Katastrofa ekologiczna na Wiśle. Władze Warszawy: „Nic się nie stało!”.

O awarii kolektora dostarczającego ścieki do oczyszczalni „Czajka” poinformowano opinię publiczną 28 sierpnia. Do Wisły wpada 3000 litrów ścieków na sekundę. Z lotu ptaka widać, jak rtęciowo zabarwiona smuga płynie środkiem Wisły. Najpierw dotrze do Płocka, potem do Torunia. Tymczasem prezydent Trzaskowski twierdzi, że nie ma się czego obawiać. Do ostatniej chwili wzbrania się od przyjęcia pomocy ze strony rządu PIS.

Wielu publicystów jest zgodnych – gdyby nie „prawicowe” media w ogóle nie dowiedzielibyśmy się o katastrofie. Początkowa wersja warszawskiego ratusza była prosta – zero paniki. Wyborcy nie mogą się przecież dowiedzieć o awarii, nie teraz, przed wyborami! Kiedy okazuje się, że sprawy nie można zatuszować, próbuje się przedstawić katastrofę jako „kontrolowany spust ścieków”. Nie wiadomo tylko, na czym ta kontrola miałaby polegać, ani kto ją sprawuje. Podziemne krasnale?

Nie od dzisiaj mówi się, że wodociągi to „przechowalnia”, gdzie spokojnie i bez większego wysiłku  można zarabiać przyjemne sumy na stabilnych posadach. To jedna z tych firm, do których trafiają „pupilki” władzy. Stanowiska kierownicze, dyrektorskie są obsadzane najczęściej wedle klucza partyjnego i rodzinnego. To taki azyl dla „miernych ale wiernych”. Brakuje natomiast specjalistów z prawdziwego zdarzenia. Ci, którzy faktycznie znają się na rzeczy nie mają wiele do gadania. W grę wchodzą wielkie interesy, przetargi, biznes. Nie ma znaczenia ani wiedza, ani doświadczenie. A niestety, żywioł jest żywiołem, a prawa fizyki z niewiadomej przyczyny nie liczą się ani z tym kto kogo zna, ani tym kto kim jest.

O problemach z kolektorami wiedziano nie od dzisiaj. Po cichu mówiło się o „tykającej bombie”. Władze miały jednak inne, „ważniejsze” wydatki. Część podziemnych kanałów w ogóle nie była doglądana ani konserwowana. Nie brano pod uwagę coraz większego obciążenia infrastruktury  co jest oczywistym niedopatrzeniem przy tak szybko rozrastającej się metropolii.

Wędkarze i rybacy jako pierwsi stali się naocznymi świadkami katastrofy. Wbrew zapewnieniom władz Warszawy znaleźli na brzegach śnięte ryby. Smród ścieków podążających nurtem rzeki obudził okolicznych mieszkańców. Teraz już nikt nie próbuje wchodzić do Wisły. Ludzie mają świadomość, że to, co elegancko określa się mianem „ścieków” to w rzeczywistości mieszanina chemicznych toksyn, tablica Mendelejewa, odchody z domów, szkół i szpitali niosące ze sobą nieraz groźne, chorobotwórcze bakterie. Wszyscy w panice wykupują butelki z wodą. Najbardziej boją się o dzieci.

Prezydent miasta, w kasku na głowie, zarządza ozonowanie wody. Eksperci nie mają złudzeń – to fatalna decyzja. Ozon pomoże jedynie w niewielkim stopniu, natomiast zabije również dobre bakterie. Nie będą one w stanie podjąć walki ze złymi bakteriami, w skutek czego ich szczepy będą namnażać się w Wiśle na potęgę. Władze Warszawy nie są w stanie zainicjować jakichkolwiek działań przynoszących w obliczu katastrofy realne korzyści.

Należy w pierwszej kolejności zadać pytanie: jakim trzeba być człowiekiem, by ze strachu przed politycznymi konsekwencjami ryzykować zdrowiem, a może i nawet życiem mieszkańców? Przecież gdyby opinia publiczna dowiedziała się o rozmiarach awarii wcześniej, może udałoby się podjąć lepsze środki zaradcze. Rząd PIS od razu zaproponował pomoc żołnierzy oraz budowę alternatywnej linii odprowadzania ścieków. Tymczasem władze Warszawy starały się te decyzje ośmieszyć i sprawę zatuszować.

Zastanówmy się zatem dobrze, komu powierzamy władzę. Obecna katastrofa jest bolesną  lekcją. Pamiętajmy, że nie wybieramy polityka tylko dlatego, że ładnie wygląda. Dla mnie nie ma to znaczenia. Wybierając polityka chcę kogoś, kto w razie kryzysu potrafi sprostać wyzwaniu, rozwiązać problem, zapewnić bezpieczeństwo moim dzieciom a nie tylko – robić dobrą minę do złej gry.

Niestety, jak pokazują ostatnie wyniki wyborów Warszawa jeszcze się nie obudziła. Tam nadal „nie wypada” głosować na PIS. A ja wam powiem – nie obchodzi mnie co wypada a co nie. Uważam, że głosować powinniśmy na dobrych polityków, a nie tylko takich, na których głosują rzekome  „elity”. Elity wyjadą sobie z Warszawy, a zwykli ludzie będą musieli taplać się w przysłowiowym gównie.

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.