Komu i w czym przeszkodził smoleński ruch oporu?

Długo zastanawiałem się nad tym nieco prowokacyjnym tytułem. Przygotowywałem się na wielką falę krytyki. Smoleński ruch oporu? Czy takie sformułowanie ma w ogóle rację bytu? Jeżeli „ruch oporu” – to przed czym lub przed kim? Jeżeli „ruch oporu”, to czyżby nasza niepodległość była zagrożona? Jeżeli „ruch oporu”, to czy jego członków można określać mianem „bohaterów” i „poległych”?

Zamiast zżymać się na słowa spójrzmy na położenie geopolityczne Polski i przyjrzyjmy się faktom. Na wschodzie Imperium Rosyjskie. Polska, lub przynajmniej spora jej część od wieków znajdowała się w zasięgu jego wpływów. W niektórych okresach historycznych wpływ ten wzrastał, w innych malał, lecz zawsze – był. Podkreślam raz jeszcze ważną tezę: Rosja niejako z natury rzeczy dąży do możliwie największej kontroli nad tym, co dzieje się na terenie Rzeczypospolitej, gdyż jest to jej strategiczne przedpole.

Skierujmy teraz wzrok na zachód. Widzimy tam silne gospodarczo Niemcy, praktycznie rzecz biorąc kraj przewodzący Unii Europejskiej, a w każdym razie niezwykle wpływowy. Jest faktem historycznym, że Niemcy i Rosja, jako dwie największe potęgi w regionie zawsze dążyły do zawarcia pewnego rodzaju porozumienia ponad głowami Polaków. Wyjąwszy okoliczności, gdy możliwe były otwarte działania wojenne – umożliwiać im to mógł jedynie marionetkowy rząd w Warszawie.

Wiemy również, że obydwa kraje miały powiązane ze sobą, niezwykle sprawnie działające w okresie zimnej wojny służby wywiadowcze. W Niemczech Stasi, a w Rosji KGB. Nie jest również tajemnicą, iż prezydent Rosji Władimir Putin rozpoczął swoją karierę właśnie jako agent KGB. Skądinąd wiemy, że KGB było organizacją specjalizującą się w „dyskretnym usuwaniu” niewygodnych osób i jest to fakt historyczny.

Możemy przyjąć hipotezę, iż polityka rządu Śp. Lecha Kaczyńskiego nie była na rękę tym dwóm państwom. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na dążenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego do stworzenie silnej ekonomicznie oraz militarnie Polski. Gdyby doszło to do skutku, to nie Niemcy ani Rosja mogłyby rozdawać karty w regionie, lecz właśnie Polska!

Zwłaszcza odważna postawa Lecha Kaczyńskiego podczas inwazji Rosji na Gruzję była solą w oku Putina. Okazało się, że Polska, choć osłabiona militarnie i gospodarczo może pełnić rolę lidera w regionie, a gdy trzeba – „skrzyknąć” na pomoc przywódców państw nadbałtyckich.

Rzeczywiste okoliczności tragedii smoleńskiej musi wyjaśnić śledztwo. Sprawa jest zbyt poważna, by sformułować poważne oskarżenia. Jednak nie da się uniknąć fundamentalnego pytania: CUI BONO? Na czyją korzyść? Kto skorzystał na katastrofie? Komu mogła ona być na rękę?

Zastanawiające, co działo się na Krakowskim Przedmieściu. Nowa władza jak najszybciej chciała wylansować teorię „zdarzenia lotniczego” i zamknąć usta wszystkim, którzy mieli zgoła inne przypuszczenia.

W pamięć zapada obraz kwiatów i zniczy, bezceremonialnie i ostentacyjnie wrzucanych do śmietnika. Trudno zapomnieć widok starszych osób, przewracanych na ziemię i spryskiwanych gazem pieprzowym przez Straż Miejską jedynie dlatego, że byli patriotami i chcieli oddać cześć poległym.

Nie zapominajmy też obrazu krzyża sporządzonego z puszek po piwie „Lech” – rzeczy prześmiewczej i okrutnej. Policja podlegająca nowej władzy nie interweniowała, wręcz przeciwnie, przyłączyła się do pacyfikowania narodowo-patriotycznych zgromadzeń. To daje do myślenia.

Jednak właśnie tam, pod krzyżem, powstał smoleński ruch oporu. Był to w pierwszej fazie opór przed antypolskim zachowaniem nowej władzy. Później jednak doszyły do niego inne racje – lęk o przyszłość Ojczyzny wydanej na pastwę obcych mocarstw, z marionetkowym rządem w Warszawie, który objął władzę po tragedii smoleńskiej.

Przesada? Ani trochę – spójrzmy na dwie fundamentalne zasługi, które bez wątpliwości można przypisać smoleńskiemu ruchowi oporu. Po pierwsze – walka o zachowanie suwerenności wobec Rosji. Po drugie – walka o zachowanie niezależności wobec Niemiec i powstrzymanie fali imigrantów.

„Smoleńczycy” stanowili główną i właściwie jedyną siłę, która sprawiła, że nie staliśmy się republiką rosyjską, zachowaliśmy naszą tożsamość narodową, a do tego nie mamy meczetów na miejscu kościołów. W tym sensie z całą pewnością można nazwać ich mianem bohaterów oraz mówić o ruchu oporu.

Zasadne jest również używanie określenia „polegli” w odniesieniu do ofiar tragedii smoleńskiej. Reprezentowali oni Polskę w ważnej delegacji rządowej. Nawet jeśli przyjmiemy, że był to jedynie tzw. „nieszczęśliwy wypadek” – stracili życie w służbie kraju, składając tym samym najwyższą ofiarę.

/zdjęcie:Dmitry Karpezoderivative work: Luxo – Polish Air Force Tupolev Tu-154 -Dmitry Karpezo, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org//

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 664 artykuły
Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

2 Komentarze

  1. Bez zdecydowanej reakcji ze strony PIS nie wyjaśnimy tego co się tam wydarzyło. Do tej pory nikomu nie zależało na dociekaniu prawdy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.