Demokracja na plaży, czyli nago, jak za dawnych lat

O demokracji na plaży naturystycznej pisaliśmy już wcześniej. Teraz, na potwierdzenie naszych tez, chcielibyśmy przytoczyć pewien oryginalny tekst. Jego autorem jest Jan Zielarz, a artykuł pochodzi z 1990 roku. Jest jak zwykle aktualny. Zapraszamy do lektury.

Naturysta na plaży czuje się jak ryba w wodzie. Rozgrzany piasek i słońce to jego ulubione środowisko. Nie ma nic przyjemniejszego niż położyć się nago w grajdole i wystawić ciało na działanie promieni słonecznych. Taki cieplny masaż to wspaniała rzecz!

Proszę się więc nie dziwić, że naturyści biegną na plaże, jak misie do miodu. Zresztą nie tylko oni. Tekstylni również. Tekstylni na plaży przeżywają jednak katusze. To widać gołym, chciałoby się powiedzieć, naturystycznym, okiem. Wystarczy popatrzeć na dziewczyny. Jak one chodzą!? Jak poruszają pośladkami!!? Jak falują ich biodra, a wreszcie piersi i ramiona!!!? A to wszystko przez kostiumy! Przecież one straszliwie krępują ruchy, obcierają, uwierają, czasami wręcz się wrzynają w ciało. W takich warunkach trudno poruszać się normalnie. Normalnie, czyli swobodnie, luźno, relaksowo, tak, jak nagi człowiek. Kto był choć raz na nagiej plaży ten doskonale rozumie tę różnicę. Na golasa, bowiem, po prostu się chodzi, a nie porusza się. Jak ktoś jest przygarbiony, to chodzi przygarbiony. Jak któraś ma małe piersi, to ma małe piersi. Gdy facet ma cherlawą klatkę piersiową, to bez skrępowania wystawia ją do słońca. Nikt nie ma wątpliwości, że to facet, l tak dalej i tym podobne przykłady można mnożyć.

A co się dzieje na „normalnej” plaży? Fałsz i zakłamanie. Panie mające powyżej 110 cm w biodrach nie wstają z koców. Panowie o zapadniętych klatkach rzadko rozstają się z podkoszulkiem. Wczoraj za bardzo się opaliłem — mówią. Ci z brzuchami ciągle są na wdechu, aż im oczy wyłażą z orbit. Zaś kobiety z kończynami dolnymi nieco innymi niż u Marleny Dietrich przesiadują godzinami na leżakach — z nogą założoną na nogę.

Proszę także zauważyć — szanowni czytelnicy — że każde odzienie, a więc także i kostium czy kąpielówki, ma za zadanie określenie do jakiej klasy posiadaczy dany plażowicz należy. Nawet niezbyt wprawny obserwator rozpozna czy sąsiad leżący na kocyku obok ma na sobie slipy „Madę in Italy” kupione w „Pewexie” czy nasze, krajowe, anilanowe majtasy. Po takim rozpoznaniu wiadomo z kim ma się do czynienia.

Na plaży naturystycznej takich możliwości na szczęście nie ma. O sąsiedzie można powiedzieć jedynie, iż ma tyle a tyle lat i wygląda sympatycznie lub niesympatycznie. Wrogowie naturyzmu strzelają do nas, gołych i bezbronnych, z armat dużego kalibru. Naturyzm burzy społeczne wartości i autorytety — twierdzą, i tutaj — przynajmniej pozornie — mają rację. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację: — Na naturystycznej plaży pułkownik-naturysta spotyka swego podwładnego, szeregowca, też naturystę. I co? I koniec. Jak bowiem ma oddać honory żołnierz swojemu dowódcy? Do czego zasalutować? Zazwyczaj podnosił sprężystym ruchem dwa palce do czapki. A teraz?

Albo inna sytuacja: — sekretarka-naturystka niespodziewanie wpada na swojego dyrektora-naturystę. Ileż on traci ze swego autorytetu, gdy nie ma na sobie dyrektorskiego uniformu, czyli garnituru, białej koszuli i krawatu! W głowie takiej sekretarki powstają wątpliwości, czy aby ten mężczyzna nadaje się na stanowisko, które zajmuje już od blisko piętnastu lat?! Czy jednak taki dyrektorski czy pułkownikowski autorytet, to rzeczywiście to, o co nam chodzi? Czy autorytet nie powinien wypływać z wiedzy, umiejętności, fachowości danego osobnika, a nie z tego, że ma on na sobie taki, a nie inny ubiór?

Można więc stwierdzić, iż na plażach naturystycznych już od lat mamy do czynienia z prawdziwą demokracją, I jej konsekwencjami. Człowiek bowiem nawet nagi — nie jest z natury swej demokratą…

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

1 Komentarz

  1. Z koleżankami co roku spędzamy wakacje na plaży naturystów. Jeździmy nad polskie morze. To nasza alternatywa dla tłoku wielkich miast i przesadnie uczęszczanych miejsc wczasowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.