Małżeńska kłótnia

Znów się pokłócili. Emily tylko usłyszała głośne trzaśnięcie drzwiami. Patrick był jej mężem od trzech lat. Ostatnio między nimi zaczęło się coś psuć. Ale nie była ona tak mocno sfrustrowana tym faktem, że coś się między nimi zmienia jak tym, że nigdy tego się po nich nie spodziewała. Zawsze w siebie wpatrzeni jak w obrazek, uchodzili za idealną parę, a później małżeństwo. Myślała, że już tak zostanie na zawsze. Ale teraz nagle nie mogli porozumieć się w najprostszych sprawach. Wydawało jej się, że starała się ze wszelkich sił, ale Patricka irytowała każda błahostka. Była zmęczona brakiem harmonii w ich związku. Rozpłakała się z bezsilności. Chciała jednak postawić kres tej katordze jaką przeżywała. Postanowiła sobie, że postawi sprawę jasno, albo coś się zmieni, albo ona się wyprowadza.

A jeśli to nie przyniesie żadnego skutku – wystąpi o rozwód. Tam myśl przeszyła ją bardzo dotkliwie. Znowu wybuchnęła płaczem. Zastygła tak na łóżku, nie wie kiedy zrobiło się ciemno. Nie miała siły wstać i zrobić cokolwiek sensownego. Jednak trzeba było działać, żeby jak najszybciej zakończyć tą matnię. Zaczęła ściągać walizki z szafy. Pakowała wszystko z dużą energią, rozsadzała ją złość, że to właśnie jej się przydarzyło. Dlaczego nie może być szczęśliwa? Co takiego przeoczyła, że nie zauważyła, iż tak naprawdę mieszka z człowiekiem, który pokazuje zupełnie nieznane jej oblicze. W czasie pakowania nakrył ją Patrick. Stanął jak wyryty w drzwiach, wydawałoby się, że zszokował go ten obrazek. Jednak jego głos wydał się zimny, pusty

– Co robisz? – Zapytał.

– Odchodzę! Nie mam już siły, nie dogadujemy się, nie potrafię spełniać Twoich oczekiwań. Zresztą moje potrzeby już się dla Ciebie nie liczą. Ciągle masz o coś pretensje. To już koniec!!! – Emily wykrzyczała to tak głośnio, jak tylko potrafiła. Wyrzuciła z siebie cały żal, nie miała ochoty robić dobrej miny do złej gry. Patrick na te słowa zbladł. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że był nie do wytrzymania. Nie chciał jej jednak stracić. Miał w głowie mętlik.

– Powiedz… – cichy głos Emily sprowadził go na ziemię.

– Powiedz, że mnie już nie kochasz…. Powiedz, że masz kogoś innego, albo że po prostu to co do mnie czułeś już się wypaliło… – spojrzała na niego błagalnie wielkimi, niebieskimi oczyma. Chciała przeciąć ostatnią tętnicę, która powodowała dopływ szans na uratowanie ich związku. Nie mógł jej tego powiedzieć. Kochał ją nad życie, ale wszystko było takie trudne i skomplikowane. Nie wydusił z siebie ani jednego słowa. Zamiast tego przywarł do niej całym ciałem. zaczął całować. Zaskoczona Emily odepchnęła go z całych sił. Nie spali ze sobą już od kilku miesięcy, właściwie w tym czasie robił jej w domu piekło. Jego zachowanie było dla Emily irracjonalne, nie wiedziała o co mu chodzi.

– Mam raka… – wyszeptał blady Patrick. Cofnął się do tyłu, by nabrać bezpiecznego dystansu. Dotarło do niego co zrobił.

– Słucham?! To jest prawda?! – wykrzyknęła Emily.

– Tak, to prawda. Jak się dowiedziałem, poczułem się przegrany. Nie widzę dla siebie szans, nie chciałem być przy tym była, jak będę chodzącą śmiercią! Nie chciałem żebyś była przy mnie z litości! – Patrick w końcu zrzucił z siebie prawdę, którą ukrywał przez cały ten czas.

– To nie możliwe…. – wydusiła z siebie Emily siadając powoli na łóżku. – Przecież ja Cię kocham nad życie. Jak mogłeś pomyśleć, że będę z Tobą z litości?! – wzburzyła się ponownie. – Wybacz mi! – załkał klękając przed nią i kładąc głowę na jej kolanach.

– Tak strasznie za Tobą tęskniłem, ale nie chciałem byś cierpiała. Wybacz mi proszę! – Patrick powtórzył swoją prośbę, patrząc Emily głęboko w oczy. Całował jej dłonie i kolana na przemian. Wtulał głowę w jej miękkie ciało bojąc się, że żona naprawdę go zostawi.

– Przejdziemy przez to razem… – wyszeptała.

Spojrzała na niego oczyma przepełnionymi miłością. Wiedział, że mówi prawdę. Znał ją bardzo dobrze. Wiedział też, że wyrządził jej wielką krzywdę, ale myślał, że ją w ten sposób uchroni przed zobowiązaniami. Zaczął całować jej kolana, następnie przechodząc do ud. Westchnęła. Już dawno nie czuła jego warg w tych partiach ciała. Bardzo go pragnęła. Miała niepohamowaną ochotę, żeby się z nim kochać. Rozchyliła uda, pozwalając mu pieścić ją coraz odważniej. Czuła przyjemne ciepło i narastającą falę podniecenia.

– Chodź do mnie… – wyszeptała, tym razem już całkowicie spokojnie i łagodnie. Patrick przystał na jej prośbę. Wziął się za rozpinanie jej bluzki. Była wciągnięta w obcisłą ołówkową spódnicę. Pod bluzką znalazł czarny, koronkowy stanik. W takim podobała mu się najbardziej. Jego pożądanie jeszcze bardziej wzrosło. Pieścił przez chwilę jej piersi, przy tym rozpiął swoje spodnie i je z siebie zsunął. Po chwili kochali się powoli i głęboko. Nie przestawał jej całować. Emily z każdym ruchem Pairicka lekko wzdychała, dając mu znać, że jest jej niezwykle przyjemnie. W końcu ten koszmar minął, mogli się w siebie całkowicie wtulić.

– Kocham Cię Emily – wyszeptał. Wiedział, że każda chwila spędzona z nią liczy się podwójnie.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.