dla nastolatków.

– Nie, spokojnie – wymruczała uśmiechnięta.

Coś mi jednak nie dawało spokoju, miałem wrażenie, że ona powinna być zawstydzona, powinien jej teraz mówić, jak bardzo ją kocham i nigdy nie opuszczę. Ona leżała spokojnie, jak gdyby przed chwilą zrobiła jedną z najnormalniejszych w świecie rzeczy.

– A krew? – zaniepokoiłem się – Przecież powinnaś krwawić… – w końcu odzyskałem logiczny sposób myślenia.

– No wiesz, nie zawsze tak jest – dziewczyna nieco się zmieszała.

– Byłaś dziewicą? – wypaliłem.

– No wiesz? Jak możesz w takiej chwili! – blondynka zerwała się z łóżka i pobiegła w kierunku łazienki.

Poczułem pewność, że kręci. Oszukała mnie mówiąc, że jestem jej jedyny, że to na mnie czekała całe życie. Nie liczyło się dla mnie to, że chciałem ją po studniówce jak najszybciej spławić dla Alice ale to, że nie była ze mną szczera.

– Okłamałaś mnie! – wykrzyknęłam w jej kierunku, pospiesznie zakładając na siebie kolejne rzeczy.

– A Ty co! Taki święty? – Myślisz, że nie wiem jak z chłopakami przeglądacie te durne filmiki, albo gazetki dla dorosłych? Co Ty, myślisz, że tylko Ty masz prawo wiedzieć jak to się robi? – blondynka majestatycznie wydęła usta.

– Zdradziłaś mnie? – wybałuszyłem oczy z niedowierzania.

– Coś Ty, Kochanie. No proszę, chyba nie będziesz mi wypominał tego, co było przed nami. Byłam krótko z takim jednym studentem. Nie ułożyło nam się, ale elegancko wprowadził mnie w ten zmysłowy świat – dziewczyna mówiła to, nie kryjąc swojej sympatii do byłej miłości.

Czułem się jak kretyn. Ja prawiczek i dziewczyna z doświadczeniem, jeszcze kompletnie to przede mną ukrywała. Skompromitowałem się na całej linii. Nie mówiąc już o tym, że w najbliższych dniach na pewno cała szkoła będzie wiedziała, że mam swój pierwszy raz za sobą. Ale byłem głupi.

– Nie przejmuj się Misiaczku. Podobno dla każdego faceta, pierwszy raz mija nie wiadomo kiedy. Później jest coraz lepiej, tak mi powiedział mój były, a on zna się na tych rzeczach.

Nie wierzyłem w to co usłyszałem. Tym bardziej, że moja blond piękność nie widziała w tym żadnego problemu. Mało tego, okazała dla mnie całkowitą łaskawość i zrozumienie na pograniczu politowania.

– Po moim trupie – wycedziłem przez zęby, jak najszybciej ewakuując się z tej kompromitującej sytuacji.

Musiałem się przewietrzyć. Ku mojemu zdziwieniu moja blond piękność, nawet nie raczyła wybiec za mną, by mnie przeprosić i zatrzymać. To mnie tylko upewniło, że trafiłem niestety na pustą lalę.

Chłodne powietrze uderzyło mnie w nozdrza. Jeszcze szczelniej założyłem na siebie czapkę i kaptur, powoli maszerując w kierunku szkoły. W tym momencie przypomniałem sobie o Alice.

Uznałem, że to będzie najlepsza chwila, by w końcu odważyć się do niej podejść. W głowie układałem już sobie zdania, które wypowiem jakie pierwsze. Ośmielę się wyznać jej, że od dawna bardzo mi się podoba i chciałbym ją poznać jeszcze bliżej. Oczami wyobraźni miałem przed sobą obraz, pokazujący jak Alice zaczyna się radośnie uśmiechać. Udowadnia mi, że nie mogła się tej wspaniałej chwili doczekać i już myślała, że nigdy się nie odważę….

Im bardziej zbliżałem się w kierunku szkolnych drzwi, tym bardziej byłem rozpromieniony chwilą, która miała za chwilę nastąpić. Zamiast rosnącego podniecenia, które czułem kilka godzin temu, miałem wrażenie, że moje serce będzie całkowicie przepełnione błogim szczęściem.

Schodząc z górki, zauważyłem duże zamieszanie. Niebieskie światełka migały po oknach ulicznych budynków, a tłum uczniów oraz nauczycieli otaczało sanitariuszy. Podbiegłem bliżej, by zobaczyć co się stało. Na jadącym wózku znajdowała się Alice! Nie miałem siły krzyczeć. Patrzyłem tylko, jak jeden z sanitariuszy, systematycznie naciska butlę, dostarczającą do jej płuc potrzebny tlen. Leżała taka blada, w swojej pięknej sukni. Wyglądała jak śpiąca królewna, która czekała na swojego królewicza, by mogła się obudzić. W oczach miałem łzy. Nie wiedziałem co się dzieje.

– Ciekawe czy przeżyje, nie wiadomo ile wzięła tych tabletek – usłyszałem głos jednego z uczniów.

Już wiedziałem, Alice była nieszczęśliwa, próbowała się zabić. A ja nic nie mogłem zrobić, by ją uratować.

Do szkoły poszedłem dopiero po kilku dniach. Ściemniałem w domu, że jestem chory. Nie miałem siły zetknąć się z rzeczywistością, cały czas myślałem o swojej Alice. Brak jakichkolwiek wiadomości, o które zresztą za bardzo się nie ubiegałem, były dla mnie największą karą. Nawet nie wiedziałem, czy Alice przeżyła. Kolejne SMS-y, które dostawałem od swojej dziewczyny, właściwie już byłej, całkowicie ignorowałem. Nie miałem ochoty z nią rozmawiać. Uznałem, że skoro nie będę dawał żadnego znaku życia, to w końcu się ode mnie odczepi.

Pierwsze co usłyszałem w szkole, to oczywiście plotki krążące wokół Alice. Dowiedziałem się, że dziewczyna nie wróci do nas do szkoły. Rodzice jej postanowili przeprowadzić się z nią do innego miasta. Tam miała mieć najlepszą opiekę ze strony lekarzy oraz psychologów. Jej próba samobójcza wywołała wśród wszystkich ogromny szok. Nikt na jej temat nie wypowiadał się ani z krztyną drwiny.

Podobno powodem jej chęci ucieczki z tego świata, był chłopak. Obiecał jej przyjście z nią na studniówkę. W ostatniej chwili nie tylko się rozmyślił, ale oznajmił jej, że ich znajomość w ogóle nie sensu, że spotyka się z inną dziewczyną. To całkowicie tłumaczyło jej zachowanie na balu. Samotna, smutna i płacząca. Nie wiedziałem, co było dla mnie większym zaskoczeniem, to że spotykała się z kimś, czy to, że chciała przez niego odebrać sobie życie.

Z Alice już nigdy więcej się nie spotkałem. Przez resztę dni nauki w liceum, czułem całkowitą pustkę i przygnębienie. Myślałem o Alice, ale już nie w ten sam sposób co kiedyś. Teraz z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę z tego, co ja sobie myślałem. Ani razu do niej nie podszedłem, nie zamieniłem ani słowa. A ona miała na mnie czekać całe życie, jak ta księżniczka uwięziona na wysokiej wieży, która wypatruje swojego wybawiciela? Niestety, ja się w tej roli nie sprawdziłem. Alice szukała innego, który też ją zawiódł. Wszyscy ją zawiedli.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 662 artykuły
Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.