500 nowych problemów

Tematu 500 plus nie sposób wyczerpać w jednym artykule i choć napisano już ich wiele, to pozwolę sobie na jeszcze jeden. Proszę wyobrazić sobie czworo dzieci. Dzieci te są w bardzo różnym wieku od wielu lat mieszkają i wychowują się w niespokrewnionej rodzinie zastępczej. Do opiekunów którzy stworzyli im dom i zajęli się nimi w momencie gdy z powodu pijaństwa rodziców ci nie mogli dłużej ich wychowywać, zwracają się mamo i tato. Ci opiekunowie mają swoje już dorosłe dzieci, które traktują ich jak rodzeństwo i do których zwracają się po imieniu. Wszyscy razem od wielu lat uczestniczą w różnego rodzaju uroczystościach jak wesela, Komunia Święta, wspólnie celebrują urodziny.

Razem czasami robią grilla przed domem i ogólnie nie ma pomiędzy nimi żadnych poważniejszych konfliktów. Dzieci te uczą sie przeciętnie, ale pomagają swoim opiekunom w domu i zawsze otrzymują promocję w szkole. I nagle dzieje się dziwna sytuacja. Dziesięcioletnia dziewczynka zaczyna popuszczać kał w spodnie, zanieczyszcza się. Dwunastoletni chłopiec w ciągu kilku tygodni zaczął opuszczać się w nauce, nie wraca do domu po szkole i czuć od niego papierosy. Piętnastolatka twierdzi że należy jej sie więcej od rodziców zastępczych bo przecież dostają na nią pieniądze i zaczyna je kraść opiekunom, a jak w domu jest awantura o to, zaczyna wykrzykiwać im w twarz że chce iść do domu dziecka, bo ma w dupie tą rodzinę. Najmłodsze z rodzeństwa nie rozumie jeszcze co sie dzieje, ale na każdą sytuacje konfliktową jakiej jest świadkiem zaczyna reagować przeraźliwym krzykiem. Rodzice zastępczy zaczynają być zmęczeni, po pewnym czasie przerasta ich postępująca demoralizacja 15-latki, 10-latka, ta co się brudzi kałem wymaga jeżdżenia po psychologach. 12 – latek ląduje u psychiatry bo zaczyna być tak mocno nadpobudliwy. Co zaburzyło spokój tych dzieci? Po kilku latach nieodzywania się, rodzice tej czwórki rodzeństwa dali o sobie znać. Zaczęli wydzwaniać i postanowili umówić się na wizytę. Pozwolili sobie nawet przyjechać i pod szkołą zaczepiać swoje biologiczne dzieci przypominając im o sobie i obiecując że będą chcieli z powrotem zabrać je do siebie. Swoim postępowaniem zburzyli misternie wypracowany przez wiele lat spokój tych dzieci. Obudzili śpiące w nich demony przeszłości! Demony, które Ci rodzice zastępczy poprzez swoją cierpliwość i podejście do nich uśpili, wierząc że już na zawsze. Ponowne pokazanie się rodziców spowodowało, że dzieci wróciły do punktu wyjścia. Przyszły pod dach rodziców zastępczych kilka lat temu z problemami i z potężnym bagażem negatywnych doświadczeń, będące świadkami pijaństwa i awantur a także same tej przemocy doznając. Wiele lat pracy nowych opiekunów trwało, aby te dzieciaki się wyciszyły i zapomniały o krzywdach. a teraz? Kochana mamusia i tatuś wrócili. Mili, sympatyczni i obiecujący dzieciom że wrócą do nich, bo „już jest inaczej”. I dzieci zaczynają w to wierzyć. Podważany jest autorytet rodziców zastępczych, zaczynają się wywiady kuratorów i pytania czy dzieci chcą wrócić do biologicznych!!!!! Jak od 12-13 latka wymagać, żeby powiedział „nie”? Dziecko chce być lojalne do swoich biologicznych rodziców. Ale chce być tez lojalny do rodziców zastępczych.

Przykład ten nie jest historią zmyśloną. To się dzieje naprawdę. Ustawodawca dając możliwość uzyskania dodatkowego źródła dochodu zależnego od liczby posiadania potomstwa nie przewidział chyba jak potężny mętlik wprowadza takie zachowanie nieodpowiedzialnych rodziców w głowach tak małych dzieci. Dzieci nie zracjonalizują sobie co jest dobre dla nich a co złe, który opiekun jest lepszy, a który gorszy. One zapomniały co to jest alkohol i przemoc którą doznawały od zamroczonych wódą rodziców. One pamiętają mamę i tatę z tej dobrej strony, wyparły ze świadomości to co było złe…. I co im sie dziwić że zaczynają się gubić? że nie chcą już się uczyć, że zaczynają kraść, że są agresywne? Gdzieś muszą odreagować zburzenie spokoju w ich życiu. Potem sprawa w sądzie, demoralizacja, czyn karalny, pobicie….. więzienie. Tak naprawdę to jest to bardzo proste do zrozumienia.

Nieracjonalne rozdawnictwo pieniędzy rodzi patologię, ponieważ w pewnych grupach społecznych w jakich ja się obracam z racji wykonywanego zawodu, nagły nadmiar finansowego szczęścia powoduje, że te środki finansowe zamiast być spożytkowane dla dobra rodziny, obracają się przeciwko niej. Nagle pojawiający się rodzice w bidulach i pod oknami domów i mieszkań rodzin zastępczych nie znaleźli się z odruchu dobrego serca, bo czas postarać się by przejąć ponownie opiekę nad dziećmi, ale stawili się zaślepieni wizją otrzymania pieniędzy. Nie łudźmy się – nie przestali nagle pić, nie wyremontowali swoich zatęchłych ruder, nie wyleczyli poważnych chorób psychicznych. Zadziałała tutaj magia 500 plus i korzyści finansowych jakie z tego powodu mogą uzyskać.

W tym całym zamieszaniu nikt nie wziął pod uwagę wpływu takich poczynań rodziców na psychikę dziecka czy też dzieci, które wychowywane w bidulach rzeczywiście tęsknią za rodzicem, jaki by o nie był. Czasami wypracowany przez lata plan pracy nad dzieckiem, by wygasić u niego traumy doznane z dzieciństwa, bierze całkowicie w łeb. Wieloletnia praca nie tylko wychowawców czy rodziców zastępczych ale także psychologów, terapeutów i psychiatrów jest niweczona przez zaślepionych pieniędzmi biologicznych rodziców, dla których nigdy nie liczyło się dziecko, a liczą się pieniądze jakie z tytułu posiadania dzieciaków przy sobie mogą przytulić.

Być może dla niektórych czytających ten artykuł wydaje się to praktycznie niemożliwe, ale aby zrozumieć dlaczego tak się dzieje trzeba poznać specyfikę tych rodzin i normę społeczną, jaką stworzyły sobie środowiska niewydolne wychowawczo. Ta norma odbiega od tego co reprezentuje większość społeczeństwa. Normy wytworzone przez dysfunkcjonalne rodziny opierają się na całkiem innych fundamentach. Tym fundamentem jest zdobycie pieniędzy, alkohol, przyjemność, rozwiązły tryb życia. Dziecko w takiej rodzinie jest tylko narzędziem do zdobycia i zaspokojenia określonej zachcianki. W tym przypadku będzie to zdobycie środków finansowych na alkohol, a nie na skupieniu się i dążeniu do zapewnienia właściwego środowiska wychowawczego.

Ktoś powie że się czepiam. Że ważne jest dla dziecka że chociaż przez chwilę rodzice okazali znów nim zainteresowanie, że dziecko mogło po wielu latach spotkać się z matką czy ojcem. Tylko czy takie spotkanie, destabilizujące spokój tego dziecka jest dla niego dobre? Czy takie spotkania nie doprowadzą do tego, że rodziny zastępcze znów będą musiały podjąć walkę o spokój i stabilizacje emocjonalną dziecka? Obawiam się że niektórym rodzinom może już nie starczać sił i najnormalniej w świecie poddadzą się, składając rezygnacje z pełnionej funkcji. A wtedy młodzieżowe ośrodki wychowawcze, młodzieżowe ośrodki socjoterapii i wszelkiej maści placówki opiekuńczo-wychowawcze w postaci biduli, zapełnią się i zaczną narzekać jak to dużo zdemoralizowanej i zniszczonej emocjonalnie młodzieży trafiło do nich.

I wtedy ktoś rzuci hasło: „RODZINY ZASTĘPCZE ODDAJĄ DZIECI. TYLE NA DZIECIACH ZAROBILI PIENIĘDZY ŻE JUŻ MAJĄ JE W DUPIE!” Tylko nikt nie zbada problemu głębiej, tak jak to jest medialnie nagłaśnianie że dzieci z biedy są odbierane.

Obym, kurwa mać, znów się mylił.

 Piotr Matysiak

/foto: www.freeimages.com / Felix atsoram/

Prawa autorskie

Wszelkie materiały (w szczególności: artykuły, opowiadania, eseje, wywiady, zdjęcia) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.
O Piotr Matysiak 16 artykułów
Kurator sądowy

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.