Atari – czyli „kot w worku”

Popularność Atari nie maleje. Pisałem o tym w poprzednim artykule. Widać to w ilości sprzedawanych komputerów na aukcjach internetowych (nie ma problemu ze znalezieniem odpowiedniego modelu) i utrzymujących się  cenach. Atari 65 XE z zasilaczem możemy kupić od 200 do 300 zł. Model 130 XE w dobrym stanie kosztuje nawet 700 zł, a ATARI 800 XE około 400 zł. Modele z 1985 roku nadal mają swych fanów a także nie da się ukryć, w parze z popularnością podąża biznes. Pojawia się mnóstwo firm, które skupują 8- bitowce, naprawiają i handlują nimi. Nie każdy serwis i sprzedający jest jednak godzien polecenia. I nawet jeśli możemy ocenić sprzedawcę na aukcji internetowej, to wbrew pozorom jeśli nie jesteśmy fachowcami, nie wiemy co kupiliśmy.

Jeśli zdecydujemy się na model ATARI z serii XE, warto zwrócić uwagę czy ma oryginalne plomby. Czy gniazdo cartridge’a nie ma wyłamanych plastikowych skrzydełek, czy porty nie są zniszczone. Istotna jest też informacja od sprzedającego, czy komputer przechodzi poprawnie testy: pamięci, dźwięku i klawiatury – tzw. SELF TEST. Jeśli nie ma zdjęć i szczegółowego opisu, warto o to poprosić.

Dobrze jak z zestawem jest zasilacz i kabel do podłączenia komputera z telewizorem lub monitorem. Zasilacz to koszt około 50 zł, kabel SCART AudioVideo – 16 – 25 zł.

Przykład z życia:

Na jednym z największych polskich serwisów aukcyjnych, został wystawiony ATARI 130 XE za 200 zł. Z treści ogłoszenia wynikało tylko tyle, że jest sprawdzony i sprawny. Poprosiłem o informację dotyczącą wspomnianego SELF TESTU.  Odpowiedź brzmiała: „Witam uprzejmie, komputer był rozkręcany – naprawiałem obudowę i odświeżałem. Testy dźwięku…co to jest i jak się to sprawdza….?„. Wyjaśniłem, że najłatwiej to zweryfikować wpisując po włączeniu komputera komendę DOS  – wyświetli się SELF TEST, następnie należy przejść przez 3 testy: pamięci, dźwięku i na koniec wcisnąć każdy klawisz i sprawdzić, czy działa. Odpowiedź sprzedającego była powalająca: „Dobrze, że mnie Pan poinformował – 4 klawisze nie działają (w tym niestety „S”).” No tak, czyli delikwent robi wszystko by nie ujawnić prawdziwej kondycji sprzętu. Podpowiedziałem, że nie tylko komenda DOS wywołuje SELF TEST, można także wpisać BYE lub włączyć ATARI bez wciśniętego klawisza OPTION. Kolejna odpowiedź na moją wiadomość, pokazała że komputer to niestety ZŁOM: „Dziękuję za radę, nie będę sobie psuł opinii….wycofałem ofertę.” Oczywiście, nie zakładam, że sprzedający to naciągacz, być może nie miał pojęcia o sprzęcie, który wystawił na aukcji, jednak, gdyby ktoś go kupił, miałby problem. Bez self testu wiedział, że 4 znaki na klawiaturze nie działają i o tym nie wspomniał w opisie aukcji.

Test pamięci: wszystkie kwadraciki i prostokąty muszą być żółte, czerwony oznacza problem z pamięcią.

Nasz komputer ma 64 lub 128 KB RAM. W przeprowadzanym teście każdy kwadracik to 1 KB. Jednak po uruchomieniu  widzimy kwadracików 40 lub 48. Dzieje się tak, gdyż SELF TEST powstał znacznie wcześniej niż modele XE. Program nie widzi  dodatkowej pamięci w 130XE – niemniej jednak mamy dodatkowe 4 prostokąty poniżej kwadratów. Procesor komputera widzi tylko 64 KB przy czym 16 KB zajmuje pamięć ROM z systemem operacyjnym.  Testom pozostaje 48 KB. Jeżeli SELF TEST został odpalony z Basica, to jego interpreter jest także włączany i zasłania dalsze 8 KB, a sam  nie jest testowany. W ten sposób sprawdzana pamięć RAM ma tylko 40 KB.

Test dźwięku: każda nutka to dźwięk, który powinniśmy usłyszeć.

Test klawiatury: wciskając na poszczególne literki i znaki na klawiaturze, powinny się podświetlić i powinniśmy usłyszeć charakterystyczny dźwięk.

Na szczególną uwagę  zasługuje model 800 XE. Jest to niskobudżetowa wersja 130 XE. W Polsce był i nadal jest rzadziej spotykany.  Nie przekłada się to jednak na cenę, przynajmniej nie zaobserwowałem takiej tendencji. Niektóre źródła podają, że Atari 800 XE kierowano do obrotu w Czechosłowacji, gdy w Polsce bił rekordy popularności 65 XE. Różnica to ilość kości pamięci. Oprócz etykiety na obudowie świadczącej o modelu, jest to komputer posiadający płytę główną od Atari 130 XE.  I tak w 65 XE mamy 64 KB a w 800 XE 64 KB z możliwością rozszerzenia do 128 – tyle co standardowa płyta 130 XE.

Kupimy w pięknym stanie 800-tkę i być może nigdy nam nie będzie potrzebne więcej pamięci, niż to, co fabryka dała. Jest mnóstwo gier dla których tyle pamięci wystarczy. Jednak, nie o to chodzi by kupić kota w worku.

Teraz przykład z życia:

Kupiłem na aukcji ATARI 800 XE z zasilaczem. Skusiłem się opisem: „Sprzedam w pełni sprawne Atari 800XE. Egzemplarz w bardzo ładnym stanie, wygląda niemal jak nowy ze sklepu. Bez problemu uruchamia gry i programy. Pomyślnie przechodzi test pamięci i klawiatury w SELF TEST. Wszystkie porty sprawne.

Po otrzymaniu sprawdziłem Self Test – faktycznie wszystkie trzy testy: pamięci, dźwięku i klawiszy komputer przeszedł pozytywnie. Nieco grafika się rozjeżdżała, ale gry z Catridge’a uruchomiały się bez problemu. Kłopoty zaczęły się gdy podłączyłem sio2sd.

Poinformowałem sprzedającego o fakcie, że nie działa w pełni port SIO w komputerze, a miał działać. W odpowiedzi otrzymałem zapewnienie : „Spokojnie. Na pewno wszystko jest OK. Ja go używałem tylko z SIO2SD i jeszcze przed wysyłką sprawdzałem. Nie panikuj. Zobacz jak wyglądają piny w porcie i te w twojej wtyczce. Czasami we wtyczce trzeba podgiąć blaszki żeby dobrze stykały. Na pewno wszystko jest ok.” Czyli standardowe „a u mnie w domu wszystko działało”.

Postanowiłem skontaktować się ze znajomym fachowcem, specjalistą w serii komputerów XE. Umówiliśmy się, że wyślę do niego komputer a on go sprawdzi i jeśli się da  usunąć usterkę to zwiększy mi pamięć do 128 KB ( pod warunkiem, że w środku jest płyta od 130 XE a nie 65 XE – komputer był rozkręcany, także wszystkiego mogłem się spodziewać).

Po analizie komputera, otrzymałem diagnozę:

Z dobrych wieści to tylko tyle, że ATARI jest jak najbardziej rozszerzalny do 128kb RAM. Poniżej zdjęcie, na zielono miejsce gdzie można wstawić dodatkowy ram i kontroler (EMMU) co daje w przełożeniu ATARI 130XE.

To na czerwono to BASIC ROM , który w ostatnich seriach ATARI XE był przerabiany z kości jak ta powyżej (OS ROM) , a w efekcie tak to wygląda jak poniżej.

Z gorszych wieści to:

– wszechobecne zimne luty

– kondensatory na linii SIO ( C300 -C310 ) są OK

A objawy z SIO2SD są następujące:

– nie można poruszać się po katalogach

– nie można przypisywać danego pliku do stacji dysków (np. D1)

– za pomocą klawiszy K1 – K4 , SHIFT na SIO2SD można się poruszać i przypisać plik do stacji

– po uruchomieniu komputera 9 na 10 programów wczytuje się , jednak w niektórych trybach ekran jest nieczytelny

Odpaliłem na  płycie testy ACID800

GTIA: Special modes collision test…FAIL.
GR.10 $1 collision incorrect: $02

A to w przełożeniu na polski oznacza uszkodzony układ GTIA od grafiki

W konsekwencji,  jeśli oprócz GTIA byłby uszkodzony układ pomocniczy PIA to  dalsza naprawa ze względu na koszt części przekraczający koszt całej płyty byłaby bezsensowna. Przywrócenie dawnej świetności ATARI 800 XE to nie tylko ciekawa perspektywa dla osoby, która czuje respekt do osiągnięć techniki lat 80-tych, ale także frajda z możliwości grania w ulubione gry na w pełni sprawnym komputerze. Warto więc spróbować.

Czy 400 zł za taki komputer, jeśli problemem jest tylko układ GTIA to dużo? Myślę, że przepłaciłem. To standardowa cena jaką można zapłacić za taką, ale sprawną jednostkę. W tej sytuacji, cóż można poradzić? Są jednak pozytywne strony sytuacji: przegląd sprzętu przez wybitnego fachowca oraz możliwość dodania kolejnych 64 kb RAMu.

Nie zmienia to jednak faktu, że sprzedający powinien o problemie poinformować. W tym momencie z perspektywy diagnozy, nic dobrego o nim nie można powiedzieć. Gdyby na aukcji zaznaczył w opisie, że komputer jest uszkodzony, jego wartość spadłaby do 100 zł., a tak wyłudził 300. Myślę, że warto tu nazywać sprawy po imieniu. W końcu piszemy o przypadkach, które mogą przydarzyć się każdemu. Wielokrotnie zdarza się, że w opisach czytamy: „nie mam zasilacza, sprzęt wygląda na sprawny ale …”, „komputer nie był sprawdzany, sprzedaję jako uszkodzony”, lub zwyczajnie „przywieziony z Niemiec”. Takie opisy świadczą, że zakupiony komputer na 100% zawiera jakąś usterkę i trzeba będzie w niego doinwestować.

Wróćmy do mojej „Atarynki”.

Koszt naprawy to:

– Układ GTIA 70 zł
– Wymiana 30zł

Jeśli idziemy dalej i rozszerzamy pamięć to:

Trzeba dodać :
– układ EMMU , koszt ok 30 zł
– 2 kości po 32kb RAM , ok 8-9 zł szt
– 3 podstawki pod układy 1 zł szt
– Koszt robocizny 50 zł

Układ GTIA po wylutowaniu:

Nowy układ w podstawce:

Wyniki testów po wymianie:

I tak, po przejściach – w sumie za 600 zł, stałem się szczęśliwym posiadaczem w pełni sprawnego Atari 800 XE ze 128 kb pamięci. Na koniec wypada mi podziękować Bartkowi za pomoc w naprawie i  korzystając z okazji polecić jego usługi: Kabal20
adres e-mail: kabal {@} wp. eu

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Marek Falkowski 673 artykuły
Marek Falkowski – Specialist in the field of new technologies and IT security. Author of numerous opinion-forming articles about politics, business and technology. In his daily life he implements IT solutions for the public administration. Expert in the field of data protection with particular focus on personal data and classified information.

1 Komentarz

  1. Generalnie Atari 800 XE produkowany po roku 1990 miał problem z układem GTIA, także ten model o którym piszesz być może pochodzi z tej serii…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.