Miłość z Internetu

Po raz kolejny zaglądając w pocztę elektroniczną, Martyna nie spodziewała się wiadomości, która sprawi, że zmieni swój sposób myślenia o niektórych osobach, a tym bardziej o potrzebie istnienia w świecie wirtualnym tworu zwanego portalami randkowymi. Przeważnie bowiem, gdy już jej wskazujący palec umieszczony na lewym przycisku myszki do komputera machinalnie naciskał w „Odebrane”, po ułamkach sekundy zupełnie jak zaprogramowany przenosił się w kierunku polecenia „Usuń”, a zaraz potem „Opróżnij kosz”. Ot, historie które jeszcze nie zdążyły się rozpocząć, jeszcze przed osiągnięciem szczytu wyuzdania, bo tylko tak się zapowiadały, tragicznie kończyły swój żywot, pozostając nawet nie rozpoczętymi. I tak było każdego do południa, gdy Martyna siadała z kubkiem ulubionej kawy w ręku, która w momencie wślizgnięcia się w świat wirtualny, jakoś dziwnie przestawała smakować.


Do skorzystania z owego tworu namówiła ją przyjaciółka, której się poszczęściło i znalazła tę wyolbrzymioną drugą połówkę jabłka. Zawsze w skowronkach, zakochana jak nigdy przedtem, a Martyna miała już dość patrzenia się samotnie co noc w gwiazdy na niebie i biadolenia na temat tego, jaka jest nijaka, w związku z czym a właściwie z kim do tej pory przyszło jej się wiązać. Wiadomości, które otrzymywała było tyle, że nawet gdyby interesowały ją kombinacje geometryczne i tym podobne urozmaicenia pod kołdrą, tudzież przykryciami wykonanymi z innych materiałów, a nawet i bez ich, nie byłaby w stanie na wszystkie odpowiedzieć.

Tego pamiętnego dnia, jedna z nich jednak nieco ją zaintrygowała, bowiem zdecydowanie wyróżniała się od pozostałych. Wreszcie nie otrzymała niestosownych zdjęć w załączniku, a Dominik wydawał się być ponadprzeciętnym mężczyzną w wieku stosownym. Dlaczego był tak fascynujący? Bo zaczął nieco skromnie od pospolitego opisania siebie, wysłania zdjęć, co ważne ubranych!. Deklarował, że szuka płci przeciwnej do rozmowy i niczego więcej, a miejsce wybrał z chęci spróbowania gdzieś indziej niż do tej pory.

Prawdopodobnie oboje byli zniechęceni swoim dotychczasowym żywotem i nie sądzili jak wiele ich połączy. Zanim znajomość przeniosła się do świata realnego, minęło pół roku. Ale to nie było tylko sześć miesięcy wymienianych w swoim kierunku wiadomości. Martyna z każdą z nich zatracała się coraz bardziej. Jego zmysłowy ton, który wydawał się wręcz namacalny, sprawiał, że każdego dnia chciała jeszcze więcej. Wiedzieli już o sobie tak wiele, a wciąż wydawali się być sobie nieco obcy. Aż do dnia, w którym wreszcie iskierki w ich oczach zyskały szansę by zacząć pisać własną niewidzialną, choć jakże namacalną historię.

Zwykłe spotkanie przerodziło się bardzo szybko w miłosną, fascynującą historię, bądź co bądź niepozbawioną emocjonalnych jak i fizycznych uniesień. On, tak jak pisał i tak jak tego chciał, mógł wreszcie czuć kojący zapach jej bujnych, kręconych włosów. Delektował się każdym jej skrawkiem, by centymetr po centymetrze móc zapamiętać na zawsze ją i te chwile. Zatrzymać czas właśnie w chwili gdy to ona rozpoczęła subtelną wędrówkę palcami po jego ciele. Raz po raz zatrzymując się w tych miejscach, w których wyczuwała jego szybsze bicie serca i głośniejszy oddech.

Pragnienia znalazły swoje ujście, a dwie okrutnie doświadczone przez los dusze, znalazły się na nowej drodze. Nieskazitelnej, niezmąconej przeszłością. Do tej pory banalna egzystencja, została przepełniona namiętnością i żarem uczuć. To co niewidoczne, stało się wyczuwalne.

Martyna nigdy nie zapomni jednego kliknięcia, które zwykłe przemieniło w niezwykłe.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.