Gehenna kredytobiorców czyli w jaki sposób banki skolonizowały Polskę?

W Internecie znajdziecie Państwo mnóstwo opłacanych przez banki artykułów sponsorowanych związanych z kredytami. Można dowiedzieć się z nich o zaletach kredytów, a także zapoznać z porównaniem ofert rozmaitych banków. Niewiele jest jednak artykułów, w których pisano by rzetelnie o rzeczywistych celach i strategii bankierów, którzy bezlitośnie łupią kredytobiorców przemieniając ich właściwie w niewolników.

Prawo w służbie banków

Zanim przejdziemy do konkretów, czyli na przykład podstępnej bankierskiej praktyki, której ofiarami padli tzw. „frankowicze”, powinniśmy zadać sobie kilka pytań natury ogólnej. Jest to znacznie ważniejsze, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

Otóż powszechnie uważa się, że działalność banków polegająca na zadłużaniu i ściąganiu gigantycznych opłat oraz odsetek jest legalna. Oznacza to, że jest zgodna z prawem.

Zastanówmy się jednak nad prostą kwestią. Czy wszystko co jest legalne jest również dobre? Musimy pamiętać, że prawo jest stanowione przez ludzi. Prawo nie jest dane człowiekowi poprzez jakieś „mistyczne objawienie”. Są to spisane zasady wymyślone przez ludzi takich samych jak my. Zadajmy sobie proste pytanie – czy prawo zawsze było dobre i czy zawsze jego przestrzeganie było etyczne?

Oczywiście – nie. Każdy kto chociaż w minimalnym stopniu zna dzieje świata musi przyznać, że prawo bardzo często było złe. Zezwalało na niewolnictwo, podporządkowanie kobiet mężczyznom, umożliwiało wyzysk w różnorodnej postaci, broniło interesów cezara, króla, księcia, hrabiego, i tak dalej. Zadaniem prawa częstokroć nie była wcale obrona słabszych lecz utrzymanie określonego, korzystnego dla silniejszych porządku rzeczy.

Przyjmijmy hipotetyczny przypadek. Załóżmy, że w jakimś kraju rząd uchwala prawo legalizujące działalność narkotykowych dilerów. Przykład nie jest wcale tak absurdalny, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. W hitlerowskich Niemczech zgodne z prawem było na przykład zabijanie Żydów. W Starożytnym Rzymie wolno było handlować ludźmi. W wielu krajach prawo ogranicza udział kobiet w życiu publicznym. Zastanówmy się jednak nad naszym przykładem – legalnych dilerów narkotyków.

Ci ludzie używaliby dokładnie takich samych argumentów, jakich obecnie używają banki. Mówiliby: „nasza działalność jest zgodna z prawem i każdy narkoman dobrowolnie podpisał z nami umowę na zakup narkotyków. Niczego nie możecie nam zrobić”.

Czy to oznacza, że prawa nie należy przestrzegać? Oczywiście, że nie. Oznacza to jedynie, że prawo powinno być sprawiedliwe, mądre i mieć na uwadze dobro obywateli. Zastanówmy się więc, czy to, co banki robią w Polsce jest sprawiedliwe, dobre i czy powinno być legitymizowane poprzez obowiązujące prawo.

Nagonka i zasadzka

Skoncentrujmy się na pewnej prostej myśli. Współczesny świat jest skoncentrowany wokół konsumpcji. Chyba jeszcze nigdy w przeszłości nie było tyle różnych rzeczy, które można kupić. Z drugiej jednak strony, dochody większości przeciętnych osób nie pozwalają na korzystanie z tych dobrodziejstw. Pojawia się więc trzeci element – banki udzielające kredytów. To one kontrolują cały rynek. To właśnie banki w rzeczywistości regulują kwestie dochodu i popytu.

W niektórych domach wiszą jeszcze obrazy przedstawiające charakterystyczną scenę polowania na zwierzynę łowną. Otóż z jednej strony mamy nagonkę, a z drugiej strony myśliwych. Niczego nie spodziewająca się zwierzyna wpada w sidła. Otóż nie trzeba wiele się zastanawiać aby zrozumieć, kto jest zwierzyną łowną.

Najlepiej zrozumieć cały mechanizm na podstawie tego, co spotkało kredytobiorców pobierających kredyt hipoteczny we frankach. Osoby te niejednokrotnie spłacają swój dług już od dziesięciu lat, a on nie tylko że nie maleje, ale nawet jeszcze rośnie. Moglibyśmy zadać sobie pytanie jak to możliwe, że państwo zezwala na podobny proceder. Przecież jego ważną funkcją jest ochrona obywatela! To właśnie stanowienie prawa w obronie obywatela jest fundamentem demokracji.

Większość banków, które udzieliły kredytu we „frankach” (celowo ująłem słowo „frankach” w cudzysłów, ponieważ kredyt nazywał się jedynie „frankowy”, przy czym nikt nikomu nie pożyczał żadnych franków) broni się prymitywną zasadą „widziały gały co brały”. Niestety, Komisja Nadzoru Finansowego wspierająca interes banków ten pogląd podziela. Niestety, wygląda na to, że nasza „demokracja” jest „demokracją” z nazwy. W rzeczywistości jest to bankowa dyktatura połączona z kolonizacją Polski.

Był taki czas, że podstępnie oszukiwano ludzi, mamiąc ich rzekomymi korzyściami płynącymi z wzięcia kredytu we frankach. Banki w pewnym sensie celowo utrudniały dostęp do kredytów w złotówkach. Dochodziło do tego, że ta sama osoba posiadała zdolność kredytową we frankach, a nie posiadała jej w złotówkach! Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że już wówczas cała ta operacja była w jakiś sposób zaplanowana i celowa.

W tamtym czasie Polacy brali kredyty we frankach nie na zakup mieszkań, czyli rzeczy najbardziej podstawowej i fundamentalnej. Przyświecała im najczęściej chęć zapewniania rodzinie dachu nad głową. Kredyty frankowy były udzielane chętnie i nierzadko bez rzetelnej oceny zdolności kredytowej. Obecnie sytuacja frankowiczów może jeszcze bardziej się pogorszyć, na skutek wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej!

Krytyczny stosunek wielu ludzi do frankowiczów wynika w dużej mierze z niezrozumienia ich sytuacji. Wiele osób na forach internetowych pyta „a kto mnie pomoże? . Kto pomoże innym pożyczkobiorcom?”. Tego rodzaju poglądy są szczególnie mocno propagowane przez banki. Trzeba jednak pamiętać, że sytuacja frankowiczów jest bardzo specyficzna. Banki zarobiły na nich kilkaset procent! Czyli osoby te muszą oddać kilka razy więcej niż pożyczyły! Jest to więc proceder wykraczający nawet poza typowe lichwiarstwo na wysoki procent.

Kredytobiorcom którzy wzięli kredyty we frankach wcale nie zależy na tym, aby być traktowanym w szczególny sposób, lecz na takich samych prawach i zasadach, jak kredytobiorcy złotówkowi. Bardzo mało mówi się i pisze również o winie samego państwa, które tego rodzaju proceder powinno dostrzec i zastopować dla dobra swoich obywateli. Tymczasem państwo zezwoliło na ten proceder dając bankom niebotyczne, można rzecz w żaden sposób niezapracowane dochody!

Kredytobiorcy frankowi muszą nieustannie płacić, a końca ich gehenny wciąż nie widać. Są to ludzie niejednokrotnie zrozpaczeni, świadomi, że do końca życia będą musieli zmagać się z widmem nieprzewidywalnego kredytu, zwłaszcza że – po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej rynek walutowy stał się jeszcze bardziej nieobliczalny i… nie wiadomo czyn kurs franka szwajcarskiego znów nie pójdzie w górę (natychmiast po ogłoszeniu brexitu tak właśnie się stało).

Osobiście uważam, że taka sytuacja nie może trwać wiecznie i ostatecznie gehenna kredytobiorców się skończy, ponieważ jest z gruntu rzeczy głęboko niesprawiedliwa i niemoralna, niemniej wówczas banki mogą ponieść znacznie większe straty niż się tego spodziewają. Obywatele wegetujący w permanentnym stresie przypominają po prostu tykającą bombę, która musi po prostu w końcu eksplodować.

Obecnie cała Polska przestała już być niepodległa. Staliśmy się zwykłą kolonią, a nasza niepodległość sprowadza się jedynie do pozorów, takich jak nauka języka polskiego w szkołach, godło czy flagi. Straszna rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Ogromna część Polaków oraz polskich przedsiębiorstw jest w rękach zagranicznych banków! W rzeczywistości to one stanowią faktyczną władzą w naszym kraju sprawowaną nie za pomocą wojska czy policji lecz poprzez władzę pieniądza.

Tymczasem Pan Prezes NBP stwierdza, że w kredytach walutowych nie widzi żadnego problemu, ponieważ ich niespłacalność jest stosunkowo niska. Nic dziwnego, skoro Polacy zaciskają zęby i harują od rana do nocy by wymaganą, narzuconą nieuczciwą ratę za wszelką cenę spłacić. Ten stan rzeczy jednak nie może trwać wiecznie i ludzie w końcu muszą się obudzić.

Bezmierny obszar ukrytych tragedii

Gehenna kredytobiorców rozgrywa się wokół nas, a może nawet sami jesteśmy jej uczestnikami. Cierpią na tym wszyscy. Nie mówi się w ogóle o licznych samobójstwach jakie popełniają ofiary banków. Nie pisze się o cichych dramatach rodzinnych rozgrywających się może tuż za ścianą. Unika się jak ognia nagłaśniania tematu rozbitych małżeństw, które nie wytrzymały finansowego terroru i męczarni dzieci pozostawianych w świetlicy szkolnej o godzinie 6.30 i zabieranych ze szkoły o godzinie 17.00 ponieważ rodzice wypruwają sobie niemalże wnętrzności by za wszelką cenę spłacić nieludzki bankowy haracz. Kredytobiorcy, a zwłaszcza frankowicze żyją w nieustannym strachu. Obawiają się, że rata może jeszcze bardziej wzrosnąć, a kredyt przemieni się w zobowiązanie na pokolenia, którego nigdy nie uda się spłacić! Ten proceder można zupełnie śmiało nazwać mianem zagrożenia dla niepodległości Polski.

Banki sponsorują filmy, reklamy i artykuły wciąż przekonując Polaków że warto się zadłużać! Natomiast artykuły takie jak ten, obnażające rzeczywisty stan rzeczy – są często obiektem zmasowanych ataków opłaconych przez banki hejterów. To nie są czcze wymysły, to fakty o których jeszcze więcej napiszę.

Część ekonomistów uważa, że sposobem na uratowanie sytuacji byłoby wykupywanie udziałów w bankach i tym samym przejęcie nad nimi przynajmniej po części kontroli. Być może w ten sposób państwo mogłoby zacząć lepiej kontrolować bankowe procedery. Za tym pomysłem przemawiają również ogromne zyski jakie odnoszą banki, a zatem państwo jako udziałowiec również powinno na tym zarobić. Banki nie będą mogły mieć o to pretensji, ponieważ będzie to uczciwa, zgodna z prawem transakcja.

Natomiast inne rozwiązanie jest znacznie bardziej radykalne, ponieważ duża część Polaków może wreszcie zrozumieć, że są wolnymi obywatelami w wolnym kraju i odmówić spłacania bankowego haraczu. Przy obecnej sytuacji politycznej byłoby to niezwykle trudne, niemniej kto wie co stanie się za pięć, czy dziesięć lat? Jeszcze kilka miesięcy temu nie traktowaliśmy poważnie możliwości, że Wielka Brytania wystąpi z Unii Europejskiej. Może za kilka lat porządek polityczny i prawny umożliwi aby rzesze ludzi otwarcie wystąpiły przeciwko nieludzkim bankowym haraczom, w obronie podstawowych praw obywatela i roli państwa, które przede wszystkim powinno go bronić, a nie zbijać fortuny na układach z banko-gansterką?

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 666 artykułów

Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.